Demonstracje szybko przerodziły się w gwałtowne starcia z siłami porządkowymi, co doprowadziło do ofiar śmiertelnych i poważnych zniszczeń infrastruktury dyplomatycznej.
W Karaczi protestujący wdarli się na teren amerykańskiego konsulatu, co doprowadziło do użycia przez służby ochrony broni palnej. Według lokalnych władz co najmniej dziewięć osób zostało zabitych, a 34 rannych w wyniku tych starć. Tłum, głównie szyitów, krzyczał hasła antyamerykańskie i antyizraelskie, a także domagał się odwetu za śmierć Chameneiego. Protesty te zmusiły władze USA i innych państw do zwiększenia środków bezpieczeństwa wokół misji dyplomatycznych i ostrzeżeń dla swoich obywateli o potencjalnych zagrożeniach.
Skardu: ONZ i Gilgit-Baltistan w ogniu protestów
W północnym mieście Skardu, położonym w regionie Gilgit-Baltistan i znanym jako popularna baza turystyczna u podnóża Himalajów, protesty również przybrały brutalny obrót. Setki uczestników demonstracji podpalili biuro Organizacji Narodów Zjednoczonych, niszcząc budynek i doprowadzając do zamknięcia części miejskiej infrastruktury. Władze regionu informują, że choć w tym ataku nie odnotowano ofiar śmiertelnych, to sytuacja pozostaje bardzo napięta, a region o większości szyickiej społeczności jest obecnie jednym z epicentrów niezadowolenia wobec polityki zagranicznej USA i Izraela.
Protesty w innych dużych ośrodkach, jak Lahaur czy Islamabad, były zazwyczaj mniej brutalne, choć dochodziło tam do starć z policją oraz prób zbliżenia się tłumów do stref dyplomatycznych, które w stolicy zostały całkowicie zamknięte przed ruchem publicznym. Policja wielokrotnie używała gazu łzawiącego, by odsunąć demonstrantów od kluczowych obiektów.
Gwałtowne starcia i ofiary
Według agencji AFP w Karaczi tłum próbował szturmować konsulat USA, niszcząc mienie i atakując posterunki policji. Policja i Rangerzy odepchnęli demonstrantów, ale nie uniknięto ofiar. W kilku relacjach liczba zabitych sięgała nawet ośmiu do dwunastu osób, a ponad 30 osób odniosło rany w wyniku ostrzału i starć. Napisy na transparentach, jak „Zjednoczona myśl, żadna moc nas nie powstrzyma”, świadczyły o radykalnym charakterze części protestów.
Pakistan w ogniu regionalnego konfliktu
Wydarzenia w Pakistanie nie zachodzą w izolacji od szerszych geopolitycznych napięć w regionie. Tuż przed eskalacją protestów w Pakistanie trwały już poważne starcia na granicy afgańsko-pakistańskiej. Islamabad i Kabul oskarżają się nawzajem o agresję. Pakistańskie władzezarzucają talibom z Afganistanu tolerowanie i wspieranie ugrupowania Tehreek-e-Taliban Pakistan (TTP), które od lat prowadzi działania zbrojne na terytorium Pakistanu. Kabul odrzuca te oskarżenia jako bezpodstawne i podkreśla, że działania Pakistanu naruszają suwerenność Afganistanu.
W odpowiedzi na ataki afgańskich oddziałów granicznych i zajmowanie posterunków, Islamabad rozpoczął serię nalotów na cele w Kabulu i prowincjach Kandahar oraz Paktia, co w praktyce oznaczało bezprecedensową eskalację konfliktu. Pakistański minister obrony Khawaja Asif otwarcie nazwał to „otwartą wojną”, a afgańskie media informują o ciężkich walkach i odwetowych działaniach ich sił zbrojnych przeciwko pakistańskim celom.
Reakcje międzynarodowe i próby deeskalacji
Zarówno społeczność międzynarodowa, jak i regionalni aktorzy wyrazili zaniepokojenie narastającą przemocą. Rada Unii Europejskiej wezwała obie strony konfliktu – Pakistan i Afganistan – do natychmiastowej deeskalacji działań zbrojnych i rozpoczęcia rozmów dyplomatycznych, podkreślając konieczność przestrzegania prawa międzynarodowego i ochrony ludności cywilnej. Zaniepokojenie eskalacją wyrażają również ONZ, Chiny, Arabia Saudyjska oraz Iran, ten ostatni deklarując gotowość ułatwienia dialogu między sąsiadami.
Równoległe napięcia: Afganistan i Pakistan na krawędzi konfliktu
Zarówno na linii protestów w Pakistanie, jak i w starciach z Afganistanem, widać głębsze strukturalne problemy regionu: historyczne spory o granicę Duranda, napięcia etniczne oraz długotrwałe problemy związane z bezpieczeństwem i terroryzmem. Te kwestie sprawiają, że obecne starcia mają szersze tło geopolityczne i mogą przyczynić się do jeszcze większej niestabilności w Azji Południowej, jeśli nie zostaną rozwiązane poprzez dialog i kompromis.