Policja z Valais przekazała, że wśród ostatnich 16 zidentyfikowanych ofiar znalazły się osoby w wieku od 14 do 33 lat. Lista potwierdzonych tożsamości obejmuje dwie 15-letnie Szwajcarki, 22-letnią Szwajcarkę, 24-letnią Szwajcarkę posiadającą także obywatelstwo francuskie, dwie Włoszki w wieku 16 i 15 lat, 16-letniego Włocha, 22-letnią Portugal-kę, 17-letnią Belgijkę, dwie Francuzki w wieku 33 i 26 lat, dwóch Francuzów w wieku 23 i 20 lat, dwóch nastoletnich chłopców z Francji w wieku 17 i 14 lat oraz 15-letnią dziewczynkę posiadającą obywatelstwo francuskie, brytyjskie i izraelskie.
Wcześniej zidentyfikowano 10 obywateli Szwajcarii, dwóch Włochów, jedną osobę o obywatelstwie włosko-emirackim, jedną osobę z Rumunii, jedną z Francji oraz jedną z Turcji. Łącznie bilans tragedii to 40 zabitych i 119 rannych.
15-letnia Charlotte Niddam wśród ofiar pożaru
Jedną z ostatnich zidentyfikowanych ofiar była 15-letnia Charlotte Niddam, uczennica Immanuel College w Hertfordshire. Początkowo uznawano ją za zaginioną. Rodzina dziewczyny poinformowała w niedzielę w mediach społecznościowych: „Z wielkim smutkiem informujemy o śmierci naszej pięknej córki i siostry Charlotte”. Jak dodano, pogrzeb nastolatki ma się odbyć w Paryżu pod koniec tygodnia.
Ze strony internetowej ośrodka Crans-Montana wynika, że Charlotte pracowała w regionie jako opiekunka do dzieci. Informacja ta dodatkowo podkreśliła międzynarodowy charakter tragedii, która dotknęła rodziny w kilku krajach Europy.
„Nasz Arthur odszedł”: głosy rodzin ofiar
Śmierć 16-letniego Arthura Brodarda potwierdziła jego matka, Laetitia Brodard-Sitre. Na Facebooku napisała: „Nasz Arthur odszedł, by świętować w niebie. Teraz możemy rozpocząć żałobę, wiedząc, że spoczywa w pokoju”. Chłopiec był obywatelem Szwajcarii i jedną z najmłodszych ofiar katastrofy.
Dla wielu rodzin kluczowy był sam moment potwierdzenia tożsamości bliskich. Władze podkreślały, że ze względu na skalę obrażeń konieczne było wykorzystanie próbek DNA oraz dokumentacji stomatologicznej, co znacząco wydłużyło procedury.
Cichy pochód przez Crans-Montanę i hołd dla ratowników
W niedzielę setki osób przeszły w milczeniu przez ekskluzywne miasto wypoczynkowe. Po nabożeństwie w kaplicy św. Krzysztofa tłum opuścił świątynię przy dźwiękach muzyki organowej i skierował się pod górę w stronę zniszczonego baru Le Constellation. Żałobnicy mijali zamknięte sklepy, niosąc kwiaty i znicze, które składano przy prowizorycznym pomniku zbudowanym z bukietów, pluszaków i odręcznych wiadomości.
Szczególnym momentem pochodu były oklaski, które rozległy się, gdy przez środek marszu przeszły dziesiątki policjantów i ratowników medycznych. Zostali oni uczczeni jak bohaterowie za działania podjęte w noc tragedii.
„Jesteśmy braćmi i siostrami”: głosy mieszkańców
Véronique Barras, mieszkanka regionu znająca rodziny ofiar, powiedziała: „Wierzę, że w obliczu tego tragicznego wydarzenia wszyscy musimy pamiętać, że jesteśmy braćmi i siostrami w człowieczeństwie. Ważne jest, aby się nawzajem wspierać, obejmować i iść naprzód ku światłu”.
Wśród uczestników pochodu była również 80-letnia Paola Ponti Greppi, Włoszka mieszkająca w Crans-Montanie. Zwróciła uwagę na kwestie bezpieczeństwa: „Potrzebujemy większego bezpieczeństwa w tych miejscach, bo to nie jedyne takie miejsce. Dlaczego miasto nie przeprowadziło odpowiednich kontroli? Dla mnie to okropne”.
Msza żałobna i przesłanie z Watykanu
Podczas godzinnej mszy w kaplicy św. Krzysztofa biskup Jean-Marie Lovey poinformował wiernych, że kondolencje napływają z całego świata. –Dołączają do nas niezliczone rzesze ludzi – ludzi, których serca są złamane. Dociera do nas wiele wyrazów współczucia i solidarności– powiedział zgromadzonym.
Jak przekazał hierarcha, papież Leon XIV przesłał wiadomość, w której „wyraża współczucie i troskę o rodziny ofiar oraz dodaje otuchy wszystkim cierpiącym”. Ksiądz Gilles Cavin mówił z kolei o „straszliwej niepewności”, jakiej doświadczają rodziny, czekając na informacje o losie bliskich: „Nie ma słów wystarczająco mocnych, by wyrazić konsternację, cierpienie i gniew tych, których to dotknęło w ich życiu. A jednak jesteśmy tu, zebrani, bo samo milczenie nie wystarczy”.
Dzień żałoby narodowej i słowa prezydenta Szwajcarii
W piątek w całej Szwajcarii odbędzie się dzień żałoby narodowej. Dzwony kościelne zabrzmią w całym kraju, a ofiary zostaną uczczone minutą ciszy. –W tej chwili refleksji każdy w Szwajcarii może osobiście uczcić pamięć ofiar katastrofy– powiedział prezydent Guy Parmelin w wywiadzie dla „Sonntagsblick”.
Śledztwo karne: świece, sufit i zarzuty
Prokurator generalny regionu poinformował, że według wstępnych ustaleń pożar mógł wybuchnąć dlatego, że błyszczące świece znajdowały się zbyt blisko sufitu w piwnicznej części lokalu. W sobotę prokuratura potwierdziła, że dwie osoby zarządzające barem zostały objęte postępowaniem karnym. Zarzuty obejmują m.in. zabójstwo z niedbalstwa, nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała oraz nieumyślne spowodowanie pożaru. Nazwisk podejrzanych nie ujawniono.
Władze zapowiedziały sprawdzenie, czy materiał dźwiękochłonny zastosowany na suficie spełniał wymogi przepisów oraz czy użycie świec było w lokalu dozwolone. Kontroli mają zostać poddane także środki bezpieczeństwa, w tym dostępność gaśnic i drogi ewakuacyjne.
119 rannych i pomoc szpitali w całej Europie
W pożarze rannych zostało 119 osób. Wiele z nich doznało poważnych, oszpecających oparzeń. Kilku poszkodowanych przetransportowano do wyspecjalizowanych oddziałów leczenia oparzeń w szpitalach w różnych krajach Europy, aby odciążyć przepełnione szwajcarskie kliniki. Władze podkreślają, że skala obrażeń była jednym z powodów, dla których identyfikacja ofiar trwała tak długo.