statystyki

Polska zamiast patrzeć w przyszłość, żyje historią

autor: Andrzej Godlewski25.11.2016, 07:12; Aktualizacja: 25.11.2016, 08:30
Polska, Polacy, flagi

Kto bardziej zasłużył się dla odzyskania niepodległości w 1918 r.? Kto bardziej przyczynił się do jej utraty w 1945 r.? Kto miał większe zasługi dla odzyskania wolności w 1989 r.? A w ogóle, czy Polska po 1989 r. rzeczywiście była wolna? To nie są tematy sporów akademików. To aktualne kwestie debaty politycznej.źródło: ShutterStock

Zamiast debat nad przyszłością kraju dominują spory o przeszłość. Wygrywają nie najlepsze recepty na rozwój, lecz tęsknoty za minionymi czasami.

"Polska będzie wielka albo nie będzie jej wcale” – te słowa Józefa Piłsudskiego wicepremier Mateusz Morawiecki wybrał jako motto do swojego Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Mają podkreślać ambitne cele programu oraz to, że znaleźliśmy się w przełomowym momencie naszej historii. Było to w lutym i od tego czasu wiceszef rządu przedstawił kolejne inicjatywy i zyskał więcej władzy. Ale czy Polska też staje się wielka? Czy dokonywane zmiany sprawiają, że nasze państwo staje się silniejsze, a ludzie bogatsi? Czy jesteśmy lepiej przygotowani na wyzwania, które przed nami stoją? Niestety, wątpię. Bo bardziej niż działania decydentów winny jest temu klimat, jaki u nas panuje. Zamiast debat nad przyszłością kraju dominują spory o przeszłość. Wygrywają nie najlepsze recepty na rozwój, lecz tęsknoty za minionymi czasami. Liczą się nie inspirujące idee, ale chwytliwe cytaty z dawnych bohaterów.

W tym sam czasie, kiedy Morawiecki ogłaszał plan, bliska rządowi TVP prezentowała program na wiosnę 2016 r. „Pegaz”, „Teleranek”, „Sonda”, a docelowo także „Wielka Gra” miały ponownie stać się telewizyjnymi hitami. Masowy powrót przebojów z PRL nie wynikał z analizy rynkowych szans starych produkcji, lecz z sentymentów do przeszłości. Wyobrażenie, że wystarczy przywrócić dawne rozwiązania, by także dzisiaj odnieść sukces, są niestety charakterystyczne nie tylko dla polityków odpowiedzialnych za media. Widać to też w podejściu do edukacji, gospodarki i innych dziedzin życia. To paradoks, że w czasach, kiedy tak mocno podkreśla się zerwanie z komunizmem, dawny system tak silnie wpływa na naszą teraźniejszość i przyszłość. Czy do konkurencji z zagranicznymi rówieśnikami polską młodzież naprawdę najlepiej przygotuje szkoła zorganizowana według modelu z czasów Gomułki i Gierka? Czy rosnący udział sektora państwowego w gospodarce zapewni nam stabilny rozwój? Czy młodsze pokolenia udźwigną koszty obniżenia wieku emerytalnego dla ich rodziców i dziadków? Zamiast korzystać z najlepszych międzynarodowych praktyk, decydenci wolą się odwoływać do rozwiązań z czasów swojej młodości w latach 70. i 80. Psychologicznie jest to być może zrozumiałe, lecz wątpliwe, by mogło przyczyniać się do powiększania potencjału Polski i Polaków. Reaktywowanie audycji sprzed trzydziestu i czterdziestu lat sukcesu TVP nie dało.

Jak wyliczył ekonomista Banku Światowego Marcin Piątkowski, od lat 50. XX w. Polska traciła dystans do zachodniej Europy, a okres rządów gen. Wojciecha Jaruzelskiego był pod względem gospodarczym najgorszy w całej naszej historii. Na koniec jego dekady PKB na głowę mieszkańca spadł do 31 proc. średniej w krajach Europy Zachodniej, czyli nawet poniżej poziomu z czasów saskich (37 proc.), nie mówiąc już o obecnym wskaźniku (65 proc.). To, że PRL nie może być punktem odniesienia dla aspiracji i perspektyw współczesnych Polaków, dobrze pokazuje TVP Historia, emitując dawne wydania „Dziennika Telewizyjnego”. Podczas roboczych wizyt w kraju I sekretarze KC PZPR sprawdzali w terenie, czy kraj rzeczywiście rośnie w siłę, a ludziom żyje się lepiej. Nawet jeśli intencje propagandzistów były inne, to doniesienia o otwieraniu nowych szkół i szpitali czy rozmowy z robotnikami w zakładach „produkujących na eksport” nie były w stanie zatrzeć wrażenia, że ówczesne państwo nie tylko nie było wielkie, lecz także nie miało szans na przetrwanie. Kiedy podczas spotkania we Wrocławiu mieszkańcy skarżyli się na złe zaopatrzenie w artykuły spożywcze, gen. Jaruzelski zapewniał, że zajmie się problemem, bo „mięsa może nie być, ale ziemniaki być muszą”. Czy na receptach z tamtych czasów naprawdę można zbudować nową wielką Polskę? Ci, którzy wierzą we własną propagandę, przegrywają najszybciej.

Romantycy górą


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (7)

  • dziadek Franek(2016-11-25 20:18) Zgłoś naruszenie 121

    "Kto nie pamięta historii skazany jest na jej ponowne przeżycie." George Santayana Człowiek który je wypowiedział ważył każde słowo.

    Odpowiedz
  • Bert(2016-11-25 22:25) Zgłoś naruszenie 111

    Nauka historii i polityka historyczna w Polsce jest tak samo ważna jak nauka o trzęsieniach ziemi w Japonii. Dla Polaków jest to wiedza o doświadczeniach jakie mamy tylko z jedynym, ale za to bardzo groźnym zjawiskiem, tj. sąsiedztwem rosji i niemiec. Tylko znając gruntownie naszą historię możemy przedsiębrać właściwe działania dziś, aby w przyszłości ocalić nasz byt, tożsamość i wolność..

    Odpowiedz
  • XXYYZZ(2016-11-25 10:30) Zgłoś naruszenie 95

    Mentalność dziewiętnastowieczna/dwudziestowieczna obecnie rządzących decydentów nie uświadamia sobie, że mamy wiek XXI !!! Cytuję: „Nie możemy już dłużej rozwiązywać problemów, postępując tak samo jak do tej pory. Wzmacnianie uzbrojenia nie przynosi pokoju. Większa liczba więzień nie obniża przestępczości. Coraz droższa opieka zdrowotna nie czyni nas zdrowszymi. Podobnie jak natłok informacji nie czyni nas mądrzejszymi. Zamiast skupić uwagę na kryzysie, uciekamy w nałogi i rozrywkę – usłużnie nam podsuwaną, abyśmy byli stale zajęci, a przez to bierni.” [ B. Lipton i S. Bhaerman ]

    Odpowiedz
  • Gazda(2016-11-25 20:23) Zgłoś naruszenie 61

    - do dziadek Franek --------„Naród, który nie zna swojej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości”- Jan Paweł II,.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński Filipiński(2016-11-25 11:26) Zgłoś naruszenie 61

    Czytałem, że w Mongolii nastąpiło odrodzenie mitu Czyngis - chana. Przez lata komunizmu nie wolno było o nim mówić, a jeżeli już to źle. Podobnie jest w Polsce, pamięć o ideach i ludziach których próbowano przez dziesięciolecia zepchnąć w zapomnienie, kiedy w końcu wraca, to ze wzmożoną siła. To że historię wykorzystuje się w polityce niemiłosiernie nią manipulując, to inna sprawa.

    Odpowiedz
  • Święta ...(2016-11-25 11:45) Zgłoś naruszenie 33

    ... prawda.

    Odpowiedz
  • mat99(2016-11-26 14:04) Zgłoś naruszenie 33

    Przecież od dawna wiadomo, że pis, to PRL bis

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie