Dodatkowe etaty w sądach i pakiet rozwiązań proceduralnych mających przyspieszyć rozpoznawanie odwołań od decyzji inspektora o ustaleniu stosunku pracy – tak resort pracy odpowiada na obawy organizacji pracodawców, że nowe sprawy mogą utknąć w sądach na lata. Eksperci ostrzegają, że przy realnym obciążeniu wydziałów i konstrukcji procesu ambitne założenia mogą okazać się trudne do zrealizowania.
Projekt nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy przewiduje, że to sądy rejonowe będą rozpoznawać odwołania od decyzji okręgowych inspektorów pracy stwierdzających istnienie stosunku pracy. Oznacza to, jak wskazano w ocenie skutków regulacji, co najmniej 1861 nowych spraw rocznie. Konieczne jest więc kadrowe wzmocnienie sądów.
36 nowych etatów w sądach
Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na pytania redakcji DGP potwierdziło, że w celu realizacji nowych zadań zaplanowano 36 etatów w pionie pracy i ubezpieczeń społecznych sądów rejonowych.
Najwięcej trafi do Warszawy – czterech sędziów, czterech asystentów i ośmiu urzędników. Katowice mają zyskać dwóch sędziów, dwóch asystentów i czterech urzędników. W Krakowie, Poznaniu i we Wrocławiu przewidziano po jednym etacie sędziowskim, jednym asystenckim i dwóch urzędniczych w każdym z tych ośrodków.
Jak wyjaśnia resort, to w tych miastach zapada najwięcej decyzji o ustaleniu stosunku pracy. Nowi sędziowie nie będą jednak zajmować się wyłącznie sprawami z odwołań od decyzji PIP – trafią do ogólnego referatu wydziałów pracy.
Projekt wprowadza odrębny tryb postępowania, który ma skrócić drogę do wyroku.
Odwołanie będzie wnoszone za pośrednictwem inspektora pracy, a do sądu trafi komplet akt z kontroli. Wprowadzona zostanie prekluzja dowodowa – strony będą musiały przedstawić twierdzenia i dowody już na początku postępowania.
Sąd będzie mógł rozpoznać sprawę na posiedzeniu niejawnym, jeżeli uzna, że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne. Jeżeli uwzględni odwołanie, będzie mógł samodzielnie orzec co do istoty sprawy, bez odsyłania jej do organu.
Projekt przewiduje również możliwość wydania wyroku wstępnego co do istnienia stosunku pracy oraz wyroku częściowego w odniesieniu do niektórych elementów sprawy. W założeniu ma to pozwolić najpierw przesądzić, czy relacja między stronami była stosunkiem pracy, a dopiero potem rozstrzygać spory dotyczące jej treści.
Projekt zakłada także, że pierwsze posiedzenie powinno zostać wyznaczone nie później niż w ciągu miesiąca od wniesienia odwołania (lub usunięcia braków formalnych), a całe postępowanie – jak wskazano w OSR projektu ustawy – ma zakończyć się w ciągu roku.
Wątpliwości ekspertów
To ambitne ramy czasowe, które mają pokazać, że nowe sprawy nie będą traktowane jak kolejne wieloletnie procesy.
Sławomir Paruch, radca prawny i partner w kancelarii PCS Paruch Chruściel Stępień Kanclerz, który od lat reprezentuje pracodawców w sporach z organami, podkreśla, że choć przekazanie spraw do sądów powszechnych to jedyne słuszne rozwiązanie, jednak rodzi też ogromne wyzwania i niedogodności.
Jego zdaniem roczny termin zakończenia sprawy jest trudny do utrzymania.
– Sądy rozpoznają podobne sprawy z odwołań od decyzji PIP i ZUS niekiedy przez dwa–trzy lata, dlatego założenie, że sprawy potrwają rok, jest niemożliwe do spełnienia. Tym bardziej że dopiero przed sądem prowadzone jest po raz pierwszy pełne postępowanie dowodowe – w ramach postępowania przed PIP jest ono wybiórcze i rządzi się innymi regułami – mówi.
Największe zastrzeżenia budzi możliwość rozpoznania sprawy na posiedzeniu niejawnym.
– Możność rozpoznania na posiedzeniu niejawnym uważam za „ukrytą minę” i jestem jej stanowczym przeciwnikiem. Z doświadczenia w tysiącach spraw wiem, że to właśnie rozprawa i możliwość przeprowadzenia dowodów, w tym ze świadków, jest pierwszą prawdziwą szansą pracodawcy, aby pokazać, jakie są fakty i sytuacja prawna – podkreśla.
Jak dodaje, organy administracyjne często wydają wiele podobnych decyzji na podstawie ograniczonych ustaleń faktycznych.
– Organy dokonują jednostkowych i wybiórczych ustaleń, a następnie kopiują je w dziesiątkach czy setkach decyzji. Takie sprawy prowadziłem i wygrywałem właśnie dzięki temu, że rozprawa dawała możliwość przeprowadzenia pełnego postępowania dowodowego – zaznacza.
Z dużą ostrożnością co do ambitnych planów szybkiego rozpoznawania spraw podchodzi także Katarzyna Sarek-Sadurska, radca prawny i partner zarządzający w kancelarii People & Law Jaroszewska-Ignatowska Sarek-Sadurska sp.k.
Szczególnie wątpliwy – jej zdaniem – jest miesięczny termin wyznaczenia pierwszego posiedzenia w sprawie.
– W obecnych realiach, kiedy procesy z odwołania od decyzji ZUS trwają ponad pięć lat bez wyroku, taki termin może nie być realny. Pozew lub odwołanie muszą zostać doręczone stronom, które powinny mieć możliwość zajęcia pisemnego stanowiska. Dopiero potem można wyznaczać posiedzenie. Założenie, że cały ten ciąg czynności zamknie się w miesiącu, wydaje się mało realistyczne – wskazuje.
Jej zastrzeżenia budzi także koncepcja wyroku wstępnego i częściowego.
– Ustalenie istnienia stosunku pracy nie sprowadza się do oceny jednej, abstrakcyjnej kwestii prawnej. Wymaga oceny całokształtu relacji – podporządkowania, miejsca i czasu świadczenia pracy, sposobu wynagradzania oraz praktyki współpracy stron. Okoliczności te są ze sobą ściśle powiązane, a etapowe rozstrzyganie może prowadzić do sztucznego „dzielenia” zagadnień, które w praktyce powinny być oceniane łącznie – podkreśla. ©℗
Podstawa prawna
Etap legislacyjny
Projekt ustawy po rozpatrzeniu przez Komisję Prawniczą