Artykuł 6471 kodeksu cywilnego od wielu lat odgrywa kluczową rolę w przypadku umów o roboty budowlane, ponieważ określa zasady solidarnej odpowiedzialności inwestora z wykonawcą za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy. Choć przez wiele lat ukształtowało się jednolite orzecznictwo odnoszące się do wyrażenia przez inwestora zgody na prowadzenie prac przez podwykonawcę, to nowelizacja przywołanego przepisu, która weszła w życie 1 czerwca 2017 r., odwróciła dotychczasowe zasady do góry nogami. Zmieniła bowiem mechanizm powstawania odpowiedzialności solidarnej inwestora, eliminując dotychczasową konstrukcję zgody – w tym zgody domniemanej – i wprowadziła w jej miejsce formalne wymogi zgłoszenia podwykonawcy inwestorowi w formie pisemnej pod rygorem nieważności. I choć minęło już kilka lat od wejścia w życie noweli, to w praktyce nadal pojawiają się roszczenia podwykonawców kierowane przeciwko inwestorom w oparciu o argumentację charakterystyczną dla poprzedniego stanu prawnego, co wymaga uporządkowania podstaw materialnoprawnych tych żądań.

Jak działał dawny model

Przed nowelizacją z 2017 r. odpowiedzialność inwestora wobec podwykonawcy opierała się na konstrukcji zgody inwestora na zawarcie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą. Zgoda ta była warunkiem powstania solidarnej odpowiedzialności inwestora za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy, natomiast nie wpływała na samą ważność umowy zawieranej pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą. W brzmieniu obowiązującym do końca maja 2017 r. kodeks wymagał, aby umowa o roboty budowlane zawarta z podwykonawcą została sporządzona w formie pisemnej pod rygorem nieważności. Przepisy nie przewidywały natomiast szczególnej formy dla samej zgody inwestora. Zastosowanie znajdowała ogólna regulacja dotycząca składania oświadczeń woli, co otworzyło drogę do bardzo szerokiego rozumienia sposobów wyrażenia tej zgody.

Sąd Najwyższy oraz sądy powszechne konsekwentnie przyjmowały, że zgoda inwestora może być wyrażona w każdy sposób dostatecznie ujawniający wolę – nie tylko w formie pisemnej, lecz także ustnie lub w sposób dorozumiany. Za przejaw zgody domniemanej uznawano m.in. tolerowanie obecności podwykonawcy na budowie, dopuszczanie go do wykonywania robót, udział przedstawicieli inwestora w naradach, w których ten podwykonawca uczestniczył, a także dokonywanie odbiorów robót realizowanych przez podwykonawcę przez inwestora. W efekcie, jeżeli inwestor miał wiedzę o tym, że określone roboty wykonuje konkretny podwykonawca, znał lub mógł poznać zakres jego prac i nie podejmował żadnych działań sprzeciwiających się jego udziałowi, sądy często wyprowadzały z takiego stanu faktycznego domniemanie wyrażenia przez inwestora zgody. To zaś prowadziło do powstania solidarnej odpowiedzialności inwestora za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy.

Jakie ryzyka dla inwestorów rodził poprzedni system?

Po stronie inwestora pojawiało się realne ryzyko poniesienia odpowiedzialności za zobowiązania, na które nie miał pełnego wpływu, ponieważ nie kontrolował wszystkich umów zawieranych przez wykonawcę z kolejnymi podwykonawcami. W praktyce prowadziło to do daleko idącej niepewności prawnej. Inwestor, nierzadko już rozliczony z wykonawcą, bywał zobowiązywany do ponownej zapłaty za te same roboty – tym razem na rzecz podwykonawcy, którego udział w inwestycji oceniano głównie przez pryzmat faktów, a nie formalnych uzgodnień. W doktrynie i praktyce narastało przekonanie, że dotychczasowe brzmienie art. 6471 k.c. nadmiernie obciąża inwestora i wymaga przebudowy.

Koniec dorozumianej zgody

Odpowiedzią na te zarzuty stała się nowelizacja obowiązująca od 1 czerwca 2017 r., która gruntownie zmieniła mechanizm powstania odpowiedzialności solidarnej inwestora za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy. Nowe brzmienie art. 6471 k.c. wprowadziło wymóg pisemnego zgłoszenia robót budowlanych realizowanych przez podwykonawcę, przy czym dopuszczono także wskazanie podwykonawcy i zakresu jego robót w umowie zawartej pomiędzy inwestorem a wykonawcą.

Ustawodawca przesądził, że inwestor odpowiada solidarnie z wykonawcą za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy za roboty budowlane tylko wówczas, gdy szczegółowy przedmiot robót podwykonawcy zostanie zgłoszony inwestorowi – przez wykonawcę lub samego podwykonawcę – przed ich rozpoczęciem, a inwestor w terminie 30 dni od doręczenia zgłoszenia nie wniesie pisemnego sprzeciwu. Alternatywnie, zgłoszenie nie jest konieczne, jeżeli podwykonawca i zakres jego robót zostaną w sposób szczegółowy określone w umowie o roboty budowlane zawartej między inwestorem a wykonawcą, sporządzonej w formie pisemnej pod rygorem nieważności.

Uwaga! Kluczowe znaczenie ma wskazany w art. 6471 par. 4 k.c. wymóg formy pisemnej pod rygorem nieważności – zarówno dla zgłoszenia podwykonawcy, jak i sprzeciwu inwestora. W praktyce oznacza to, że oświadczenie woli złożone bez zachowania formy pisemnej jest nieważne, a więc pozostaje prawnie bezskuteczne. Nieważne zgłoszenie nie prowadzi do powstania solidarnej odpowiedzialności inwestora względem podwykonawcy za zapłatę jego wynagrodzenia. Natomiast nieważny sprzeciw nie niweczy skutków prawidłowo dokonanego zgłoszenia.

Dla powstania solidarnej odpowiedzialności inwestora nie wystarczy już sama wiedza o obecności podwykonawcy na budowie ani udział w naradach czy odbiorach robót. Konieczne jest wykazanie, że doszło do skutecznego zgłoszenia, spełniającego wymogi ustawowe co do formy, treści i terminu.

Przepisy przejściowe

Szczególne znaczenie mają nadal przepisy przejściowe. Ustawa nowelizująca wyraźnie wskazuje, że do umów o roboty budowlane zawartych przed dniem jej wejścia w życie, a także do odpowiedzialności za zapłatę wynagrodzenia za roboty wykonane na podstawie takich umów, stosuje się art. 6471 k.c. w dotychczasowym brzmieniu. Oznacza to, że w odniesieniu do „starych” umów (zawartych przed 1 czerwca 2017 r.) wciąż aktualny jest model oparty na zgodzie inwestora, także dorozumianej, przy jednoczesnym rygorze nieważności umowy podwykonawczej niezawartej na piśmie.

W przypadku umów zawartych od 1 czerwca 2017 r. zastosowanie mają już natomiast wyłącznie przepisy w nowym brzmieniu, oparte na wymogu zgłoszenia pisemnego.

Z tego względu w orzecznictwie wciąż pojawiają się rozstrzygnięcia odwołujące się do dawnego modelu, co bywa mylące.

Dla prawidłowej analizy każdego przypadku konieczne jest zatem każdorazowe ustalenie daty zawarcia umowy i sprawdzenie, który stan prawny ma zastosowanie. Niestety wielu podwykonawców bazuje jedynie na tezach takich orzeczeń i przenosi je na obecny stan prawny, domagając się zapłaty wynagrodzenia od inwestora mimo braku spełnienia wymogu pisemnego zgłoszenia.

Uwaga! Tymczasem przenoszenie tez z orzeczeń dotyczących poprzedniego stanu prawnego na aktualne realia prowadzi do nieuzasadnionych roszczeń.

Skutki nieważnego zgłoszenia

Podwykonawca, który chce dochodzić zapłaty bezpośrednio od inwestora, musi wykazać, że doszło do skutecznego zgłoszenia, czyli że inwestor otrzymał przed rozpoczęciem robót pisemne zgłoszenie, w którym został wskazany podwykonawca oraz szczegółowy przedmiot jego robót, a następnie w ustawowym terminie trzydziestu dni nie został złożony pisemny sprzeciw.

Jeżeli zgłoszenie zostało dokonane w innej formie, na przykład w drodze korespondencji e-mailowej nieodpowiadającej wymogom formy pisemnej, ustnej informacji przekazanej kierownikowi budowy czy lakonicznej notatki w dokumentacji budowy, to z punktu widzenia art. 6471 k.c. jest ono prawnie obojętne. Odpowiedzialność solidarna inwestora po prostu nie powstaje.

Znowelizowany art. 6471 k.c. dopuszcza możliwość samodzielnego zgłoszenia podwykonawcy do inwestora. Oznacza to zatem, że podwykonawca nie może mieć pretensji do wykonawcy za brak prawidłowego zgłoszenia. Musi sam zadbać o dowód doręczenia zgłoszenia oraz monitorować bieg 30-dniowego terminu na złożenie sprzeciwu.

Zaniedbania w tym zakresie mogą pozbawić podwykonawcę wynagrodzenia od inwestora mimo wykonania robót.

Obowiązki przedsiębiorcy i rola pisemnego sprzeciwu

Jeżeli zostanie skutecznie doręczone pisemne zgłoszenie podwykonawcy, a inwestor nie chce brać na siebie ryzyka solidarnej odpowiedzialności, musi w terminie 30 dni złożyć pisemny sprzeciw, skierowany zarówno do wykonawcy, jak i do podwykonawcy.

Zastrzeżenia zgłaszane wyłącznie ustnie na naradach, adnotacje robocze czy wewnętrzne notatki inwestora nie wywołają skutków prawnych. Jeżeli inwestor zignoruje otrzymane zgłoszenie lub nie zachowa formy pisemnej sprzeciwu, musi liczyć się z tym, że w razie braku zapłaty przez wykonawcę podwykonawca będzie mógł kierować roszczenie także przeciwko niemu.

Co ważne, złożenie przez inwestora sprzeciwu nie powoduje, że podwykonawca nie może wykonywać swoich robót budowlanych. Nie wpływa zatem na ważność umowy zawartej między wykonawcą a podwykonawcą, a jedynie niweluje powstanie solidarnej odpowiedzialności inwestora za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy.

Podsumowanie różnic

Porównując oba stany prawne – poprzedni i obecny, widać wyraźnie, że różnica pomiędzy domniemaniem zgłoszenia podwykonawcy a obowiązkiem dokonania zgłoszenia w formie pisemnej pod rygorem nieważności jest fundamentalna. W dawnym modelu o odpowiedzialności inwestora przesądzał często zespół okoliczności faktycznych, z których sąd wyprowadzał wniosek o dorozumianej zgodzie inwestora. Obecnie punkt ciężkości jest przesunięty na dokument, jego treść, formę i sposób doręczenia.

Nieważność zgłoszenia dokonanego z pominięciem wymaganej formy oznacza, że taka czynność nie wywołuje skutków przewidzianych w art. 6471 k.c., a więc nie prowadzi do powstania solidarnej odpowiedzialności inwestora. Tym samym dla podwykonawcy kluczowe staje się nie tylko wykonywanie robót zgodnie z umową, ale również prawidłowe udokumentowanie swojej pozycji w relacji z inwestorem.

W aktualnym stanie prawnym podwykonawca nie może powoływać się na dorozumianą zgodę inwestora. Dla inwestorów, wykonawców i podwykonawców oznacza to konieczność dostosowania praktyki kontraktowej i dowodowej do sformalizowanego modelu odpowiedzialności, w którym o losie sporu decydują istnienie i treść konkretnych dokumentów, a nie jedynie przebieg procesu budowanego. ©℗