statystyki

Christensen: Pretekst do protekcjonizmu

autor: Lars Christensen07.12.2016, 07:46; Aktualizacja: 07.12.2016, 08:15
Lars Christensen

Lars Christensenźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: mat. prasowe

Trudno znaleźć jakiekolwiek dobre ekonomiczne argumenty, które by uzasadniały protekcjonizm. Ekonomiści zdają sobie z tego sprawę przynajmniej od momentu, gdy w 1776 r. Adam Smith napisał „Bogactwo narodów”.

To jednak nie powstrzymuje prezydenta elekta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa przed lansowaniem swojego programu. Główną myślą stojącą za jego protekcjonizmem jest koncepcja, że handel w gruncie rzeczy jest grą o sumie zerowej.

Wbrew konwencjonalnemu myśleniu o gospodarce, która traktuje wymianę handlową jako korzystną dla obu stron, Donald Trump opowiada o niej w kontekście zwycięzców i przegranych. Innymi słowy, poglądy republikańskiego prezydenta elekta można by sprowadzić do merkantylizmu, w  którym bogactwo narodów mogłoby być mierzone stosunkiem eksportu do importu. Dlatego powinniśmy się spodziewać, że administracja Trumpa będzie przywiązywała szczególną wagę do ograniczenia deficytu handlowego Stanów Zjednoczonych, a jeśli ten wzrośnie, Trump oskarży o to najpewniej państwa w rodzaju Chin czy Meksyku.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie