Cudzoziemcy, zwłaszcza ci od lat związani z naszym krajem, coraz częściej dążą do pełnej stabilizacji swojego statusu prawnego. Najlepszym dowodem jest rosnąca z roku na rok liczbawniosków o uznanie za obywatela polskiego. Jak wynika z danych przygotowanych dla DGP przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, w ubiegłym roku na biurka urzędników trafiło ponad 19,6 tys. takich podań. To wzrost o ponad 21 proc. w porównaniu z rokiem 2024.
Eksperci wskazują, że to naturalny efekt długofalowych procesów migracyjnych, szczególnie napływu osób zza wschodniej granicy. Po latach legalnego pobytu, pracy i płacenia podatków tysiące z nich zaczęły wreszcie spełniać rygorystyczne, ustawowe warunki formalne, niezbędne do ubiegania się o polski paszport.
Hamowanie dynamiki wniosków
Analitycy zwracają jednak uwagę na istotny niuans w statystykach. Choć liczby bezwzględne rosną, sama dynamika przyrostu wniosków wyraźnie osłabła względem lat ubiegłych. Jeszcze od 2021 r. utrzymywała się ona na poziomie przekraczającym 40 proc., a w 2024 r. skoczyła nawet powyżej 60 proc. Obecny 21-procentowy wzrost, choć wciąż znaczący, jest wyraźnym wyhamowaniem.
Zdaniem obserwatorów rynku może to wynikać z efektu nasycenia – w poprzednich latach kumulacja uprawnionych osób uzyskała już pozytywne decyzje. Nie bez znaczenia jest jednak również rosnąca konkurencja wewnątrz UE. Część migrantów może rozważać legalizację pobytu w innych krajach Wspólnoty.
Zimny prysznic dla wnioskodawców
To jednak nie spadek dynamiki spędza sen z powiek polskim przedsiębiorcom i obsługującym ich kancelariom prawnym. Prawdziwym powodem do niepokoju jest drugi, znacznie bardziej alarmujący wskaźnik: wyraźnie rosnąca liczba decyzji odmownych. W 2025 r. wydano ich aż 635. To niemal o 64 proc. więcej niż rok wcześniej (i dwukrotnie więcej niż w 2023 r.).
Zdaniem Joanny Torbe -Jacko, adwokatki i ekspertki BCC ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, to wynik znacznie dokładniejszej, wręcz drobiazgowej weryfikacji przesłanek ustawowych. Urzędy wykorzystują przepisy pozwalające na wydanie decyzji negatywnej.
– W poprzednich latach cudzoziemiec nie miał większego problemu z uzyskaniem polskiego obywatelstwa, nawet jeśli w jego kartotece widniały poważniejsze wykroczenia czy wręcz przestępstwa, takie jak jazda pod wpływem alkoholu i spowodowanie wypadku. Dziś polityka uległa radykalnej zmianie. Wystarczy niezapłacenie drobnego mandatu, by wniosek został negatywnie rozpatrzony przez urzędnika – wyjaśnia Joanna Torbe-Jacko.
Ekspertka przytacza drastyczny przykład z własnej praktyki zawodowej, obrazujący skalę problemu.
– Mam klientkę, która jest prezesem spółki w Polsce. Kobieta od wielu lat legalnie przebywa w naszym kraju, tu wyszła za mąż, a jej dzieci mają polskie obywatelstwo. Mimo to nie może nabyć paszportu. Powód? Została ukarana mandatem w wysokości zaledwie 20 zł za niedopełnienie obowiązku informacyjnego w związku z zatrudnieniem cudzoziemca na podstawie ustawy o promocji zatrudnienia – dodaje Joanna Torbe-Jacko.
Urzędniczy automatyzm
Karolina Schiffter, partnerka w kancelarii Fragomen, wskazuje na kolejny aspekt problemu: automatyzm w podejmowaniu decyzji przez urzędy wojewódzkie. Jej zdaniem urzędnicy często abdykują z obowiązku samodzielnej oceny sytuacji, opierając się bezkrytycznie na opiniach służb.
– Urzędnicy wychodzą z założenia, że skoro ABW wydała negatywną opinię po przeprowadzonym wywiadzie, to oni muszą zrobić to samo. Dotyczy to nie tylko wniosków o uznanie obywatelstwa, ale także zezwoleń na pobyt. Tymczasem zdarzają się przypadki, w których te negatywne opinie służb zapadają z trywialnych powodów, na przykład dlatego, że ktoś otrzymał mandat za szybką jazdę czy po prostu nie był dobrze oceniony przez sąsiadów w wywiadzie środowiskowym – tłumaczy Karolina Schiffter.
Podkreśla, że taka praktyka jest często wadliwa prawnie, co potwierdzają wyroki sądowe.
– W takich sprawach składałam odwołania, które wygrywaliśmy. Są już decyzje II instancji, z których jasno wynika, że urzędy wojewódzkie mają obowiązek analizować każdą sprawę indywidualnie i samodzielnie decydować o losach wniosku, a nie ślepo kopiować opinie innych organów – zaznacza.
Karolina Schiffter zwra ca również uwagę na nierówne traktowanie wnioskodawców w zależności od ich pochodzenia. Obywatele Stanów Zjednoczonych czy innych krajów postrzeganych jako strategiczni sojusznicy Polski mogą liczyć na większe ustępstwa i łagodniejsze podejście niż przybysze z innych regionów świata.
Argumenty drugiej strony
Co na ten temat mówią sami urzędnicy? Nie zaprzeczają, że sito weryfikacyjne gęstnieje. Statystyki z poszczególnych województw potwierdzają ogólnopolski trend. Wojewoda małopolski wylicza, że w ubiegłym roku wydał 103 decyzje odmowne, podczas gdy w 2024 r. było ich zaledwie 45. Wzrosty notują także m.in. województwa lubelskie (z 1 do 5 odmów), łódzkie (z 8 do 13 odmów) i podlaskie (z 13 do 27 negatywnych decyzji).
Zapytani o podstawę prawną takiego zaostrzenia kursu, urzędnicy w większości przypadków zasłaniają się art. 31 pkt 2 ustawy o obywatelstwie polskim.
– Chodzi o sytuację, w której nabycie obywatelstwa polskiego przez cudzoziemca stanowiłoby zagrożenie dla obronności lub bezpieczeństwa państwa albo ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego – wyjaśnia Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego.
Wojewodowie wskazują również na przyczyny formalne wynikające z niespełnienia przesłanek zawartych w art. 30 ustawy (na co wskazuje art. 31 pkt 1).
– Przyczyną odmowy często jest przerwany pobyt w Polsce, brak stabilnego i regularnego źródła dochodu, brak tytułu prawnego do zajmowania lokalu mieszkalnego czy też brak znajomości języka polskiego, która musi być potwierdzona urzędowym poświadczeniem – wylicza Tobiasz Puchalski, rzecznik prasowy wojewody łódzkiego.
Z kolei Kamila Jezierska z biura komunikacji społecznej wojewody podlaskiego dodaje, że wciąż zdarzają się też wnioski niekompletne, które nie mogą zostać rozpatrzone pozytywnie ze względów proceduralnych.
Biznes bije na alarm
Pracodawcy nie kryją obaw związanych z nową polityką urzędów. Usztywnienie procedur może być problemem dla polskiego rynku, który wciąż boryka się z deficytem rąk do pracy.
– Polska już od kilku lat boryka się z przewlekłością postępowań w urzędach wojewódzkich. Teraz dochodzi do tego rosnąca liczba odmów nadania obywatelstwa. To wszystko razem tworzy nieprzyjazny klimat, który może sprawić, że poszukiwani specjaliści zaczną omijać Polskę – uważa Joanna Torbe-Jacko.
Z kolei Nadia Winiarska, ekspertka ds. zatrudnienia w departamencie rynku pracy Konfederacji Lewiatan, podkreśla, że warunki naturalizacji są jednym z kluczowych czynników wpływających na decyzje migracyjne i konkurencyjność Polski na tle innych państw Unii Europejskiej.
– W kontekście trwających prac rządu nad zmianami w przepisach kluczowe jest, aby nie pojawiły się propozycje dalszego wydłużania okresów pobytu niezbędnych do uzyskania obywatelstwa. Są one już dziś w Polsce relatywnie długie – podkreśla i dodaje, że nowe przepisy powinny równoważyć kwestie bezpieczeństwa państwa z pilnymi potrzebami gospodarczymi i demograficznymi Polski. ©℗