Postępująca rozbudowa rosyjskich baz wojskowych wzdłuż wschodnich granic NATO nie pozostała bez odzewu. Widząc, iż Moskwa zwiększa potencjał bojowy na Białorusi oraz inwestuje w infrastrukturę wojenną wzdłuż granic z Finlandią, do akcji postanowili wkroczyć Niemcy.

Wojska NATO jadą na wschód. Cel: przesmyk suwalski

Nasz zachodni sąsiad zdecydował się na przyspieszenie rozbudowy 45. brygady pancernej Bundeswehry, która na stałe stacjonować ma na Litwie. W środę zapadła decyzja, że niemieckie wojska pojawią się w kolejnych litewskich lokalizacjach, a mianowicie w Rudnikach, niedaleko Wilna i w Rukłem, tuż obok Kowna. Jednostka, która powstaje w bólach od 2023 r. i do dziś liczyła zaledwie 500 żołnierzy, teraz w ciągu roku powiększyć ma się do 1800, a do końca 2027 r. osiągnąć liczebność 4800 mundurowych.

W skład 45. Brygady Pancernej włączone zostaną dwa bataliony: grenadierów pancernych z Bawarii i pancerny z Nadrenii Północnej-Westfalii. Na Litwie fizycznie pojawią się one w momencie, gdy ukończona zostanie budowa niezbędnej infrastruktury. Zanim jednak do tego dojdzie, postarano się w nieco inny, dość sprytny sposób powiększyć szeregi niemieckiej jednostki. Wyjściem, na jakie się zdecydowano, było wcielenie w szeregi stacjonującej na Litwie brygady oddziałów Wielonarodowej Grupy Bojowej NATO, w której szeregach służą żołnierze z 8 europejskich państw.

Niemieckie przyspieszenie to efekt analiz, jakie przeprowadzili wojskowi z Berlina. W ich ocenie, Rosja już za dwa lata byłaby w stanie militarnie przetestować zdolności obronne NATO na wschodniej flance. Jak zastrzegł Gerald Funke, szef Dowództwa Wsparcia Bundeswehry, najgorszym scenariuszem „byłby zakrojony na szeroką skalę atak Rosji na państwa bałtyckie, który natychmiast wciągnąłby Niemcy za pośrednictwem ich brygady stacjonującej na Litwie”. Wtedy niemiecka jednostka miałaby za zadanie przyjąć pierwszy impet uderzenia, do chwili przybycia wojsk sojuszniczych NATO.

Tysiące hektarów dla wojska. Nowa tarcza przeciw Białorusi

Także sami Litwini szykują się na najgorszy scenariusz, a aby odpowiednio się przygotować, rozpoczynają budowę nowego poligonu w rejonie łoździejskim, tuż przy granicy z Polską oraz Białorusią. W założeniu, na terenie obiektu cały czas miałyby przebywać jakieś wojska sojusznicze, a większe ćwiczenia z udziałem nawet brygady, odbywałyby się pięć razy w roku. Poligon, położony po litewskiej stronie przesmyku suwalskiego miały w ten sposób pomóc ochronić ten wrażliwy odcinek, który przez planistów wskazywany jest jako możliwy kierunek ewentualnego natarcia.

Planując swą inwestycję, Litwa postanowiła zwrócić się do Polski. Prezydent Gitanas Nauseda zaproponował naszemu krajowi, by rozważył rozciągnięcie tej inwestycji także na polską stronę.

- Pozwoli nam to wzmocnić nie tylko współpracę między naszymi siłami zbrojnymi, ale także obronę przesmyku suwalskiego – powiedział litewski prezydent.

Inicjatywa wybudowania poligonu o powierzchni 14,6 tys. hektarów spodobała się w polskim MON. Wicepremier i minister obrony, Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował, iż nasze wojska inżynieryjne mogą włączyć się w jego budowę, a gdy obiekt już powstanie – polska armia chętnie będzie z niego korzystać.

- Bardzo się cieszę, że z ministrem obrony Polski doszliśmy do wniosku, że będziemy współpracowali, jeżeli chodzi o poligon budowany na terenie Republiki Litewskiej. To będzie miejsce, gdzie będziemy zwiększali obronność korytarza suwalskiego – mówi Robertas Kaunas, litewski minister obrony narodowej.