„Chamenei, jedna z najgorszych osób w historii, nie żyje” – w ten sposób Donald Trump poinformował na swoim portalu Truth Social o powodzeniu ataku na najwyższego przywódcę Iranu. Informacje te potwierdziły w niedzielę rano irańskie media, wskazując, że 86-latek zginął w izraelskim nalocie, przeprowadzonym przy wsparciu Stanów Zjednoczonych.
Represje Chameneiego i śmierć ajatollaha
Ajatollah Ali Chamenei przez ponad trzy dekady u władzy całkowicie przebudował pozycję kraju w regionie. Nadzorował rozwój sieci regionalnych bojówek – takich jak Hezbollah, Huti czy Hamas – które angażowały się w konflikty z przeciwnikami Iranu, pozwalając Teheranowi działać w „białych rękawiczkach”. Reżim Chameneiego utrzymywał jednocześnie ścisłą kontrolę nad społeczeństwem irańskim, drastycznie ograniczając wolności obywateli, zwłaszcza kobiet i mniejszości.
Represje Chameneiego wywoływały przez lata sprzeciw irańskich obywateli. W miarę jak każdy wybuch niezadowolenia stawał się silniejszy, brutalność reakcji rządu również wzrastała. W grudniu siły rządowe zabiły tysiące protestujących i aresztowały dziesiątki tysięcy kolejnych.
Najwyższy przywódca miał ostateczne zdanie we wszystkich kluczowych sprawach politycznych. Kierował zarówno irańskim establishmentem duchownym, jak i Korpusem Strażników Rewolucji – dwoma głównymi ośrodkami władzy w rządzącej teokracji.
Duże ryzyko eskalacji konfliktu w Iranie
Jego zabójstwo niesie ze sobą ryzyko eskalacji konfliktu, grożąc przedłużającą się wojną i możliwością, że obalenie reżimu zakończy się porażką. Szczególnie że nie ma jasnych kandydatów na następcę Chameneiego. Przyznał to w styczniu podczas przesłuchania w senackiej komisji ds. stosunków zagranicznych sekretarz stanu Marco Rubio. – Nikt nie wie, kto przejąłby stery w przypadku śmierci Chameneiego. To otwarte pytanie – stwierdził.
Rozmówcy DGP w Izraelu, którzy od lat dążyli do obalenia ajatollahów, zapewniają, że nie mają faworytów do objęcia władzy po Chameneim. – Nie zamierzaliśmy interweniować w tym sensie. Chodziło nam wyłącznie o pozbycie się tego reżimu – przekonuje Miri Eisin, emerytowana pułkowniczka Sił Obronnych Izraela (IDF) i szefowa izraelskiego Institute for Counter-Terrorism. – Nie wiem, jakie siły przejmą władzę po obecnym reżimie. Mamy jednak do czynienia z sytuacją taką jak w Syrii, gdzie nowy rząd może nie jest tym, który bym wybrała, ale jest lepszy niż Asad, zarówno dla nas, jak i przede wszystkim dla Syryjczyków. Cokolwiek zastąpi irański reżim islamski, będzie lepsze zarówno dla nas, jak i z pewnością dla Irańczyków – dodaje.
Kto przejmie przywództwo w Iranie?
Strategia amerykańsko-izraelska wydaje się jednak krótkowzroczna. Nie można wykluczyć, że w obecnej sytuacji przywództwo mógłby przejąć Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Pełna władza w rękach twardogłowych generałów IRGC prawdopodobnie oznaczałaby utrzymanie represji w Iranie w ramach struktury militarnej oraz powstanie wyraźnie antyamerykańskiego rządu.
– Coraz więcej irańskich polityków i decydentów dochodzi do wniosku, że poleganie na dyplomacji to ślepa uliczka, bo bez względu na jej wyniki Iran i tak prędzej czy później zostanie zaatakowany. I wychodzi na to, że trochę racji w tym jest – tłumaczy DGP Marcin Krzyżanowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Amerykanie i Izraelczycy zdecydowali się zaatakować Iran mimo znaczących ustępstw, na jakie kraj ten zgodził się w trakcie prowadzonych w ubiegłym tygodniu negocjacji.
„Poważne negocjacje zostały po raz kolejny podważone. Ani interesy Stanów Zjednoczonych, ani kwestia światowego pokoju nie zostały uwzględnione… Apeluję do USA, aby nie dały się wciągnąć głębiej” – napisał w sobotę minister spraw zagranicznych Omanu, Badr Al-Busaidi.
Waszyngton i Tel Awiw nie miały też dowodów, by Teheran zbliżał się do budowy broni jądrowej. Choć główny negocjator Trumpa, biznesmen Steve Witkoff, stwierdził w ostatnich dniach, że Iran „prawdopodobnie jest tydzień od posiadania materiału do produkcji bomby”, Rubio zapewnił, że Iran „obecnie nie wzbogaca uranu”. Stanowisko sekretarza stanu potwierdzają również analitycy.
Atak na Iran i co dalej?
Mimo to Trump wydaje się liczyć na to, że po upadku obecnego reżimu w Iranie uda się wprowadzić przywództwo w stylu „wenezuelskim” – czyli znaleźć kogoś z kręgów poprzednich elit, ale skłonnego do współpracy z Białym Domem. W mediach społecznościowych pisał do Irańczyków: „Mam nadzieję, że IRGC i Policja pokojowo połączą siły z Irańskimi Patriotami i będą współpracować jako jedna jednostka, aby przywrócić krajowi wielkość, na jaką zasługuje”.
W samym Iranie rozmowy na temat potencjalnej sukcesji prowadzone są za zamkniętymi drzwiami. Wcześniej uważano, że jego protegowany, twardogłowy prezydent Ebrahim Raisi, mógłby próbować przejąć schedę. Jednak zginął w katastrofie helikoptera w maju 2024 r.
W tej sytuacji jednym z potencjalnych kandydatów pozostaje jeden z synów Chameneiego, 56-letni duchowny szyicki Mojtaba, choć nigdy nie pełnił urzędu państwowego.
Przekazanie władzy z ojca na syna w przypadku najwyższego przywódcy mogłoby wywołać niezadowolenie nie tylko wśród Irańczyków już krytycznych wobec rządów duchowieństwa, ale także wśród zwolenników systemu. Taki ruch można by uznać za krok w kierunku stworzenia kolejnej dynastii po upadku w 1979 r. szacha Mohammada Rezy Pahlawiego.