Ostatecznego kształtu nabiera ustawa abolicyjna, która ma objąć polskich ochotników walczących po stronie Ukrainy w jej wojnie obronnej z Rosją. W myśl dziś obowiązujących przepisów, by podjąć służbę w obcej armii, konieczne jest uzyskanie zgody ministra obrony narodowej (do 2022 r. MSWiA).
Długa droga do abolicji za walkę na Ukrainie
Bez niej żołnierz po powrocie do kraju może być skazany na karę więzienia od trzech miesięcy do pięciu lat. Pierwsze wyroki w takich sprawach już zapadły. – Były pojedyncze przypadki skazań z art. 141 kodeksu karnego (podjęcie służby w obcym wojsku). Od 2021 r. do poł. 2025 r. było po jednym skazaniu rocznie z art. 141 kk. Pozostałe sprawy się toczą – informuje Bartosz Jakubowski z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Resort sprawiedliwości nie jest w stanie ustalić, ile spraw przeciwko polskim ochotnikom jest obecnie w toku. Gdy zaczęły się pojawiać pierwsze informacje o udziale Polaków w wojnie przeciwko Rosji, w Sejmie pojawił się pomysł, by odstąpić od ich karania. Projekt ustawy abolicyjnej grupa posłów złożyła w grudniu 2024 r. Przez prawie rok niewiele się z nim działo, a prace nad zmianą przepisów ruszyły jesienią 2025 r. W styczniu nad ustawą abolicyjną pochylili się posłowie komisji obrony i sprawiedliwości i wprowadzili kilka znaczących poprawek.
Jedna z nich odnosi się do czasu, którego będzie dotyczyć ustawa abolicyjna. Pierwotna wersja projektu zakładała, że kary unikną ci, którzy służyli w ukraińskiej armii od 2022 r. do końca 2026 r. Takie rozwiązanie nie spodobało się rządowi. Rada Ministrów nie chciała, aby uchwalone w 2026 r. prawo dawało taką możliwość do końca roku. Rządowe stanowisko zakładało, że wydłużenie czasu obowiązywania ustawy może „wpłynąć negatywnie na potrzeby mobilizacyjne Sił Zbrojnych RP, które mają prymat nad interesem Sił Zbrojnych Ukrainy”.
Bez kary za walkę na Ukrainie już od 2014 roku
Posłowie zgodzili się z taką argumentacją, jednocześnie cofając początkową datę objęcia żołnierzy abolicją, pierwotnie planowaną na 2022 r., czyli na moment rozpoczęcia rosyjskiej inwazji. – Wydłużyliśmy okres obowiązywania abolicji od 7 kwietnia 2014 r. do dnia wejścia w życie ustawy – mówi poseł Paweł Suski, wiceprzewodniczący komisji obrony narodowej z Koalicji Obywatelskiej.
Oficjalnie nie wiadomo, ilu Polaków walczyło i nadal walczy w szeregach ukraińskiej armii. Obcokrajowców rekrutowano głównie do Międzynarodowego Legionu Sił Zbrojnych Ukrainy, który pod koniec 2025 r. miał liczyć nawet 20 tys. ochotników. Nabór do Międzynarodowego Legionu trwa nadal, choć pod koniec 2025 r. jednostka ta przestała odgrywać rolę samodzielnego związku taktycznego. Poszczególne jego bataliony są rozdzielane pomiędzy różne inne ukraińskie jednostki wojskowe.
Spowiedź ochotników w MON
Celem ustawy jest pójście na rękę tym, którzy postanowili wesprzeć sąsiada w walce z rosyjską agresją. Na polskich ochotników nakłada ona też dodatkowe obowiązki. Po powrocie z wojny będą musieli zgłosić się do ministra obrony narodowej i złożyć oświadczenie o terminie, w jakim służyli w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Będzie można ich też wezwać do wojskowego centrum rekrutacji, by opowiedzieli o szczegółach służby. Posłowie zgodzili się, by na złożenie takiego oświadczenia byli żołnierze mieli sześć miesięcy. Jeśli tego nie zrobią, narażą się na karę grzywny.
W ocenie generała Bogusława Packa zapis, by ochotnik dzielił się wiedzą z wojskiem, jest jak najbardziej zasadny. – Polskie wojsko po operacjach w Iraku i Afganistanie, przez które przeszły tysiące żołnierzy, stało się jakościowo inne. To jest kwestia doświadczeń z realnego pola walki. W codziennych warunkach armia sama się ocenia, a w warunkach wojny to życie weryfikuje wiedzę, umiejętności i kompetencje zarówno zwykłych żołnierzy, jak i dowódców – mówi generał Pacek.
Armia będzie mogła powracających ochotników poprosić, by zasilili jej szeregi. Jak uważa gen. Pacek, w grę będzie też wchodzić wykorzystanie ich do szkolenia przyszłych kadr. – Po stworzeniu oddziałów specjalnych Żandarmerii Wojskowej wykorzystywałem w charakterze instruktorów cywilnych byłych żołnierzy jednostki GROM. I wcale mi nie przeszkadzało, że cywile szkolili żołnierzy – wspomina. W projekcie ustawy przewidziano też, że w przypadku osób już skazanych wyroki ulegną zatarciu, a koszty postępowań sądowych zwróci im państwo. Toczące się postępowania karne będą natomiast umarzane. ©℗