Rząd pracuje nad przykręceniem śruby zatrudniającym – chce zwiększyć płacone przez nich kary. Zdaniem pracodawców nie jest to sprawiedliwe, bo w zakresie odpowiedzialności pracowników nic się nie zmienia. A powinno.
Od 1,5 tys. do nawet 45 tys. zł będzie musiała zapłacić firma za zaleganie z pensją, nieudzielenie pracownikowi urlopu wypoczynkowego czy niewydanie świadectwa pracy w terminie. Dziś widełki wynoszą od 1 tys. do 30 tys. zł. Takie zmiany przewiduje projekt nowej ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, zaproponowany przez resort pracy (pisaliśmy o tym w DGP nr 166/2024).
– Pracownik już dziś jest mocno chroniony. Trudno dyskutować z argumentem, że w przypadku gdy pracodawca narusza przepisy, powinno się to spotykać z reakcją. Ale ustawodawca zdaje się zapominać, że stosunek pracy ma dwie strony. Prawo naruszają też pracownicy, a pracodawca pozostaje często bez możliwości pociągnięcia ich do odpowiedzialności – zauważa Joanna Torbé-Jacko, ekspertka BCC ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.