Artykuł 21. aktu o usługach cyfrowych (DSA) daje użytkownikom w całej Unii Europejskiej nowe prawo – pozasądowego rozstrzygania sporów. Chodzi o spory z platformami społecznościowymi dotyczące moderowania treści. Użytkownicy mogą wnieść sprzeciw wobec usunięcia przez platformy społecznościowe ich publikacji. Podobnie, jeśli platforma nie usuwa zgłoszonych treści, które w ocenie użytkowników naruszają zasady platformy, mogą się zgłosić do nas albo innego pozasądowego organu ds. rozstrzygania sporów. To daje nowe możliwości. Nie trzeba już wnosić sprawy do sądu, co przeważnie sporo kosztuje i długo trwa.
W praktyce działa to tak, że jeśli jako prywatny użytkownik albo organizacja zobaczy treść naruszającą zasady, możesz zgłosić ją do platformy i również do nas, że powinna być ona usunięta. Podobnie, jeśli platforma usunie twoją publikację, a ty uważasz, że zrobiła to niesłusznie, możesz wystąpić właśnie do pozasądowego organu ds. rozstrzygania sporów, np. do Appeals Centre Europe.
Otrzymaliśmy 10 tys. zgłoszeń z całej Unii Europejskiej, wskazaliśmy to w naszym rocznym raporcie, który opublikowaliśmy w październiku ubiegłego roku. Teraz ta liczba to już ok. 20 tys. Chciałbym podkreślić, że tylko mniej więcej jedna trzecia zgłoszeń kwalifikowała się do rozpatrzenia przez nas. Wydaliśmy około 7 tys. decyzji. O jej wydaniu powiadamiamy użytkownika i platformę, a ta ostatnia ma obowiązek zapoznania się z nią i zastosowania się do niej.
W zeszłym roku wdrożyły około 50 proc. naszych decyzji o przywróceniu lub usunięciu treści. Powiedziałbym więc, że na poziomie podstawowym te mechanizmy działają, ale jest jeszcze wiele do zrobienia, aby platformy bardziej współpracowały.
Jesteśmy certyfikowani do obsługi wszystkich bardzo dużych platform internetowych. Zaczęliśmy od trzech z największą liczbą użytkowników i generowanych treści: od Facebooka, TikToka i YouTube. Potem dodaliśmy Instagram i Pinterest. Z X kontaktowaliśmy się latem zeszłego roku i niestety w odpowiedzi X nas pozwał o zniesławienie, twierdząc, że powiedziałem, że nie zastosowali się do zasad, czego nie zrobiłem. Pozwali nas też za wprowadzenie użytkowników w błąd w kwestii naszych kompetencji. Sprawa toczy się w Irlandii. Myślę, że ją wygramy.
Aby zgłosić spór z platformą do Appeals Centre Europe, użytkownik musi wypełnić formularz online. To bardzo proste, ale wymaga podania wielu informacji z mediów społecznościowych. Niestety wiele osób wypełnia formularze niepoprawnie. Poza tym nie mamy uprawnień do rozstrzygania niektórych spraw, np. kiedy konto zostanie zablokowane z powodu skoordynowanych nieautentycznych zachowań. To zdefiniowany przez Facebooka typ zorganizowanego działania profili lub stron, których celem jest manipulowanie opinią publiczną. Nie możemy też zajmować się sporami dotyczącymi materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci. Nawet jeśli takie konto użytkownika zostało zablokowane w wyniku błędu, a tak naprawdę nie zrobił on żadnej nielegalnej czynności, to takie sprawy wykraczają poza nasze kompetencje. Uważam jednak, że jedna trzecia rozpatrzonych spraw to bardzo dobry wynik. I o ile, jak mówiłem, nasze działania spełniają swoją rolę w podstawowej formie, to chciałbym podkreślić, że platformy wciąż mają wiele do zrobienia. Często nie mogą znaleźć kwestionowanych treści lub odmawiają nam ich udostępnienia, przez co nie możemy ich zweryfikować. W takich przypadkach wydajemy decyzję domyślną.
To decyzja na korzyść użytkownika, wydawana właśnie w przypadku, gdy platforma odmówiła nam udostępnienia treści. Nie jest to jednak dobre rozwiązanie ani dla użytkownika, ani dla platformy. Dlatego aktywnie rozmawiamy z Komisją Europejską i niektórymi mediami, krajowymi regulatorami mediów, a także platformami i staramy się o lepsze wdrażanie naszych decyzji. Jestem optymistą, ponieważ zarówno od strony platform, jak i irlandzkiego regulatora krajowego dochodzą do mnie pozytywne sygnały. Appeals Centre Europe działa zaledwie rok, ale myślę, że szczególnie w tym roku wprowadzimy kilka kluczowych usprawnień. Zachęcam więc wszystkich do korzystania z naszej pomocy. Jeśli ludzie nie będą korzystać z naszych usług, nie będziemy wiedzieli, jakie ulepszenia wprowadzać, nie będziemy też mogli wywierać presji na platformy.
Zarówno użytkownicy indywidualni, jak i społeczeństwo obywatelskie w Polsce są bardzo aktywni. Myślę, że istnieje duże zapotrzebowanie i pragnienie dostępu do takiego organu jak nasz. W naszym raporcie można przeczytać szczegółowe dane. Polska w zeszłym roku była na pierwszym miejscu wśród krajów Unii Europejskiej pod względem liczby zgłaszanych sporów. Od tego czasu ta liczba spadła i teraz jesteście na piątym miejscu. Wzrosła liczba sporów zgłaszanych przez Francję, Hiszpanię i Włochy, nadal jednak Polska reprezentuje dużą część zgłoszeń, które otrzymujemy zarówno od użytkowników, jak i organizacji.
Nieproporcjonalnie duża część zgłoszeń, bo aż cztery piąte, dotyczy mowy nienawiści. Spory rozpatrujemy nie na podstawie polskiego ustawodawstwa, ale z perspektywy naruszenia polityki platform. Interpretujemy, jak należy stosować politykę platformy, a następnie wydajemy decyzję. Jak można przeczytać w naszym raporcie, w większości przypadków uchylamy decyzję platformy, bo popełniła błąd. Odpowiadając na pytanie, moim zdaniem liczba zgłoszeń o sporach z Polski pokazuje, jak świadome cyfrowo jest wasze społeczeństwo. A także że obywatele chcą być aktywni, jeśli chodzi o kwestionowanie decyzji podejmowanych przez platformy mediów społecznościowych. Polska jest pod tym względem jednym z wiodących krajów w UE.
Nowa strona pojawi się w środę. Nasze tłumaczenie na język polski jest bezpośrednim rezultatem aktywności Polaków w zgłaszaniu nam sporów. Chcemy, aby nasza usługa była dostępna dla każdego, kto chce z niej korzystać. Wcześniej była w sześciu językach, w tym angielskim i niemieckim. Ale jeśli ktoś z Polski nie mówił w żadnym z tych obcych języków, to nasza strona nie była dla niego dostępna. Mamy nadzieję, że teraz więcej osób skorzysta z naszych usług w Polsce.
Byłoby wspaniale, gdyby Polska posunęła się naprzód we wdrażaniu ustawy o usługach cyfrowych. Oczywiście rozumiem, że jest to kwestia polityczna, jak w każdym kraju. Nie chciałbym jednak wypowiadać się o sprawach polityki. Pragnę podkreślić, że nasze usługi są dostępne dla Polaków. Jesteśmy certyfikowani w Irlandii, więc odpowiadamy nie tylko przed Komisją Europejską, lecz także przed krajowym regulatorem mediów w Irlandii – Comisiun na Mean. Mamy również polskich pracowników, którzy rozpatrują spory, dysponujemy wiedzą specjalistyczną, możemy więc rozstrzygać spory dotyczące Polski w języku polskim. Mam oczywiście nadzieję, że polski rząd zaimplementuje akt o usługach cyfrowych, ale to, że na razie tego nie zrobił, nie zmienia naszej dostępności. Mieszkańcy Polski mogą korzystać z Appeals Center Europe. Jesteśmy też otwarci na rozmowy z koordynatorem ds. usług cyfrowych i z przedstawicielami władz w Polsce. ©℗
Adres Appeals Centre: https://www.appealscentre.eu/pl/