We wniosku do amerykańskiej Federalnej Komisji Komunikacyjnej (FCC) napisano, że „orbitalne centra danych” to najtańszy i najskuteczniejszy sposób zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na moc obliczeniową sztucznej inteligencji. W tradycyjnej postaci centra danych to duże hale z komputerami o ogromnej mocy, które przetwarzają i przechowują dane. Według firmy SpaceX, potrzeby w zakresie przetwarzania danych przekraczają już „zdolności ziemskie” z powodu coraz powszechniejszego wykorzystywania sztucznej inteligencji.
Jeśli wniosek SpaceX zostanie zatwierdzony, zwiększy to liczbę jego satelitów na orbicie. Istniejąca Starlinka wynosi blisko 10 tysięcy. Musk odrzuca oskarżenia o to, że taka liczba tworzy zatory w przestrzeni kosmicznej. „Te satelity będą od siebie tak oddalone, że trudno byłoby dostrzec jeden z drugiego. Ogrom przestrzeni przekracza wszelkie wyobrażenia” - napisał Musk na X.
Nowe satelity, podobnie jak te Starlinka, zostałyby umieszczone na niskiej orbicie okołoziemskiej na wysokości 500-2000 km. Według SpaceX „orbitalne centra danych” stanowiłyby bardziej ekologiczną alternatywę dla tych tradycyjnych, które wymagają ogromnej ilości energii i wody do schładzania.
Jeden z ekspertów powiedział BBC, że wystrzeliwanie sprzętu komputerowego na orbitę to kosztowne przedsięwzięcie. Ochrona, schładzanie i zasilanie mogą wymagać skomplikowanej infrastruktury, a jednocześnie może jej zagrażać rosnąca ilość kosmicznych śmieci. Inny ekspert ostrzegł, że coraz większa liczba sprzętu na niskiej orbicie zwiększa ryzyko zderzenia, co może doprowadzić do uszkodzenia maszyny i strącenia jej fragmentów na Ziemię.
Astronomowie uskarżali się natomiast w 2024 r., że fale radiowe sieci Starlinka „oślepiają” ich teleskopy i utrudniają prowadzenie badań.