Głowa państwa, uzasadniając swoją decyzję, powoływała się na to, co wydarzyło się podczas przeprowadzonego przez Sejm 4 listopada 2025 r. wysłuchania publicznego dotyczącego ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wdraża do polskiego prawa unijne rozporządzenie DSA. Wówczas bowiem wiele organizacji postulowało wydzielenie przepisów zawartych w rozdziale 2a projektowanej ustawy i przepracowanie ich w osobnej procedurze legislacyjnej.

Ministerstwo Cyfryzacji dzieli ustawę

Ministerstwo Cyfryzacji, po prezydenckim wecie, faktycznie rozdzieliło regulację na dwa osobne projekty. Jeden dotyczy blokowania w sieci nielegalnych treści, a drugi ustanawia prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej koordynatorem usług cyfrowych.

Czego chce prezydent

W uzasadnieniu swojej decyzji Nawrocki pisał, że najwięcej zastrzeżeń co do zgodności z konstytucyjną zasadą wolności wywołał dodawany do ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną rozdział 2a noszący nazwę „Nakazy podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom, nakazy usunięcia ograniczeń nałożonych przez dostawcę usługi hostingu oraz nakazy udzielania informacji”. Zawarty w tym rozdziale przepis uprawnia prokuratora, policję, organ Krajowej Administracji Skarbowej, uprawnionego z tytułu praw autorskich lub praw pokrewnych, a także usługobiorcę do złożenia wniosku o wydanie nakazu podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom polegającego na uniemożliwieniu dostępu do nielegalnych treści występujących w usłudze świadczonej przez dostawcę usług pośrednich, których rozpowszechnianie może wyczerpywać znamiona czynu zabronionego.

W projekcie, podobnie jak w zawetowanej ustawie, zawarto zamknięty katalog treści, jakie powinny podlegać blokowaniu. I chociaż Kancelaria Prezydenta oceniła fakt wpisania zamkniętego katalogu pozytywnie, to jednak jej zdaniem „jest to katalog szeroki obejmujący z jednej strony, treści bezprawne nie budzące żadnych wątpliwości i będące poważnym przestępstwem jak np. publikowanie treści pedofilskich czy treści nawołujących do terroryzmu, lecz z drugiej strony obejmuje on także treści naruszające dobra osobiste czy prawa własności intelektualnej”. Ich zdaniem „do oceny tego rodzaju ewentualnych naruszeń wymagane i konieczne jest przeprowadzenia postępowania sądowego (…)”.

Wątpliwości prezydenta budził też mechanizm administracyjnego blokowania treści w internecie, przewidziany w ustawie, czyli przekazanie rządowym organom wykonawczym, w szczególności prezesowi UKE, uprawnienia do blokowania treści bez uprzedniego orzeczenia sądu.

Zakwestionowane przez głowę państwa przepisy nadal znajdują się w jednym z opublikowanych projektów MC, zgodnie z którym prezes UKE i przewodniczący KRRiT będą rozpatrywać wnioski o blokowanie nielegalnych treści. Jak jednak tłumaczą projektodawcy, postępowanie w przedmiocie nakazu uniemożliwienia dostępu do nielegalnej treści będzie skorelowane z postępowaniem w przedmiocie nakazania przywrócenia dostępu do treści, do której dostęp został bezzasadnie ograniczony.

Usługobiorca będzie mógł złożyć wniosek do organu właściwego o wydanie nakazu usunięcia ograniczeń nałożonych przez dostawcę usługi hostingu na usługobiorcę, jeżeli ograniczenia zostały nałożone ze względu na fakt, że informacje przekazane przez usługobiorcę stanowią potencjalnie nielegalną treść. Stronami postępowania przed organem właściwym do rozpatrzenia wniosku będą wnioskodawca, dostawca usług pośrednich oraz usługobiorca, który umieścił treść będącą przedmiotem wniosku.

Od decyzji prezesa UKE będzie przysługiwał sprzeciw do sądu powszechnego. Nie będzie możliwości zastosowania rygoru natychmiastowej wykonalności w przypadku blokowania nielegalnych treści, co zdaniem MC ma zapewnić skuteczniejszą kontrolę sądową decyzji podejmowanych przez prezesa UKE lub przewodniczącego KRRiT. Takie rozwiązanie jest korzystne dla autora zakwestionowanej treści. Daje bowiem czas na wniesienie sprzeciwu do sądu powszechnego, bez ponoszenia negatywnych konsekwencji związanych z wykonaniem decyzji administracyjnej.

Drugi projekt ministerstwa cyfryzacji. Co się zmienia?

Drugi projekt MC dotyczy m.in. ustanowienia prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej koordynatorem usług cyfrowych, trybu przyznawania statusu zaufanych podmiotów sygnalizujących. A właśnie finansowanie podmiotów celowych budziło wątpliwości prezydenta w zawetowanej ustawie. Chodziło o przepis zgodnie z którym zaufane podmioty sygnalizujące mogą otrzymać dotacje celowe z budżetu państwa z części, której dysponentem jest Prezes UKE, na realizację zadań w zakresie zgłaszania nielegalnych treści za pośrednictwem mechanizmu zgłaszania i działania.

W ocenie prezydenta, pojawia się pytanie, czy państwowe dotacje dla „sygnalistów treści" nie spowodują zachwiania ich niezależności i bezstronności.

Z tego przepisu w nowym projekcie, ministerstwo cyfryzacji zrezygnowało. „Nie chcemy już regulować kwestii finansowania podmiotów sygnalizujących. Skoro opozycja nie chce, żeby było transparentnie, to skreśliliśmy te przepisy. Wszystkie dofinansowania działalności będą na poziomie ogólnym” – mówił DGP wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.