Dywersja na torach. Szef Sztabu Generalnego: „Przygotowania do wojny”

Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła
Warszawa, 06.11.2025. Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła na konferencji prasowej w siedzibie Sztabu Generalnego WP w Warszawie, 6 bm. Temat spotkania: inauguracja programu powszechnych, dobrowolnych szkoleń obronnych ph. "wGotowości". (amb) PAP/Rafał GuzPAP / Rafał Guz
17 listopada 2025

- Adwersarz rozpoczął przygotowania do wojny. Buduje tutaj pewne środowisko, które ma doprowadzić do podważenia zaufania społeczeństwa do rządu, organów takich jak siły zbrojne i policja. Doprowadzić do warunków dogodnych do potencjalnego prowadzenia agresji na terytorium Polski - powiedział w radiowej Jedynce szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła. Pytany był o niedzielne zdarzenia na linii kolejowej Warszawa-Lublin.

Dodał jednak, że tego typu działania niekoniecznie zawsze poprzedzały konflikty zbrojne. - Jeszcze raz podkreślam: najważniejsza dzisiaj jest nasza postawa, nasza reakcja - mówił szef sztabu.

- To, co mamy dziś, to nie wojna, to stan przedwojenny lub coś, co potocznie nazywamy wojną hybrydową – podkreślał gen. Wiesław Kukuła

Dywersja na torach. Donald Tusk potwierdził

Generał Kukuła w poniedziałek rano pytany był o zdarzenia z niedzieli rano, kiedy maszynista pociągu jadącego na trasie Warszawa-Lublin zgłosił nieprawidłowości w infrastrukturze kolejowej w rejonie Życzyna w pow. garwolińskim, w pobliżu stacji PKP Mika. W chwili zdarzenia w pociągu znajdowało się dwóch pasażerów oraz kilku członków obsługi. Nikomu nic się nie stało. Mazowiecka policja podała wówczas, że wstępne oględziny torowiska wykazały uszkodzenie jego fragmentu, które spowodowało zatrzymanie pociągu.

Premier Donald Tusk przyjechał na miejsce zdarzenia w poniedziałek rano. Potwierdził przypuszczenia, doszło do aktu dywersji.

\W kolejnym komentarzu premier Donald Tusk dodał: "Wysadzenie toru kolejowego na trasie Warszawa-Lublin to bezprecedensowy akt dywersji wymierzony w bezpieczeństwo państwa polskiego i jego obywateli. Trwa śledztwo. Tak jak w poprzednich tego typu przypadkach, dopadniemy sprawców, niezależnie od tego, kto jest ich mocodawcą."

Łącznie na trasie Warszawa – Lublin doszło do dwóch aktów dywersji. Podczas pierwszego z nich, w miejscowości Mika (woj. mazowieckie, pow. garwoliński), eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy, co zdaniem premiera Donalda Tuska miało najprawdopodobniej doprowadzić do wysadzenia pociągu. W innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb (pow. puławski, woj. lubelskie) w niedzielę, pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.

Dywersja na torach. Co wiemy po konferencji rządu?

Rząd potwierdził, że na linii kolejowej nr 7 doszło do aktu dywersji, w wyniku którego ładunek wybuchowy uszkodził torowisko. Śledztwo prowadzone jest pod kątem dywersji oraz usiłowania spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Na razie nie zatrzymano żadnych podejrzanych, ale – jak podkreślają służby – zabezpieczony materiał dowodowy jest „obiecujący”. Służby przejęły nagrania z monitoringu, odnaleziono liczne elementy mogące pomóc w identyfikacji sprawców, a na miejscu nieprzerwanie pracują policjanci, funkcjonariusze ABW, eksperci CBŚP i prokuratura.

Zagrożenie uznano za na tyle poważne, że tory zaczęli patrolować także żołnierze, wspierając Straż Ochrony Kolei. Władze nie wykluczają, że za sabotażem stoją obce służby, a rząd mówi wprost o „nowym etapie zagrożenia wymierzonego w infrastrukturę krytyczną państwa”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.