Patrycja Otto

Patrycja.otto@infor.pl

W piątek dobiegają końca zaledwie siedmiodniowe konsultacje publiczne nad czwartą już wersją projektu ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw. Organizacje reprezentujące polski biznes nie kryją irytacji tempem narzuconym prac. W ocenie pracodawców tydzień na przeanalizowanie tak istotnych zmian to okres zbyt krótki, by przygotować wyczerpującą opinię do dokumentu, który wciąż generuje liczne kontrowersje prawne.

Siedem największych organizacji - Business Centre Club, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Polskie Towarzystwo Gospodarcze, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Związek Rzemiosła Polskiego - skierowało w tej sprawie wspólne pismo, do którego dotarł DGP.

Jego adresatami są Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Maciej Berek, minister ds. Nadzoru nad Wdrażaniem Polityki Rządu. Przedsiębiorcy, choć doceniają pewne ustępstwa resortu, wzywają do głębokiej refleksji nad kierunkiem zmian.

Decyzja administracyjna zamiast wyroku sądu

Głównym punktem zapalnym pozostaje uprawnienie inspektora PIP do samodzielnej reklasyfikacji umów cywilnoprawnych w drodze władczej decyzji administracyjnej. Choć autorzy projektu wprowadzili mechanizmy łagodzące, takie jak instytucja polecenia poprzedzająca wydanie decyzji czy ograniczenie jej natychmiastowych skutków wstecz, biznes uważa, że to wciąż za mało. Przedsiębiorcy podkreślają, że nad ustawą nadal ciążą wątpliwości dotyczące jej zgodności z Konstytucją RP. Przeniesienie kompetencji kształtowania treści stosunku pracy, w tym ustalania miejsca pracy, wynagrodzenia czy rodzaju umowy, na poziom urzędniczy jest postrzegane jako niebezpieczny precedens.

Organizacje pracodawców zwracają uwagę na pominięcie głosu samych zatrudnionych. W obecnym kształcie projektu opinia osoby wykonującej pracę na umowie cywilnoprawnej nie ma znaczenia w procedurze reklasyfikacji. Według autorów wspólnego pisma takie podejście jest niezrozumiałe, jeśli celem zmian ma być realna poprawa sytuacji pracowników. Brak uwzględnienia woli stron przy ustalaniu warunków nowej umowy o pracę może wręcz naruszać interesy osób, które dotychczasową formę współpracy wybrały świadomie. Ponadto przedsiębiorcy krytykują propozycję wydania przez Głównego Inspektora Pracy wytycznych w formie zarządzenia, które miałyby określać kryteria oceny stosunku pracy, co może rodzić chaos interpretacyjny.

Ryzyko niepewności i apel o wydłużenie vacatio legis

Kolejnym obszarem budzącym sprzeciw są zmiany w Kodeksie postępowania cywilnego dotyczące instytucji zabezpieczenia. Proponowane przepisy miałyby zobowiązywać sądy do udzielania zabezpieczenia w sytuacjach, gdy zdaniem projektodawców zasadność roszczenia jest oczywista, co według pracodawców zaburza fundamentalną regułę ciężaru dowodu. Biznes wskazuje również na nieadekwatność stosowania do umów cywilnoprawnych limitów dotyczących liczby umów terminowych, co jest typowe dla stosunków pracy, ale obce specyfice zleceń.

W obliczu tak wielu znaków zapytania organizacje apelują o wprowadzenie regulacji zapewniających przewidywalność kontroli, w tym określenie ich maksymalnego czasu trwania. Najważniejszym postulatem jest jednak przesunięcie wejścia w życie nowych przepisów. Przedsiębiorcy stoją na stanowisku, że jeśli prace nad projektem będą kontynuowane, to ze względu na brak rzetelnej oceny skutków regulacji dla rynku pracy, ustawa powinna zacząć obowiązywać najwcześniej od 1 stycznia 2027 roku.