Pekin testuje skuteczność oręża, jakim jest kontrola nad dostawami krytycznych surowców, a USA – swoją odporność. Zaczyna się kolejne przesilenie w rywalizacji supermocarstw, którego skutki mocniej niż kiedykolwiek może odczuć również Europa.
Sektor obronny, półprzewodniki, energetyka, elektromobilność, użytkowa elektronika, lotnictwo – to tylko niektóre gałęzie przemysłu, których dotkną rozszerzone na bezprecedensową skalę chińskie restrykcje na eksport metali ziem rzadkich, ich produktów i wytwarzanych na ich bazie technologii tzw. stałych magnesów. Ze względu na dominującą pozycję Państwa Środka w tym łańcuchu dostaw i ograniczoną zastępowalność tej grupy surowców z punktu widzenia szeregu istotnych technologii, utrzymanie ograniczeń oznaczać będzie kłopoty m.in. dla uruchamianych w krajach zachodnich planów reindustrializacji, a zwłaszcza będących ich kluczowym elementem inwestycji w przemysł obronny.
Test atomowej broni w wojnie gospodarczej. Metale ziem rzadkich w służbie polityki
Na mocy zeszłotygodniowych decyzji władz Państwa Środka, możliwości i siła oddziaływania, jaka wiąże się z kontrolą nad szerokim pakietem krytycznych dla światowej gospodarki dostaw, zostaną przetestowane w praktyce. Ich sprzedaż poza granice Chin będzie wymagała uzyskania specjalnych koncesji i zezwoleń. Reguły nie są klarowne, co jest interpretowane jako zamierzony efekt, zwiększający poziom niepewności i pola do arbitralnych decyzji chińskiej administracji. Resort handlu ChRL nie ukrywa jednak, że co do zasady na pomyślne rozstrzygnięcie nie będą mogli liczyć klienci z branży militarnej czy producenci technologii podwójnego zastosowania. Ograniczenia objąć mają także transfer kompetencji, m.in. poprzez zakaz angażowania się chińskich obywateli w projekty związane z metalami i magnesami ziem rzadkich.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.