W każdej godzinie dniówki ciężarna kobieta ma pracować przy ekranie komputera maksymalnie przez 50 minut. Po tym czasie trzeba będzie jej udzielić 10-minutowej przerwy. Tak zakłada rozporządzenie w sprawie wykazu prac uciążliwych, niebezpiecznych lub szkodliwych dla zdrowia kobiet w ciąży i kobiet karmiących dziecko piersią, które czeka na ogłoszenie. Ma ono wejść w życie 1 maja 2017 r. Już teraz pracodawcy sygnalizują jednak wątpliwości związane z realizacją nowego obowiązku.
Pracodawcy RP zwrócili uwagę, że nie jest jasne, w jaki sposób ma być weryfikowane przestrzeganie zasad udzielania przerw. Ma to istotne znaczenie, bo to właśnie pracodawca odpowiada za ewentualne wykroczenie związane z naruszeniem przepisów o czasie pracy (art. 281 pkt 5 k.p.; za ewentualne łamanie prawa grozi mu grzywna do 30 tys. zł). W razie kontroli Państwowej Inspekcji Pracy zatrudniający będzie musiał udowodnić, że udziela przerw zgodnie z przepisami. Tymczasem dopilnowanie, aby ciężarna odpoczywała 10 minut w każdej godzinie, jest trudne.
– Nieracjonalne byłoby w tym zakresie wprowadzanie specjalnych systemów rozliczania czasu pracy. Nie wyobrażam sobie, aby w każdej godzinie zatrudniona miała w jakiś sposób potwierdzać skorzystanie z przerwy – uważa Marek Nościusz, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP.
Podkreśla, że w takich przypadkach musi zadziałać obopólne zaufanie (pracodawcy i pracownicy).
– Wystarczy rozmowa z zatrudnionymi i rzetelne poinformowanie o zasadach wykorzystywania przerw. W razie wizyty inspektora pracy przestrzeganie przepisów o czasie pracy jest weryfikowane m.in. na podstawie rozmów z pracownikami. Jeśli zatrudniający nie uniemożliwiał tym ostatnim korzystania z odpoczynku i informował ich o takim uprawnieniu, nie powinna mu grozić odpowiedzialność – dodaje.
Pracodawcy zwracali też uwagę, że pierwotnie wspomniany projekt nie precyzował, czy przerwę od pracy przy ekranie można dzielić na kilka części (np. 20 minut pracy, następnie 5 minut przerwy, po czym 30 minut pracy i znów 5 minut przerwy). Zatrudniający zwracali uwagę, że takie rozwiązanie mogłoby prowadzić do niższej efektywności w wykonywaniu obowiązków. Ostatnia wersja projektu rozstrzygała tę kwestię. Zgodnie z przepisami czas pracy ciężarnych przy monitorach nie będzie mógł jednorazowo przekroczyć 50 minut (czyli po upływie tego czasu na pewno trzeba będzie udzielić przerwy). Łącznie wszystkie tego typu wątpliwości spowodowały jednak, że pracodawcy postulują zmiany przepisów w zakresie informowania o ciąży. Konfederacja Lewiatan proponuje rozważenie, czy pracownice nie powinny być zobowiązane do przekazywania takiej informacji pracodawcy, jeśli są zatrudnione na stanowisku niedopuszczalnym dla ciężarnych (zawartym w wykazie prac uciążliwych, niebezpiecznych lub szkodliwych). W takiej sytuacji firma mogłaby szybciej zareagować i przenieść pracownicę do zadań dla niej bezpiecznych.
Zdaniem ekspertów cel ten można osiągnąć bez tak radykalnych zmian.
– Pracodawca może przecież informować kobiety o tym, że w razie zajścia w ciążę powinny o tym powiadomić pracodawcę, aby mógł przenieść je do innej pracy – o ile oczywiście warunki wykonywanych przez nie zadań tego wymagają – wyjaśnia Marek Nościusz.
Podkreśla, że zatrudnieni zobowiązują się do świadczenia obowiązków w zgodzie z przepisami bhp.
– Tym samym im też powinno zależeć na przestrzeganiu tych regulacji – podsumowuje.