Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP (ZRSMRP) zwrócił się do ministra funduszy i polityki regionalnej z apelem o pilne zwiększenie do jednego miliona euro limitu pomocy de minimis, udzielanej w ramach rządowego programu „Dostępność Plus”. W przeciwnym razie spółdzielnie mieszkaniowe nie będą w stanie sprostać wymogom budowy wind w budynkach czteropiętrowych oraz przebudować część wysokich bloków w taki sposób, by windy funkcjonowały od parteru, a nie od półpiętra. Koszt budowy jednej windy w bloku czteropiętrowym to wydatek około 500 tys. zł.
O podniesienie limitu pomocy de minimis zapytaliśmy dwa resorty: Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Oba były wstrzemięźliwe w odpowiedziach. Resort funduszy wskazał, że o regulacjach prawnych dotyczących pomocy de minimis, w tym jej maksymalnej wysokości, decyduje Komisja Europejska i mają one zastosowanie w całej Unii Europejskiej. Z kolei resort rozwoju poinformował, że nie otrzymał żadnego projektu zmian w tej sprawie do zaopiniowania.
Natomiast spółdzielcy twierdzą, że na spotkaniach z politykami byli wielokrotnie zapewniani, że projekty likwidujące bariery architektoniczne realizowane w ramach programu „Dostępność Plus” zostaną całkowicie wyłączone z limitów pomocy de minimis.
Obowiązku nie ma, ale mieszkańcy proszą
Montaż wind w budynkach mających do czterech pięter przewiduje projekt rozporządzenia Ministra Rozwoju i Technologii w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Zgodnie z nim każdy budynek wielorodzinny o co najmniej trzech kondygnacjach będzie musiał zostać wyposażony w windę. Nowy obowiązek ma dotyczyć również już istniejących budynków, co oznacza, że windy powstaną także w blokach wybudowanych w czasach PRL. Za montaż tych urządzeń odpowiedzialne będą spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe. Na razie projekt jest na etapie rządowych prac legislacyjnych.
Dziś nie ma obowiązku montowania wind w starszych budynkach czterokondygnacyjnych, jednak, jak przyznają prezesi spółdzielni w rozmowie z DGP, presja społeczna w tym zakresie jest ogromna. Przede wszystkim zabiegają o to starsi mieszkańcy. Dlatego już teraz tam, gdzie jest to możliwe, spółdzielnie starają się montować windy. Inwestycje finansują z różnych źródeł, m.in. z własnych środków (fundusz remontowy), kredytów, środków z PFRON oraz programu „Dostępność Plus”. Przy czym te dwie ostatnie formy wsparcia zalicza się do pomocy de minimis.
Koszt wind w opłacie za mieszkanie
Problem w tym, że obecnie maksymalna pomoc de minimis, jakiej państwo może udzielić jednemu podmiotowi gospodarczemu na przestrzeni trzech lat, wynosi 300 tys. euro brutto (rozporządzenie Komisji (UE) 2023/2831 z 13 grudnia 2023 r. w sprawie stosowania art. 107 i 108 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej do pomocy de minimis). Limit obowiązuje do 31 grudnia 2030 r. Wbrew pozorom nie jest to wcale wysoka kwota.
ZRSMRP twierdzi, że obecny limit pomocy mocno ogranicza spółdzielnie mieszkaniowe w dobudowie szybów windowych oraz w zakupie i montażu wind w budynkach, które do tej pory ich nie mają. Bez większego wsparcia ze strony państwa sami mieszkańcy nie będą w stanie pokryć kosztów takich inwestycji, a bez wind życie seniorów i osób z niepełnosprawnościami się nie poprawi.
-Koszt budowy jednej windy wynosi około 500 tys. zł, a jeśli w nieruchomości potrzeba czterech takich urządzeń, całkowite koszty inwestycji sięgają już kilku milionów złotych. Nawet przy częściowym umorzeniu pozostają do spłaty wysokie kwoty, które bezpośrednio przekładają się na wzrost kosztów utrzymania mieszkań. Mieszkańcy boją się, że nie będą w stanie udźwignąć związanych z taką inwestycją podwyżek opłat za mieszkanie – wyjaśnia Jerzy Jankowski, prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.
Według niego, dzięki zwiększeniu pomocy de minimis do jednego miliona euro, spółdzielnie nie będą musiały zaciągać kredytów, a ryzyko, że montaż wind spowoduje znaczny wzrost opłat za mieszkania, będzie znacznie mniejsze.
Nie tylko czwarte piętro, ale i parter
ZRSMRP rozesłał ankietę do 3500 spółdzielni, w której zapytał, czy planują montaż wind w budynkach czteropiętrowych. Odpowiedź nadesłało 436 spółdzielni, z których ponad połowa planuje tego rodzaju inwestycje. Wśród nich jest m.in. SM Nowy Tomyśl.
Spółdzielnia korzystała z programu „Dostępność Plus” oraz ze środków PFRON. - W naszej spółdzielni mamy 137 takich budynków. Ze względów technicznych montaż wind zewnętrznych możliwy jest jedynie dla czterech z nich. Dwie windy już zrealizowaliśmy, budowa trzeciej rozpocznie się w najbliższym czasie, natomiast przy realizacji czwartej napotkaliśmy barierę w postaci wysokości pomocy de minimis. O ile przy pierwszej i drugiej windzie udało się nam jeszcze zmieścić wlimicie pomocy, o tyle przy budowie trzeciej i czwartej było to już niemożliwe (musieliśmy dokonać spłaty zaciągniętej wcześniejszej pożyczki na dwie pierwsze windy, żeby nie stracić dofinansowania na dwie pozostałe). To absurd, bo mówimy o likwidacji barier architektonicznych, a nie o inwestycji komercyjnej – komentuje Andrzej Funka, prezes nowotomyskiej spółdzielni.
Prezes Andrzej Funka uważa, że pomoc dla spółdzielni mieszkaniowych powinna stanowić nielimitowaną pomoc publiczną, a nie limitowaną pomoc de minimis.
Wbrew pozorom problem dotyczy nie tylko czwartego czy trzeciego piętra, ale w wielu blokach również i parteru.
- Wymieniamy windy w budynkach wysokich, mających 11–12 pięter. Problem polega na tym, że w wielu z nich przystanek windy zaczyna się od parteru budynku, który jest położony 6–9 schodów ponad poziom wejścia do budynku. A to oznacza, że aby skorzystać z dźwigu, najpierw trzeba pokonać te kilka schodków. To dziś brzmi absurdalnie, ale kiedyś tak projektowano budynki – opowiada Ryszard Grocholski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Podzamcze" w Wałbrzychu.
Z tych powodów wałbrzyska spółdzielnia przebudowuje budynek tak, by stworzyć dodatkowy przystanek windy na poziomie zero. Dzięki temu będzie można wejść do budynku prosto z chodnika i od razu wsiąść do dźwigu.
- Trzeba też pamiętać, że sama winda to tylko część kosztów. Reszta to wysokie nakłady na prace budowlane i instalacyjne prowadzone na wszystkich kondygnacjach. To ogromne i kosztowne przedsięwzięcia remontowo-inwestycyjne, ale bez nich nie da się mówić o faktycznej likwidacji barier architektonicznych – wyjaśnia prezes „Podzamcza”.
Spółdzielnia finansuje przebudowy ze środków gromadzonych na funduszu remontowym. Wspiera się również pozyskanymi środkami zewnętrznymi z programu likwidacji barier, m.in. pożyczkami z Funduszu Dostępności.
- Zwiększenie limitu pomocy de minimis znacząco ułatwiłoby finansowanie takich inwestycji i pozwoliłoby ograniczyć podnoszenie opłat na funduszu remontowym – podkreśla Ryszard Grocholski.
Podobnego zdania są prawnicy.
- Jak najbardziej należy oczekiwać od władz rządowych zwiększenia wsparcia w ramach pomocy de minimis dla zarządców spółdzielni, w celu pozyskiwania źródeł finansowania innych niż środki członków spółdzielni – uważa Andrzej Ceglarski, adwokat specjalizujący się w prawie spółdzielczym.
Pomysł na mieszkania senioralne
ZRSMRP ma swój pomysł na rozwiązanie problemu starszych mieszkańców bloków bez wind. Zamiast koncentrować się na dobudowie tych ostatnich, proponuje rozwój mieszkań senioralnych z dostępem do opieki zdrowotnej, rehabilitacji, stołówki i przestrzeni wspólnych.
Do budowy takich mieszkań można by było wykorzystywać grunty gminne lub z Krajowego Zasobu Nieruchomości, przekazywane spółdzielniom nieodpłatnie. Inwestycję finansowałby kredyt z BGK, a seniorzy wpłacaliby jedynie niewielki wkład własny.
Drugi wariant: rodzice sprzedają swoje mieszkanie i przekazują środki dzieciom, które wpłacają 10 proc. wkładu własnego, a resztę finansuje kredyt. W ten sposób powstawałby spójny i uczciwy model finansowania.
- Dziś mówi się głównie o „niewolnikach czwartego piętra” i montażu wind, ale warto pamiętać, że to znacząco podnosi koszty utrzymania mieszkań – prąd, przeglądy, konserwacja – co szczególnie dotyka osoby starsze. Program mieszkań senioralnych to rozwiązanie systemowe, które realnie poprawia komfort życia seniorów i osób z niepełnosprawnościami – podkreśla Jerzy Jankowski.