- Pomimo ujemnych temperatur lód spływa w dół rzeki. Do dzisiaj wyłamano Wisłę do kilometra 823, czyli 10 kilometrów na południe od Grudziądza. Nocowały tam lodołamacze Rekin, Orka i Tygrys. Foka nocowała w miejscowości Wielki Lubień. Akcja jest prowadzona dalej, do czołowej grupy dołączyła Foka - poinformował w środę przed południem Bogusław Pinkiewicz z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku.
Lodołamacze kontynuują prace na Wiśle
Podkreślił także, że ujście Wisły jest cały czas udrażniane przez lodołamacz Nerpa. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana i analizowana przez Wody Polskie.
Pokrywa lodowa na dolnym odcinku Wisły sięga za Toruń. Lodołamacze od tego miejsca dzieli niespełna 100 kilometrów.
Na zbiorniku włocławskim lód ma od 38 do 43 cm, przeprowadzono tam już wiele pomiarów. Rzeka poniżej Włocławka musi mieć rynnę, czyli drożność, aby lód mógł spływać w kierunku Bałtyku. Zanim więc zacznie się działanie na zbiorniku włocławskim, trzeba złamać lód na dolnej Wiśle poniżej zapory.
- Utrudnieniem dla akcji są głębokości w nurcie rzeki. Wody w Wiśle jest mało i ta głębokość może przeszkadzać w prowadzeniu akcji, szczególnie na odcinku powyżej Grudziądza. Jeśli lodołamacze do Grudziądza, wcześniej do Kwidzyna czy Korzeniewa dopłyną, to tutaj wyżej będzie problem, bo po prostu jest płytko — mówił 10 dni temu w rozmowie z PAP kriolog dr hab. Bogusław Pawłowski, prof. UMK. Lodołamacze właśnie dotarły w to miejsce, a największym wyzwaniem dla dalszej akcji będą płycizny i łachy wiślane.