Jakkolwiek taki mechanizm jest interesujący z psychologicznego punktu widzenia, z perspektywy ekonomisty kluczowe pozostaje pytanie: czy pokusy i ograniczona samokontrola rzeczywiście wpływają na funkcjonowanie gospodarki, czy też ich rola jest marginalna?

Krańcowa skłonność do konsumpcji. Co to jest?

Jednym z kluczowych pojęć w makroekonomii jest krańcowa skłonność do konsumpcji (KSK) – odsetek dodatkowego dochodu (np. premii), który zostanie wydany, a nie zaoszczędzony. Prognozowanie KSK dla różnych grup gospodarstw domowych jest istotne w okresach kryzysu, gdy rządy próbują pobudzić gospodarkę. Przykładowo podczas krachu w 2008 r. w USA gwałtowny spadek cen nieruchomości i niepewność gospodarcza ograniczyły wydatki konsumentów, co zmniejszyło popyt i doprowadziło do fali zwolnień. Aby przerwać tę spiralę, rządy mogą zastosować działania kontrcykliczne, np. poprzez transfery gotówkowe, aby pobudzić konsumpcję i popyt. Efektywność tego działania zależy od KSK: jeśli środki trafią do gospodarstw domowych o niskiej skłonności do konsumpcji, efekt pobudzenia popytu będzie znikomy, zmniejszając szansę na wyjście z kryzysu.

Modele krańcowej skłonności do konsumpcji

Do prognozowania KSK dla danego typu gospodarstw domowych ekonomiści używają modeli. Ten klasyczny, w najprostszej wersji, zakłada, że średnia KSK będzie niska, bo racjonalny agent, otrzymując transfer gotówkowy, powinien zachować jego znaczną część, by rozłożyć konsumpcję w czasie. Wyjątek stanowią gospodarstwa z ograniczoną płynnością, które spodziewają się znacznego wzrostu dochodów w przyszłości – te natychmiast wydadzą większą część otrzymanych pieniędzy. Problem w tym, że dane empiryczne nie do końca potwierdzają tę prognozę. Istnieje kilka przykładów wskazujących, że rzeczywista KSK jest wyższa niż przewiduje klasyczny model. Jednym z nich jest amerykański system zasiłków i ulg podatkowych dla pracujących rodzin o niższych dochodach, z którego korzysta 20 proc. gospodarstw domowych. Badania zespołu Aditya Aladangady (Fed) wykazały, że około 30 proc. z przeciętnego transferu w wysokości 4,3 tys. dol. zostaje wydane w pierwszych dwóch tygodniach. Tak wysoka skłonność do konsumpcji nie wpisuje się dobrze w model racjonalnego agenta, który powinien planować długoterminowo. Natomiast doskonale pasuje do modelu pokus, w którym znaczna część gospodarstw domowych żyje z dnia na dzień.

Model pokus oferuje proste wytłumaczenie, dlaczego wiele osób akumuluje majątek w formie niepłynnej. Taka forma oszczędzania działa jak mechanizm samokontroli – utrudnia impulsywną konsumpcję

Amerykańska gospodarka a model pokus

Właśnie w tym kontekście zespół Agnes Kovacs (King’s College) zaproponował wykorzystanie modelu pokus do opisu amerykańskiej gospodarki. Autorzy zauważają, że podejście, w którym agenci wybierają między lokowaniem oszczędności w aktywach płynnych (np. gotówka, konta bankowe) i niepłynnych (np. nieruchomości) dobrze odzwierciedla rzeczywiste zależności w gospodarce USA. Jedną z kluczowych makroekonomicznych charakterystyk amerykańskiej gospodarki jest bowiem fakt, że 25–40 proc. gospodarstw domowych żyje z dnia na dzień. Nie oznacza to jednak, że te gospodarstwa nie posiadają majątku – przeciwnie, ich (często znaczne) zasoby są zamrożone w niepłynnych aktywach. Niski bufor płynnych oszczędności oznacza słabsze zabezpieczenie finansowe i zwiększa konieczność ratowania się pożyczkami, co w klasycznym modelu byłoby nieoptymalne.

Model pokus oferuje proste wytłumaczenie, dlaczego wiele osób akumuluje majątek w formie niepłynnej. Taka forma oszczędzania działa jak mechanizm samokontroli – utrudnia impulsywną konsumpcję i sprawia, że budowanie majątku (np. poprzez spłaty kredytu hipotecznego) wymaga mniejszego wysiłku psychicznego. Co więcej, zgodnie z danymi model ten prognozuje, że ze względu na interakcję między pokusami a dużym odsetkiem gospodarstw żyjących z dnia na dzień, KSK będzie wysokie nawet przy dużych transferach gotówkowych.

Model pokus a efektywność transferów gotówkowych w kryzysie

Autorzy stworzyli zatem model pokus dopasowany do struktury amerykańskiej gospodarki. Następnie wykorzystali go do analizy efektywności transferów gotówkowych w czasie kryzysu, badając, które grupy społeczne powinny otrzymać środki, by maksymalnie pobudzić popyt. Symulacje wskazują, że największy wzrost zagregowanej konsumpcji nastąpi, gdy transfer 2,5 tys. dol. trafi do 20 proc. domostw o najniższych dochodach. Z kolei alternatywne podejście – równa wypłata po 0,5 tys. dol. dla wszystkich – choć bardziej zbliżone do pakietu stymulacyjnego wdrożonego w USA w 2008 r., generuje znacznie mniejszy wzrost konsumpcji, a tym samym okazuje się mniej skutecznym narzędziem łagodzenia skutków kryzysu. ©Ⓟ

Autor jest ekonomistą GRAPE