statystyki

Lech Wałęsa kontra IPN: Były prezydent grozi sądem za ujawnienie dokumentów Kiszczaka

autor: Grzegorz Osiecki01.03.2016, 07:27; Aktualizacja: 01.03.2016, 07:55
Żona Lecha Wałęsy - Danuta Wałęsa wśród uczestników manifestacji KOD pod hasłem "Polska murem za Wałęsą" na placu Solidarności w Gdańsku

Lech Wałęsa podtrzymuje, że nie współpracował z organami bezpieczeństwa PRLźródło: PAP
autor zdjęcia: Adam Warżawa

Były prezydent grozi instytutowi sądem za ujawnienie dokumentów z domu Kiszczaka. Lech Wałęsa uważa, że zawartość teczki TW „Bolek” znalezionej w domu generała Czesława Kiszczka jest sfałszowana. Wczoraj po raz pierwszy w obszerny sposób w mediach i na zaimprowizowanej konferencji prasowej odniósł się do ujawnionych przez IPN dokumentów.

Jego wersja znacząco różni się od tego, co zawarte jest w dokumentacji. Tłumaczenia momentami są niespójne. Pokazujemy, w których punktach wersja Wałęsy najbardziej rozmija się z dokumentami i wiedzą historyczną.

Grudzień’70 okoliczności zatrzymania i werbunku

Lech Wałęsa twierdzi, że do żadnego werbunku w grudniu 1970 r. nie doszło. Mówi nawet, że SB nie proponowała mu współpracy. „Podpisałem to, co wszyscy podpisali” – argumentuje. Choć przyznaje, że jeden z funkcjonariuszy SB miał zdobyć jego zaufanie. Kilka godzin przed aresztowaniem ktoś miał go o tym ostrzec i sugerować, by się ukrył. Wałęsa nie posłuchał tej rady. Później w trakcie przesłuchania rozpoznał głos jednego ze śledczych jako tego, który ostrzegał go przed aresztowaniem. Przy wyjściu ten sam człowiek miał dać Wałęsie dwa bilety na autobus. Na jednym z nich był numer jego telefonu, pod który Wałęsa jednak nie zadzwonił. Po dwóch tygodniach został wezwany do kierownika swojego wydziału w stoczni i tam ponownie miał czekać ten oficer SB. – On był bardzo antyesbecki, antykomunistyczny. Chciał ustalić, czy nie mącą Niemcy i Żydzi – powiedział Wałęsa. Określał go mianem człowieka, „któremu lekko zawierzył”. Z kontekstu wynika, że chodzi o kapitana SB Edwarda Graczyka. Lech Wałęsa mówił, że nie podpisywał zobowiązania do współpracy.


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (5)

  • Poczatek końca obłudnika i błazna(2016-03-01 08:28) Zgłoś naruszenie 83

    Kończ Waść , wstydu oszczędź.

    Odpowiedz
  • ciekawski(2016-03-01 09:51) Zgłoś naruszenie 62

    to za co chce pozwać do sądu IPN, czy za to,że sfałszował, czy że ujawnił, jak zwykle Wałęsa ma rozdwojenie jaźni

    Odpowiedz
  • Kończ waść mówił obłudnik i błazern(2016-03-01 10:44) Zgłoś naruszenie 51

    do Wołodyjowskiego. To my go mamy skończyć!

    Odpowiedz
  • KALIF(2016-03-01 10:15) Zgłoś naruszenie 52

    W III RP KAPUSIE MAJĄ SIĘ LEPIEJ NIŻ ICH OFIARY BOLEK' pewnym okresie życia uprawiał bowiem judaszowy proceder - był płatnym donosicielem bezpieki. Teraz są niezbite dowody, że kablował na własnych kolegów ze stoczni i brał za to pieniądze, czyli jurgielt, jak się dawniej mówiło. Taka nikczemność faktycznie potrafi ogłuszyć i to nie tylko zwolenników legendy.

    Odpowiedz
  • alina(2016-03-01 17:21) Zgłoś naruszenie 12

    Bardzo dobrze, ze możemy poznac prawde o tej gnidzie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie