statystyki

Za kotarą buntu. Jak bolszewicy przejmowali władzę

autor: Andrzej Krajewski04.03.2017, 14:00
Lenin pomnik

Start Lenina w Rosji udany. Pracuje zgodnie z życzeniem – informowano Berlinźródło: ShutterStock

Szansę na wspaniałą przyszłość Rosja utraciła za sprawą kilku fantastów, którzy, nie wiedzieć czemu, wierzyli, że powinni nią rządzić.

Wiosną roku 1914 perspektywy dla Imperium Romanowów prezentowały się fenomenalnie. Rosja zajmowała obszar prawie 22 mln km kw. (dziś to 17 mln) i zamieszkiwało ją 171 mln ludzi (dziś 143 mln). Ale od tych faktów ważniejsze było tempo rozwoju – w ciągu dwóch dekad z kraju niemal zupełnie rolniczego państwo carów przekształciło się w czwartą potęgę gospodarczą świata. Do tego jeszcze produkcja przemysłowa Rosji rosła dwukrotnie szybciej niż w USA i Niemczech, o Wielkiej Brytanii nie wspominając. Na to nakładał się równie szybki wzrost wydajności w rolnictwie i znakomite gleby. Dzięki nim Imperium Romanowów zdobyło pozycję największego z eksporterów żywności, bijąc wysokością plonów zbóż nawet amerykańskich farmerów.

Ten fantastyczny rozwój hamował anachroniczny ustrój polityczny, bo car chciał, niczym Iwan Groźny, rządzić niepodzielnie – i nie godził się na konstytucyjne ograniczenie swojej władzy. Co prawda ustępował przed żądaniami liberalizacji ustroju, gdy jego pozycja ulegała osłabieniu – jak np. po rewolucji 1905 r., lecz znosił reformy, gdy tylko czuł się znów pewniejszy. Co potęgowało społeczne i narodowościowe konflikty oraz zaburzało funkcjonowanie państwa. Na dodatek car nie zrobił niczego, by uniknąć wojny z II Rzeszą i jej sojusznikami, do której rosyjska armia nie była gotowa. W efekcie po trzech latach konfliktu kraj był na skraju wyczerpania, a w stolicy zbuntował się garnizon.

Sytuacja przedstawiała się źle, choć nie beznadziejnie. Pod warunkiem że ster rządów dzierżyłby ktoś potrafiący rządzić.

Na torach do upadku

„Ten grubas Rodzianko znów wypisuje mi różne bzdury, na które nie będę mu nawet odpisywać” – oznajmił adiutantowi Mikołaj II rankiem 27 lutego 1917 r. (kalendarz juliański). Po czym pokazał telegram od przewodniczącego Dumy. „Sytuacja się zaognia. Bezwzględnie konieczne podjęcie natychmiastowych środków, bo jutro będzie już za późno. Wybiła godzina rozstrzygająca o losie ojczyzny i dynastii” – depeszował z Petersburga (wówczas Piotrogrodu) Michaił Rodzianko. Miał powody do paniki. Przez cały dzień zbuntowani żołnierze stołecznego garnizonu krążyli po mieście stolicy, strzelając do policjantów i oficerów. Rebeliantami byli głównie poborowi ze wsi, urodzeni w latach 80. XIX w. „Mieli w kościach 300 lat pańszczyzny. Okazywali posłuszeństwo dopóty, dopóki nieposłuszeństwo groziło nieuchronną karą; odmawiali posłuszeństwa, gdy tylko wyczuli, że mogą bezkarnie robić, co im się żywnie podoba” – opisuje Richard Pipes w „Rewolucji rosyjskiej”.

Ale budzący respekt chłopów imperator przebywał w Sztabie Generalnym w Mohylewie. W jego zastępstwie stłumić bunt próbował minister wojny gen. Michaił Bielajew. Wydał więc dzień wcześniej rozkaz, by aresztowano i stracono prowodyrów podburzających żołnierzy. Jednak dowódca garnizonu gen. Siergiej Chabałow wykonał polecenie połowicznie. Wichrzycieli schwytano, lecz nie zastrzelono – czym ośmielono kolejnych buntowników.

Nim nadszedł wieczór 27 lutego, mnóstwo telegramów spłynęło do Mohylewa z błaganiami, aby car coś z buntem zrobił. Mikołaj II nie mógł już udawać, iż nic złego się nie dzieje. Choć cały czas nie docierało do niego, jak poważna jest sytuacja. Kiedy jeszcze tego samego dnia do dymisji podał się premier Nikołaj Golicyn, car odrzucił propozycję, by Duma powołała nowy rząd, który opanuje sytuację w stolicy. Zamiast tego nakazał parlamentowi zawieszenie obrad, a potem zdymisjonował Chabałowa i wyznaczył zaufanego gen. Nikołaja Iwanowa na nowego dowódcę piotrogrodzkiego okręgu wojskowego. Nakazując mu, by na czele ośmiu pułków oddelegowanych z frontu spacyfikował rebelię.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • elro(2017-03-04 18:20) Zgłoś naruszenie 42

    Głównymi "zasługodawcami" umocowania komuchów w Rosji są Niemcy. Nam to wyszło na dobre. Ale powinniśmy pamiętać, że ta nacja od 1000 lat nas też chce zniszczyć.

    Odpowiedz
  • remick(2017-03-04 15:29) Zgłoś naruszenie 12

    Jak ta krotka informacja o bolszewikach, ktorzy zniszczyki Rosje, dokladnie odpowiada o nowych "demokratach" jak Demokraci w US, PO w Polsce i EU w Europie, że tylko oni powinni nią rządzić.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie