Tygodnik „Polityka” to, jak kiedyś mówiono o polskim społeczeństwie, rzodkiewka. Z wierzchu czerwona, w środku biała. Redakcja czujnie zaoferowała felietony zaangażowanym feministkom. Zwraca się uwagę na postępowe filmy czy książki. Załamuje się ręce nad stanem polskiego duchowieństwa i Polaków (oczywiście nie tych, którzy kupują „Politykę”, tylko tych homofobów, którym przewraca się w głowie za 800+, a mogliby sprzątać w domach dobrych rodzin, które wyjechały na Baleary). I tyle tej czerwieni. Kiedy na łamach wypowiada się dziewczyna, której „osoba partnerska” sypia z „innymi osobami”, to czuje się, że taka afirmacja płynnej postnowoczesnej tożsamości wydaje się redakcji... dziwna. Bo w sumie czytelnik „Polityki” chce, aby było „normalnie”, a normalnie to jest od Hartmana do Urbana i nie dalej. No i bez PiS!

Pobudzanie dyskusji

Okładka z dwiema kobietami, którą „Polityka” zaprasza do dyskusji na temat emerytur mundurowych, potwierdza tę obserwację. Wyobraźmy sobie, że to jakieś PiS-owskie medium szuka okładki dla podobnego tematu. Dolary przeciw orzechom, że szukałoby twarzy wrogów, bo nic tak nie pobudza czytelnictwa jak wredni. A jeszcze lepiej – wredne. Młode baby biorące emerytury? Wspaniale. Ale się naród rzuci. Bo z narodem i kwestią kobiecą to wiadomo, jak jest... „Polityka” puszcza oko do widowni, nie zważając na to, jak, excusez-moi, proste i prawicowe to mrugnięcie.

Media w natarciu

Tak, PiS-owskie medium prawie na pewno nie wybrałoby w takich okolicznościach wizerunku żony PiS-owskiego prezydenta. Oddajmy więc cesarzowi, co cesarskie: redakcja „Polityki” miałaby mniej wahań w hipotetycznym użyciu w omawianym kontekście wizerunku młodej żony prezydenta ze swojej paczki, bo czołobitność tego tygodnika wobec „swoich” jest mniejsza niż u prawicowej konkurencji. Choć w życiu nie można być niczego pewnym. Jeszcze kilka lat temu, o ile nie idealizuję wspomnień, „Polityka” wzdrygnęłaby się przed katastrofalnie nietrafionym połączeniem Marty Nawrockiej i Urszuli Brzezińskiej-Hołowni ze sprawą wczesnych emerytur mundurowych. Bo akurat w sprawach tych kobiet nic nie budzi wątpliwości co do słuszności podjętych przez nie decyzji. ©Ⓟ