Wystarczyły 4 lata wojny na Ukrainie, by pole walki zdominowane zostało przez różne odmiany dronów. Ostatnie doniesienia z wojskowego świata techniki pokazują jednak, że to dopiero początek drogi, a prezentowane wynalazki potrafią zaskoczyć.
Pies, który niszczy pluton czołgów
Okazją do zapoznania się z propozycjami różnych wojskowych nowinek były niedawne targi World Defence Show 2026, jakie zorganizowano w Arabii Saudyjskiej. Wśród tysięcy różnych gadżetów, uwagę obserwatorów zwrócił chiński wynalazek, a dokładniej – nowy sposób wykorzystania dronów-psów. Te czworonożne maszyny wielokrotnie pojawiały się już na ukraińskim froncie, służąc głównie do transportu amunicji i zaopatrzenia na pierwszą linię walk. Chińczycy poszli jednak o krok dalej i z drona-psa zrobili zabójcę czołgów.
Nowa, czworonożna wersja robotycznego systemu bojowego wyposażona jest w cztery kompaktowe wyrzutnie kierowanych pocisków przeciwpancernych. Jak zapewniał podczas targów producent – chińska, rządowa firma zbrojeniowa – efektywny zasięg pocisków to 2-4 km, a sterowana zdalnie maszyna pełnić ma rolę wsparcia piechoty podczas walk w terenie miejskim i trudnodostępnym. Wyposażona w elektrooptyczny system celowniczy głowa „psa” zawiera czujniki dzienne i termowizyje oraz laserowy dalmierz. W konstrukcji zastosowano też układ stabilizacyjny, pozwalający maszynie na atakowanie celów nawet w trakcie ruchu. Jeden taki pies byłby w stanie powstrzymać natarcie nawet plutonu czołgów, a jak zaznaczają eksperci z portalu Army Recognition, ich masowe zastosowanie przez oddziały piechoty do góry nogami wywróci myślenie o przyszłym polu walki.
„Robotyczne platformy przeciwpancerne mogłyby być rozmieszczane w rojach, co komplikowałoby planowanie obronne sił zmechanizowanych. W scenariuszu konfliktu o wysokiej intensywności systemy te mogłyby służyć jako jednostki rezerwowe, których zadaniem byłoby tłumienie przełamań pancernych lub obrona punktów newralgicznych” – informuje AR.
Potwór z Chin i ostra odpowiedź Amerykanów
Chińczycy nie tylko chwalą się technicznymi nowinkami, ale zaczynają też testowanie o wiele potężniejszych dronów. Przykładem jest maszyna GJ-21, której obecność dostrzeżono w styczniu na okręcie Syczuan. Ta potężna maszyna dostosowana jest do przenoszenia rakiet oraz bomb i przeprowadzania morskich uderzeń taktycznych. Charakterystyczne dla GJ-21 jest wykonanie w technologii stealth oraz kompatybilność z testowanym również chińskim niewykrywalnym myśliwcem J-20.
A gdy jedni pracują nad coraz to bardziej nowoczesnymi dronami, Amerykanie postanowili przetestować kolejny system, który maszyny takie ma w ekspresowym tempie sprowadzać na ziemię. Na początku lutego firma Raytheon pochwaliła się, iż jej wynalazek, czyli niekinetyczna wersja systemu antydronowego „Coyote Block 3NK”, przeszedł pierwsze testy. Maszyna ta wyposażona jest w systemy zakłócania, a dolatując do dronów przeciwnika, nie rozbija ich na drobne kawałki, ale powoduje, że tracą one cel i spadają na ziemię. Zdaniem producenta, system ten będzie doskonale nadawał się nie tylko do ochrony obiektów infrastruktury krytycznej, ale też dla wojska.
- Coyote zapewnia żołnierzom opłacalną obronę przed pojedynczymi dronami i rojami. Kontynuujemy inwestycje w sprawdzone w boju możliwości Coyote, zapewniając sojusznikom na całym świecie przystępną cenowo przewagę operacyjną nad zaawansowanymi i rozwijającymi się zagrożeniami ze strony dronów – mówi powiedział Tom Laliberty, prezes działu systemów obrony lądowej i powietrznej w Raytheon.
Generał Czereshnaya bije Rosjan
Rosjanie też nie chcieli pozostać w ogonie technologicznego wyścigu zbrojeń i niedawno pochwalili się swym najnowszym osiągnięciem – dronem „Klin”. Jak zapewniali, bezzałogowiec ten korzystać ma ze Sztucznej Inteligencji i samodzielnie wykrywać cele. Lecąc z prędkością do 300 km na godzinę, przenosi ważącą 5 km głowicę bojową, a jego szybkość przemieszczania się miała gwarantować, iż będzie bardzo ciężki do zestrzelenia przy użyciu standardowych elementów obrony przeciwlotniczej.
Na początku lutego Moskwa zaatakowała „Klinem” ukraińskie pozycje, lecz debiut maszyny nie poszedł po myśli producenta. Maszyna natknęła się na 118. Samodzielną Brygadę Zmechanizowaną Sił Zbrojnych Ukrainy. Obrońcy wysłali na jego spotkanie własny wynalazek, a mianowicie drona przechwytującego „Generał Czereshnaya AIR”, który bez trudu poradził sobie z rosyjskim zagrożeniem. Szczątki „Klina” przekazano do badań.