Autopromocja

Świńska huśtawka: Wieprzowina podrożeje nawet o 5-6 proc.

Zmiany cen detalicznych na rynku wieprzowiny
Zmiany cen detalicznych na rynku wieprzowinyDziennik Gazeta Prawna
22 maja 2014

Przed nami świński dołek, czyli zmniejszenie podaży mięsa od krajowych producentów. Pierwsze sygnały już widać. Z opublikowanych przed kilkoma dniami danych GUS o pogłowiu trzody chlewnej wynika, że wyraźnie spadła liczba hodowanych prosiąt – o około 8,5 proc. w porównaniu do stanu sprzed roku. Profesor Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej twierdzi, że rolnicy świadomie ograniczają produkcję, bo przestaje się im ona opłacać. A to oznacza większy import i wraz z nim wyższe ceny mięsa.

– Na decyzje hodowców duży wpływ mają trudności z eksportem, które wynikają z wprowadzonego w tym roku embarga na wieprzowinę przez Rosję i Unię Celną. W I kw. tego roku eksport surowej wieprzowiny spadł o 7 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Nie pomogło nawet rosnące zapotrzebowanie na polskie prosiaki i mięso z UE, popyt na rynku unijnym wzrósł ilościowo o 18 proc. Ale z drugiej strony eksport poza Unię Europejską spadł aż o 37 proc. – wyjaśnia prof. Świetlik.

Spadek produkcji krajowej nie oznacza oczywiście, że w sklepach zabraknie mięsa. Monika Drążek, analityczka rynku mięsa w Banku BGŻ, zwraca uwagę, że Polska od 5–6 lat jest tzw. importerem netto wieprzowiny – to znaczy, że sprowadzamy więcej żywych świń i mięsa, niż sami sprzedajemy za granicę. Główni dostawcy to firmy z Danii, Niemiec i Holandii. Ubytek w krajowej produkcji zostanie więc powetowany przez import. Ale będzie miało to swoje konsekwencje. Najważniejsza: ściśle powiąże ceny w kraju z ogólnoeuropejskimi trendami. Co się zresztą już dzieje: po spadku cen wywołanym rosyjskim embargiem właściwie nie ma już śladu.

– Bo importując mięso, importujemy też jego ceny. Po ogłoszeniu embarga przez kilka tygodni mieliśmy spadek cen żywca, ale teraz wróciły one już do wyższego poziomu zbliżonego do unijnego – ocenia prof. Krystyna Świetlik. Zwraca uwagę, że zaczyna się sezon większego popytu na mięso. Polacy chętnie grillują, co napędza sprzedaż. I ceny.

– Dlatego ceny będą rosnąć, co będzie najbardziej zauważalne w najbliższych miesiącach. Na razie nie mamy dokładnych prognoz, ale można zakładać, że wieprzowina zdrożeje w drugim półroczu średnio o 5–6 proc. – dodaje Monika Drążek.

Podobną prognozę ma Kamil Cisowski, ekonomista PKO BP. Ekspert mówi, że przed wprowadzeniem rosyjskiego embarga w niektórych szacunkach zakładano nawet kilkunastoprocentowy skok cen.

– Skutkiem zamknięcia niektórych rynków na Wschodzie będzie jednak osłabienie tego wzrostu. Dziś można go szacować na minimum 5 proc. – zaznacza.

Eksperci jednak podkreślają: to, że drożeje żywiec czy też surowe mięso, nie oznacza, że w takiej samej skali skoczą ceny produktów przetworzonych, np. wędlin. – To nigdy nie jest proporcja jeden do jednego. Dziś można powiedzieć, że wyższe ceny mięsa spowodują na pewno wzrost kosztów produkcji w zakładach przetwórczych. Ale nie wiadomo, jaki to będzie miało efekt na sklepowej półce – mówi Monika Drążek.

Kamil Cisowski zwraca zaś uwagę, że producenci przetworzonych towarów bardzo niechętnie podnoszą ceny. I mogą zastosować kilka trików, by tego uniknąć. Na przykład pogorszyć jakość sprzedawanego towaru.

– To dla wielu konsumentów jest niezauważalne. Dla producenta lepiej jest ograniczyć podwyżkę cen, pogarszając jakość, niż podnosić ceny, ryzykując spadek popytu – wyjaśnia Cisowski. Ostrożnie wylicza, że jakieś 40 proc. z pięcioprocentowej podwyżki cen surowego mięsa można będzie zobaczyć w nowych cenach wędlin. I nastąpi to z pewnym opóźnieniem. Bo zwykle zmiany szybko zachodzące na rynku żywych zwierząt i mięsa przekładają się na to, co dzieje się w sklepach z cenami wędlin, dopiero po 3–4 tygodniach.

– To będzie dość trudne do udowodnienia, bo koszt surowca to jeden z kilku składników ceny gotowego wyrobu. Inne to np. koszty energii. Bywało już tak, że mięso surowe taniało, a wędliny drożały – opowiada Cisowski.

Ale wydarzenia na rynku wieprzowiny mają także swoje skutki uboczne. Bo zwykle jest tak, że kiedy konsumenci zaczynają szukać alternatywy dla drożejących wędlin z mięsa wieprzowego, ich wybór najczęściej pada na wędliny z drobiu.

– To się nazywa efekt substytucji. A skutek będzie taki, że wzmoże się presja na wzrost cen innych rodzajów mięs – ocenia analityk.

Profesor Świetlik zwraca uwagę, że drób już drożeje. To efekt rosnącego zainteresowania ze strony zagranicy. – Eksport drobiu wzrósł w I kw. o 15 proc. W tej chwili to on jest najszybciej drożejącą żywnością – kwituje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.