Jan De Loecker (belgijski Katholieke Universiteit Leuven) i Chad Syverson (Chicago Booth) wykazali w swoich pracach, że w przemyśle Stanów Zjednoczonych i Kanady, w wąsko zdefiniowanych sektorach, firmy z 90. percentyla rozkładu produktywności są dwa razy efektywniejsze niż przedsiębiorstwa z 10. percentyla. Oznacza to, że z tych samych nakładów są w stanie wytworzyć dwa razy więcej. Co sprawia, że występują tak znaczące różnice? Okazuje się, że jednym z czynników jest sposób zarządzania.

Nicholas Bloom (Uniwersytet Stanforda), Raffaella Sadun (Uniwersytet Harvarda) i John Van Reenen (Massachusetts Institute of Technology) przeanalizowali związek między produktywnością a zarządzaniem. Najpierw zbudowali zbiór danych o 11 tys. firm z 34 krajów, a następnie na tej postawie skonstruowali wskaźnik zarządzania (od 1 do 5). Najwyższe wartości zarówno produktywności, jak i wskaźnika zarządzania zaobserwowali w USA. Naukowcy zauważyli również związek między wskaźnikiem zarządzania a produktywnością: wzrost o 1 wskaźnika jest związany ze wzrostem wytwarzania średnio o ok. 10 proc. Autorzy badania przeanalizowali także, jak różnice we wskaźniku zarządzania mogą wyjaśnić odmienność w efektywności. Gdy chodzi o wahania między krajami, to czynnik zarządzania wyjaśnia średnio 30 proc. różnicy w produktywności pomiędzy USA a pozostałymi państwami. Ponadto autorzy sprawdzili, jaka część różnicy pomiędzy 90. a 10. percentylem rozkładu produktywności wynika z praktyk zarządzania – to średnio 19 proc.
Michela Giorcelli (Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles) przebadała z kolei efekty programu Productivity Plans oferowanego przez USA dla włoskich firm na początku lat 50. XX w. Obejmował ona małe i średnie biznesy z sektora przemysłowego. Chęć skorzystania z Productivity Plans (pomoc technologiczna i szkolenia z zarządzania) zgłosiło ponad 3,5 tys. przedsiębiorstw. Firmy aplikowały w pierwszej połowie 1951 r., ale z powodu coraz mocniejszego angażowania się USA w konflikt w Wietnamie budżet programu został ostatecznie mocno zmniejszony – z pomocy skorzystało tylko 750. Taki rozwój sytuacji stworzył naturalny eksperyment, którego efekty są bardzo ciekawe.
Te biznesy, które otrzymały pomoc, stały się efektywniejsze: ich produktywność wzrosła o 14 proc. już rok po szkoleniu w porównaniu z firmami, które nie wzięły udziału w programie. Ta różnica rosła w czasie – i po 15 latach wyniosła ponad 40 proc. Podobny trend zaobserwowano w sprzedaży: różnica po roku wyniosła 6 proc., a po 15 latach – ponad 30 proc. Co więcej, transfer wiedzy miał pozytywny wpływ na to, jak długo przedsiębiorstwa utrzymały się na rynku – po 15 latach przetrwało ok. 20 proc. więcej firm, które wzięły udział w programie. Zaś 15 proc. biznesów działało nadal w latach 2010–2013, w porównaniu z jedynie 2 proc. firm, które nie wzięły udziału w Productivity Plans.
Z kolei Miriam Bruhn (Bank Światowy), Dean Karlan (Uniwersytet Północno-Zachodni) oraz Antoinette Schoar (MIT) przeprowadzili eksperyment na próbie 432 mikro-, małych i średnich meksykańskich firm. W 150 z nich wprowadzono subsydiowane konsultacje z zakresu zarządzania (cztery godziny w tygodniu przez jeden rok). Po roku badacze zaobserwowali pozytywny wpływ tych szkoleń na produktywność oraz rentowność (ROA). A w okresie pięciu lat firmy, które skorzystały ze szkoleń, miały wyższe zatrudnienie. Ponadto w części firm współpraca z ekspertami została utrzymana.
Podsumowując, wkład menedżerów ma istotny wpływ na wyniki oraz rozwój firm. Relacja pomiędzy produktywnością a praktykami zarządzania pokazuje, że inwestycja w rozwój umiejętności kierowania produkcją przedsiębiorstwa może przyczynić się do poprawy pozycji na rynku nawet na wiele lat. Ponadto ulepszanie procesów zarządzania może mieć wpływ nie tylko na pojedyncze biznesy, ale nawet na pozycję całych gospodarek, szczególnie w krajach rozwijających się, gdzie brakuje wielu podstawowych zasobów. ©℗