Dym wydobywający się z baru Le Constellation został zauważony dokładnie o godz. 1.30 w nocy. – „Kilka sekund później świadek skontaktował się z centrum powiadamiania ratunkowego” – poinformował komendant policji kantonu Valais Frédéric Gisler. Natychmiast ogłoszono czerwony alarm i skierowano na miejsce służby ratunkowe.

Pierwsi policjanci i żandarmi z okręgu Crans-Montana dotarli na miejsce już o godz. 1.32. Chwilę później dołączyły kolejne jednostki – straż pożarna, pogotowie ratunkowe oraz zespoły medyczne. Strażacy, jak zaznaczył Gisler, „szybko” opanowali ogień, jednak w momencie ich przybycia sytuacja wewnątrz lokalu była już dramatyczna.

Akcja ratunkowa na niespotykaną skalę

Władze kantonu Valais uruchomiły nadzwyczajne procedury kryzysowe. W nocy otwarto specjalne ośrodki recepcyjne, aby zapewnić opiekę osobom, które wydostały się z płonącego lokalu. O godz. 4.14 uruchomiono infolinię kryzysową dla rodzin ofiar i osób poszukujących informacji o bliskich.

– „Wszyscy poszkodowani otrzymali pomoc krótko po godzinie 5 rano” – przekazały lokalne władze. Na miejsce skierowano 42 karetki pogotowia oraz 13 śmigłowców ratunkowych. Ranni trafili do szpitali w całej Szwajcarii, m.in. w Sion, Lozannie, Genewie i Zurychu.

Ofiary i ranni. Młodzi ludzie wśród poszkodowanych

Jak poinformował Mathias Reynard, przewodniczący Rady Stanu kantonu Valais, „znaczna liczba” rannych znajduje się w stanie krytycznym. Stacja BBC podała, że większość poszkodowanych to osoby poniżej 26. roku życia.

Włoskie ministerstwo spraw zagranicznych przekazało, że 16 obywateli Włoch uznaje się za zaginionych, a od 12 do 15 kolejnych Włochów zostało zlokalizowanych w szwajcarskich szpitalach, gdzie objęto ich opieką medyczną. Wśród rannych są również obywatele Francji. Trwa ustalanie pełnej listy narodowości ofiar.

Ile osób było w barze Le Constellation?

Jednym z kluczowych wątków śledztwa jest liczba osób przebywających w lokalu w momencie wybuchu pożaru. Urzędnicy przyznają, że na obecnym etapie nie jest to jasne. Świadkowie szacują, że w barze mogło znajdować się około 200 osób.

Prokurator generalna kantonu Valais Beatrice Pilloud podkreśliła, że kwestia pojemności lokalu oraz przestrzegania przepisów bezpieczeństwa będzie jednym z elementów postępowania. – Jest za wcześnie, aby ustalić, co dokładnie spowodowało katastrofę – zaznaczyła podczas konferencji prasowej. Dodała również, że dotąd nie dokonano żadnych zatrzymań, a śledztwo nie jest prowadzone przeciwko konkretnym osobom.

Przyczyna pożaru. Iskra, sufit i łatwopalne materiały

Dokładna przyczyna pożaru pozostaje nieznana. Władze wykluczyły jednak atak terrorystyczny, wskazując, że zdarzenie miało najprawdopodobniej charakter przypadkowy. Część relacji świadków sugeruje, że ogień mógł zostać zaprószony przez iskry – na przykład z zimnych ogni lub świec – które zetknęły się z łatwopalnym sufitem.

Włoskie dzienniki, w tym „La Repubblica”, podkreślają, że to właśnie zlekceważona iskra mogła zapoczątkować tragedię. Według gazety bar zamienił się w pułapkę, z której wielu ludzi nie było w stanie się wydostać. Niski sufit oraz wąskie schody – jedyna droga ewakuacji – okazały się śmiertelnie niebezpieczne.

„Piekło w raju na śniegu”. Reakcja włoskich mediów

Włoska prasa szeroko komentuje tragedię. „Piekło w raju na śniegu” – tak wydarzenia w Crans-Montanie opisują dzienniki z Półwyspu Apenińskiego. „Corriere della Sera” podkreśla, że Szwajcaria jest w szoku po tym, jak „śnieżny raj zamienił się w piekło”.

Gazeta stwierdziła wprost: „W obecnej chwili nie ma dla niego wytłumaczenia z wyjątkiem krytycznego stanu systemu bezpieczeństwa, który powinien do tego nie dopuścić, zakładając, że w ogóle tam był”. Dziennik zwrócił uwagę, że wśród zaginionych jest sześciu Włochów, głównie z rejonu Mediolanu.

Bar, kolejki i ci, którym zabrakło miejsc

Crans-Montana od lat jest jednym z ulubionych kierunków zimowych wyjazdów młodych Włochów. To także luksusowy kurort odwiedzany przez ludzi biznesu, kultury i rozrywki. Bar Le Constellation cieszył się ogromną popularnością. W sylwestrowy wieczór – jak relacjonuje „Corriere della Sera” – przed lokalem ustawiła się kolejka osób liczących na zwolnienie stolika.

Brak miejsc uratował życie tym, którzy nie dostali się do środka. Ci, którzy weszli, znaleźli się w śmiertelnej pułapce. Świadkowie opowiadali o dramatycznych próbach ucieczki i o ludziach, którzy próbowali forsować szyby, nie widząc innej drogi ratunku.

Stan wyjątkowy i odwołane imprezy noworoczne

Władze kantonu Valais ogłosiły stan wyjątkowy. Media przypomniały, że wcześniej w tym tygodniu w regionie wprowadzono zakaz korzystania z fajerwerków ze względu na podwyższone zagrożenie pożarowe.

Inne miejscowości turystyczne w kantonie – Verbier i Anzère – odwołały zaplanowane na czwartek noworoczne wydarzenia. Anzère zrezygnowało z tradycyjnego przemówienia noworocznego, pokazu i koncertu orkiestry dętej. Verbier odwołało pokaz fajerwerków, choć utrzymało tradycję serwowania grzanego wina na głównym placu.

Pomoc międzynarodowa. Mechanizm Ochrony Ludności UE

Na tragedię zareagowały także instytucje unijne. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poinformowała na platformie X, że Unia Europejska współpracuje z władzami szwajcarskimi, oferując wsparcie w ramach Mechanizmu Ochrony Ludności UE. „Europa w pełni solidaryzuje się ze Szwajcarią” – napisała.

Mechanizm Ochrony Ludności UE został powołany w 2001 roku. Jego celem jest koordynacja pomocy w sytuacjach katastrof naturalnych i technicznych. Każde państwo dotknięte katastrofą – zarówno w Europie, jak i poza nią – może zwrócić się o wsparcie. Komisja Europejska odgrywa kluczową rolę w koordynacji działań oraz partycypuje w kosztach transportu i operacji ratunkowych.

Głos zabrała również szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, pisząc, że jej myśli są z ofiarami, rannymi i ich rodzinami. „Obchody Nowego Roku, które mają przynieść nadzieję i radość, nigdy nie powinny być przyćmione strachem i stratą. Podziwiam odwagę tych, którzy ryzykowali życie, aby pomagać innym” – przekazała, składając kondolencje narodowi szwajcarskiemu.