Minęło 10 lat od chwili, gdy Prawo i Sprawiedliwość przeforsowało pomysł utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej, a teraz politycy tej partii mają kolejny pomysł na wzmocnienie bezpieczeństwa państwa. Pomóc miałaby nowa formacja wojskowa, powstała na bazie Żandarmerii Wojskowej.

Nowa służba wojskowa. Może aresztować nawet cywila

Plan powołania do życia nowej formacji wojskowej ujrzał światło dzienne podczas zorganizowanej w miniony weekend konwencji obronnej PiS w Stalowej Woli. Pomysł zakłada zbudowanie na bazie Żandarmerii Wojskowej służby, która oprócz kontrolowania wojskowych i pilnowania obiektów militarnych, dostałaby też uprawnienia policyjne.

- Przy kryzysach w policji, jednoczesnym wzroście zapotrzebowania na bezpieczeństwo wewnętrzne i wzroście przestępczości, same siły policyjne nie wystarczą. Taka jest nasza diagnoza. Poza tym w społeczeństwie zauważalna jest prawidłowość, że część ludzi chętnie pójdzie do wojska, ale do policji już nie – mówi DGP Bartosz Kownacki, poseł PiS i jeden z twórców nowej koncepcji.

Licząca obecnie ok 3,3 tys. żołnierzy ŻW miałaby być zastąpiona służbą, która w oczach polityków PiS mogłaby rozrosnąć się nawet to 50 tys osób. Działając w strukturach MON i wypełniając dotychczasowe zadania ŻW, żołnierze ci mogliby też wspomagać policję, Straż Graniczną, a w niektórych sytuacjach nawet zastępować WOT. W ostatnim przypadku chodzi na przykład o akcje pilnowania wschodniej granicy, patrolowania torów, czy zwalczania klęsk żywiołowych.

- Obecnie budżet obronny mamy dość duży. Spore pieniądze wydajemy na utrzymanie wojska, a część tych ludzi pozostaje w koszarach. Nasze rozwiązanie powoduje, że nadal wydajemy te pieniądze na obronność, dodatkowo mamy służby policyjne. A w razie „W” mamy od razu dostępnych 50 tys. żołnierzy. Nasz pomysł pozwala na oszczędzenie środków publicznych i zaangażowanie ludzi, którzy na bieżąco będą w służbie, tym bardziej, że jest taka potrzeba – mówi poseł Kownacki.

Chaos w służbach? Jest takie zagrożenie

Zaproponowane przez PiS rozwiązanie przypomina nieco te, stosowane w kilku europejskich krajach, gdzie równolegle działają dwie służby o policyjnych uprawnieniach: cywilna i wojskowa. Jest tak między innymi we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Holandii i Rumunii. Jak jednak zauważa były Komendant Główny Żandarmerii Wojskowej, gen. Bogusław Pacek, niekoniecznie to, co działa w tamtych krajach, trzeba przenosić na polski grunt.

- Po pierwsze uprawnienia tych służb się dublują, a po drugie wymagają zupełnie innego podejścia. Na przykład na francuskiej prowincji jest tylko Żandarmeria i tam żandarmi pełną rolę opiekunów społeczności lokalnej, cieszą się dużym autorytetem, ale oni mają tradycje od czasów Napoleona. W praktyce, podczas wypadków, czy katastrof, trudno jest rozgraniczyć kompetencje policji od żandarmów. W Paryżu 50 proc. służb stanowią żandarmi i za jakieś wielkie wypadki w centrum miasta odpowiedzialny jest ten, kto pierwszy przyjedzie – mówi DGP generał Pacek.

W polskim prawie już dziś istnieje możliwość użycia ŻW do działań o charakterze cywilnym. Pozwala na to art. 18a ustawy o policji stanowiący, iż w sytuacji, gdy siły policyjne okażą się niewystarczające, premier może zdecydować, by żandarmom udzielić uprawnień identycznych z policyjnymi. Nie ma się jednak co łudzić, że liczba dodatkowych 3,3 tys. funkcjonariuszy wpłynęłaby znacząco na bezpieczeństwo państwa, a pomysł PiS zakłada, że nowa formacja liczyłaby aż 50 tys. żołnierzy. W ocenie generała Packa, taka służba miałaby jedną zaletę.

Akcje nowego wojska także w czasie pokoju

- Przewaga jest tylko taka, że rzeczywiście Żandarmeria, jako formacja wojskowa o uprawnieniach cywilnych działa w warunkach wojskowych, czyli rozkazu, a nie polecenia, jak jest to w przypadku policji. Pod względem politycznym jest to w rękach państwa bardzo istotne narzędzie. Zamiast jednak tworzyć jakie efemerydy, czy łączyć służby, wystarczy rozszerzyć Żandarmerię Wojskową do większych rozmiarów, nadać jej uprawnienia takie, jakie mają główne siły policyjne – mówi generał.

Jak przekonuje generał Pacek, lepiej jednak pozostawić system takim, jak jest dziś, bowiem jak twierdzi wojskowy, ŻW dziś „spełnia swe zadania”. - Rozważyłbym rozbudowę tych sił policyjnych, które są potrzebne w państwie, jeśli rzeczywiście jest taka potrzeba. Ale tu już ocena nie należy do mnie – podkreśla generał.

Tymczasem poseł Bartosz Kownacki w nowej służbie widziałby też wsparcie na przykład dla służb specjalnych. Wskazuje na doskonale funkcjonujące wojska obrony cyberprzestrzeni, które dziś skupiają się na zadaniach obronnych. A niekoniecznie zawsze tak musi być.

- Dlaczego w czasie pokoju nie wykorzystać tego całkiem niezłego zaplecza na przykład do operacji wywiadowczych i ofensywnych w dziedzinie cyber? Wojsko tego nie może robić, bo w czasie pokoju nie działa ofensywnie. A tak pozwala nam to na podwójne wykorzystanie sił i środków – wyjaśnia poseł Kownacki.