Szef policji w stolicy Piemontu zdecydował, że pogrzeb zmarłego w wieku 74 lat bossa kalabryjskiej mafii, 'ndranghety, nie może mieć publicznego i uroczystego charakteru ze względów bezpieczeństwa. Pogrzeb musi mieć ściśle prywatną formę - postanowiono.

Decyzja zapadła po nagłośnieniu informację o planowanej ceremonii w kościele w miejscowości Chivasso w prowincji Turyn. Po mszy miał tam zabrzmieć kościelny dzwon.

Planom tym głośno sprzeciwił się ksiądz Luigi Ciotti, założyciel promującego praworządność stowarzyszenia Libera, od lat zaangażowany w społeczną działalność przeciwko mafii.

- To błąd duszpasterski, kolejna rana zadana rodzinom ofiar. Uroczysta msza dla mafiosa, który się nie nawrócił, to postawienie człowieka krwi na tym samym ołtarzu, przy którym czcimy świętych - ocenił kapłan, cytowany przez agencję Ansa.

Córka zastrzelonego szefa prokuratury w Turynie, Paola Caccia, uznała decyzję policji za słuszną.

Sąd, który skazał Belfiore na dożywocie, podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że 'ndrangheta postanowiła wyeliminować odważnego, surowego i niewygodnego prokuratora. Zaznaczono, że nie ma wątpliwości co do tego, że to Belfiore wydał polecenie jego zabicia.