W piątek ambasadorowie państw członkowskich mają przedstawić stanowiska poszczególnych rządów w sprawie umowy handlowej między Unią Europejską a blokiem Mercosur. Od rezultatu obrad zależy, czy przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen uda się sfinalizować porozumienie z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem wynegocjowane w 2024 roku po 25 latach rozmów.Jeśli wszystko pójdzie po myśli Brukseli, Niemka złoży podpis pod dokumentem 12 stycznia podczas wizyty w Paragwaju.

Pierwotnie KE zakładała, że wszystkim formalnościom stanie się zadość w grudniu, jednak plan legł w gruzach, gdy na ostatniej prostej wątpliwości zgłosiły Włochy, dołączając tym samym do Polski i Francji od początku sprzeciwiających się otwarciu europejskiego rynku na produkty rolne z Ameryki Południowej. Rzym, choć podkreślał, że nie jest przeciwny umowie z Mercosurem jako takiej, domagał się od komisarzy przedstawienia silniejszych zabezpieczeń, które przynajmniej częściowo złagodziłyby obawy włoskich rolników.

KE wsłuchała się w obawy Rzymu

Wydaje się, że do kompromisu jest teraz bliżej niż jeszcze kilkanaście dni temu. Agencja Bloomberg twierdzi nawet, że rząd Giorgii Meloni podjął już decyzję o poparciu umowy, przekreślając tym samym wszelkie szanse na stworzenie mniejszości blokującej w Radzie UE.

Według doniesień europejskich mediów KE przeciągnęła Włochów do obozu zwolenników paktu z Mercosurem obietnicą ustępstw w obszarze finansowania rolnictwa w kolejnym budżecie UE na lata 2028–2034. W liście wysłanym do przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli oraz cypryjskiej prezydencji w Radzie UE von der Leyen zaproponowała szybsze uruchomienie „awaryjnych” środków, do których w standardowym scenariuszu państwa członkowskie uzyskałyby dostęp dopiero po śródokresowej rewizji budżetu, a więc około 2031 roku. Mowa o kwocie 45 miliardów euro. Von der Leyen wyraziła przekonanie, że uruchomienie tych pieniędzy już w 2028 roku „zapewni rolnikom i społecznościom wiejskim bezprecedensowy poziom wsparcia”. W sumie na Wspólną Politykę Rolną UE zamierzała przeznaczyć w przyszłej siedmiolatce 300 mld euro, a więc o 86 mld mniej niż w trwającej perspektywie.

W piśmie do szefowej PE i władz Cypru Niemka powtórzyła obietnicę wyasygnowania 6,3 mld euro na przeciwdziałanie możliwym zakłóceniom rynkowym wynikającym z umowy z Mercosurem. Przypomniała też, że mimo likwidacji drugiego filaru WPR państwa członkowskie będą zobowiązane do przekierowywania na rozwój obszarów wiejskich co najmniej 10 proc. przyznanych im funduszy.

„Decyzja KE stanowi pozytywny i znaczący krok naprzód w negocjacjach prowadzących do nowego budżetu UE oraz dowód, że rozsądna postawa włoskiego rządu w kwestii wspierania europejskiego rolnictwa zyskuje coraz większe poparcie w Brukseli” – napisała Meloni na platformie X. W podobnym tonie wypowiedział się także prezydent Francji Emmanuel Macron.

Prezydencka umiejętność perswazji

Do listu von der Leyen odniósł się również polski resort rolnictwa, zaznaczając, że Warszawa zabiega o „silną, odrębną, dwufilarową” WPR po 2027 roku. „List odbieramy jako efekt starań o silne rolnictwo i obszary wiejskie w nowym budżecie UE. Przedstawione w nim rozwiązania są dobrą bazą do dalszych rozmów. Trzeba jednak zaznaczyć, że pełna ocena tych założeń będzie możliwa po opracowaniu przez KE propozycji legislacyjnej” – przekazał resort.

Piątkowe posiedzenie Coreper poprzedzi zwołane w środę nadzwyczajne spotkanie ministrów rolnictwa UE z przedstawicielami KE i cypryjskiej prezydencji. Do Brukseli udali się minister rolnictwa Stefan Krajewski i europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Hetman, który będzie domagał się, by do umowy – jeśli rzeczywiście miałaby wejść w życie – wpisano przegłosowane niedawno w PE klauzule ochronne.

– Nie dalej jak w grudniu wielu polityków PiS informowało, że prezydent Karol Nawrocki przekonał premier Giorgię Meloni, by dołączyła do sojuszu państw tworzących mniejszość blokującą. Obawiam się o umiejętności perswazji i przekonywania przez prezydenta. Mam nadzieję, że jednak się mylę i Włosi podtrzymają swój sprzeciw. Jeśli tak się stanie, będę pierwszą osobą, która pogratuluje prezydentowi – powiedział Hetman tuż przed wylotem do siedziby unijnych instytucji.