Blisko cztery lata temu przez media przetoczyła się medialna burza wokół tzw. zwolnieniomatów, czyli przychodni, które online oferują zwolnienie lekarskie na podstawie czatu lub po wypełnieniu formularza. Choć walkę z tym procederem obiecywały wówczas zarówno ZUS, jak i samorząd lekarski, po latach niewiele się zmieniło.
L4 na ból pleców
Nadal po wpłaceniu blikiem 75 zł i wypełnieniu formularza można w ciągu 15 minut otrzymać L4 bez wizyty u lekarza. Najlepiej to widać w statystykach ZUS. W jego systemie w 2025 r. zarejestrowano ok. 27 mln zwolnień. Jeszcze kilka lat temu ich liczba była znacząco niższa (w 2019 roku - 24,1 mln, a dekadę temu zaledwie - 17 mln). W porównaniu z 2024 r. wzrosła zarówno liczba dni absencji chorobowej (o 1,1 proc.), jak i liczba zaświadczeń lekarskich (o 2,9 proc.).
Zarówno ZUS, jak i środowisko lekarskie piętnują zjawisko kupowania zaświadczeń lekarskich, ale przyznają jednocześnie, że nie mają narzędzi, aby skutecznie z nim walczyć. ZUS kładzie nacisk na kontrole zwolnień, ale ma ograniczone możliwości ze względu na niedobór lekarzy orzeczników. Jak przyznał w rozmowie z DGP prezes ZUS Zbigniew Derdziuk, zakład może sprawdzić pod kątem zasadności wystawienia jedynie 1 do 2 proc. wszystkich zwolnień lekarskich. ZUS kontroluje też lekarzy, których nazwiska widnieją na kwestionowanych dokumentach.
„Przepis mówi wyraźnie, że lekarz powinien wydać zwolnienie na podstawie badania, a w przypadku instytucji „zwolnieniomatu” nie mamy pewności, czy nastąpiło badanie, czy tego procesu nie przeprowadza automatycznie bot. Dlatego monitorujemy takie sytuacje i w uzasadnionych przypadkach występujemy o uchylenie lekarzom prawa do wystawiania zwolnień lekarskich” – zapewnił DGP Zbigniew Derdziuk.
Jak ustaliliśmy, w 2025 r. zakład wydał 219 decyzji o cofnięciu lekarzom upoważnienia do wydawania L4. Rok wcześniej takich decyzji było 161.
- W poszczególnych sprawach dotyczących wystawiania zaświadczeń lekarskich z rażącym naruszeniem przepisów prawa ZUS współpracuje z organami ścigania – zapewnia Grzegorz Dyjak z biura prasowego ZUS.
Lekarze sądzą lekarzy
Zaledwie wobec kilkudziesięciu lekarzy, którym ZUS cofnął uprawnienia, toczy się postępowanie przed okręgowymi rzecznikami odpowiedzialności zawodowej. Choć pierwsze sprawy wpłynęły do izb lekarskich już w 2023 r., do tej pory udało się sfinalizować niewiele z nich.
- Jest kilka wyroków, a kary są zróżnicowane – od pieniężnych, po zakaz pracy w telemedycynie, aż po ograniczenie wykonywania zawodu na dwa - trzy lata – poinformował DGP Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.
Samorząd lekarski, który wprost nazywa zjawisko zwolnieniomatów totalną patologią, przyznaje jednak, że do tej pory był bezradny w ściganiu nieuczciwych medyków. Nie ma bowiem dostępu do systemu ZUS-owskiego, w którym są gromadzone zwolnienia lekarskie, a zatem o podejrzeniach, że dany lekarz hurtowo je wypisuje, musi być powiadomiony przez ZUS.
- Okręgowi rzecznicy odpowiedzialności zawodowej muszą przeprowadzić całe postępowanie od zera – przesłuchać lekarza, wystąpić o dokumentację i przeanalizować ją, a ponieważ ZUS nie może nam przekazać całego materiału, który sam zgromadził, i tak nie mamy pewności, czy wszystko w danej sprawie ustaliliśmy – wyjaśnia Jakub Kosikowski.
Od 27 stycznia ma to się zmienić. Wchodzi bowiem w życie część zapisów nowelizacji z 18 grudnia 2025 r. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2026 r. poz. 26), która ma ułatwić kontrolę L4. Nowela umożliwi m.in. przekazanie przez ZUS samorządowi lekarskiemu danych, informacji oraz dokumentów zgromadzonych przez zakład w trakcie prowadzonych przez niego postępowań.
- Otrzymamy raport ZUS w tej sprawie - ile zwolnień i w jakim czasie wystawił dany lekarz, okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej od razu będzie mógł rozpocząć postępowania, co powinno je znacznie usprawnić – zapewnia Jakub Kosikowski.
Nowela przewiduje jeszcze jedną zmianę. Dotychczas lekarz, któremu cofnięto upoważnienie do wystawiania zwolnień, mógł odwołać się do ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. Z tego prawa w 2025 r. skorzystało 51 ukaranych przez ZUS medyków, a w 2024 r. – 40. Od 27 stycznia środek odwoławczy będzie rozpatrywał prezes ZUS w ramach wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Oznacza to centralizację postępowania i skrócenie ścieżki administracyjnej.
Sankcje zostają te same
W trakcie procesu legislacyjnego nie udało się natomiast doprowadzić do zaostrzenia kar, aby były bardziej dotkliwe dla medyków, którzy uczestniczą w patologii „zwolnieniomatów”. - Gdy ZUS stwierdzi, że jakiś lekarz nadużywa uprawnień do wystawiania zwolnień, może go ukarać karą odebrania mu tego prawa jedynie na maksymalnie rok. Zarówno ZUS, jak i my chcieliśmy zaostrzenia tej kary. Niestety ustawodawca nie wykazał woli do przeprowadzenia tej zmiany. W kuluarach nieraz słyszeliśmy nieoficjalnie od decydentów, że pomimo tych patologii, zwolnieniomaty odciążają NFZ i skracają kolejki, bo dzięki nim mniej pacjentów zapisuje się na wizyty do lekarzy rodzinnych po zwolnienie lekarskie – mówi Jakub Kosikowski.
AI wyłapie nadużycia
Pracodawcy największy potencjał widzą w analizie ogromnej bazy danych o wystawianych L4, którą dysponuje ZUS. - ZUS powinien w maksymalnym stopniu wykorzystać dane, które są zgromadzone w jego systemie, odpowiednio szybko i skutecznie je analizować. Zakład od pewnego czasu już to robi i wspomaga się sztuczną inteligencją do tego, żeby szybciej i bardziej automatycznie wyłapywać i typować do kontroli przypadki nadużyć, kiedy lekarz np. wystawia 20 razy więcej zwolnień niż przeciętnie jego koledzy po fachu – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Ekspert dodaje, że tylko przez wychwytywanie pewnych ewidentnych nieprawidłowości można walczyć z patologią masowych jednodniowych zwolnień, z którą muszą ostatnio zmagać się pracodawcy. - Podzielam jednak opinię, że problem trzeba eliminować też u źródła. Dobrze, że nowelizacja wchodzi w życie, ale ze zmianą przepisów można było pójść dalej i bardziej zaostrzyć sankcje dla lekarzy – dodaje Łukasz Kozłowski.