Milion wyświetleń w dobę: prowokacja, która obnażyła KSeF

Nagranie opublikowane przez Tomasza Sidorczuka z Bielska-Białej błyskawicznie stało się jednym z najgłośniejszych komentarzy do działania Krajowego Systemu e-Faktur. Na krótkim wideo zamieszczonym na TikToku pokazuje, jak kupuje w aptece prezerwatywy i prosi o wystawienie faktury VAT z numerem NIP… Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Film w niespełna dobę przekroczył milion wyświetleń, a kolejne setki tysięcy dotarły dzięki udostępnieniom na Facebooku i innych platformach. Sidorczuk tłumaczył, że jego celem było wskazanie słabych punktów Krajowego Systemu e-Faktur, który od 1 lutego 2026 roku funkcjonuje w Polsce jako obowiązkowa platforma obiegu faktur elektronicznych.

Wystarczył jeden NIP. Faktura z apteki trafiła prosto do księgowości KPRM

Sidorczuk, znany z działalności społecznej, chciał – jak twierdzi – zwrócić uwagę na ryzyko związane z Krajowym System e-Faktur. W obecnym modelu faktura trafia bezpośrednio do systemu odbiorcy, a po stronie jego księgowości pojawia się konieczność jej weryfikacji. W teorii oznacza to, że dokument wystawiony na dane Kancelarii Prezesa Rady Ministrów mógł pojawić się w systemie obsługującym administrację rządową.

Zdaniem autora nagrania to właśnieobowiązek każdorazowego sprawdzania i odrzucania nieprawidłowych dokumentów jest problemem, a ryzyko przeoczenia błędnego wpisu rośnie wraz z ilością przetwarzanych przez firmę dokumentów.

Luka w systemie KSeF czy przestępstwo? Sidorczuk zapowiada walkę

Teraz okazuje się, że Sidorczuka mogą czekać problemy. Jak donoszą media – usłyszał zarzut podżegania do wystawienia nierzetelnej faktury. Za czyn ten grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech. Sidorczuk poinformował w czwartek 26 lutego 2026 roku, że został już przesłuchany w tej sprawie w śląskim urzędzie celno-skarbowym w Katowicach. Nie zgadza się z przedstawionym mu zarzutem.

– Mówimy o 89 groszach VAT-u. Zamiast naprawiać system, państwo ściga obywatela – komentuje. Zastrzega przy tym, że postawienie zarzutów nie oznacza jeszcze skierowania aktu oskarżenia. Jeśli jednak sprawa trafi do sądu, zapowiada walkę o uniewinnienie – powiedział.

Internetowa prowokacja z Bielska-Białej może zakończyć się konsekwencjami prawnymi. Sidorczuk podkreślił, że postawienie zarzutów to jeszcze nie akt oskarżenia, a nawet jeśli taki trafi do sądu, zamierza walczyć o uniewinnienie.

Źródło

www.wp.pl