W ubiegłym roku wpłynęło w sumie 50,5 tys. skarg, czyli o ponad 15 proc. więcej niż przed rokiem – wynika z danych opracowanych dla DGP przez PIP. Początek ubiegłego roku nie wskazywał na taki trend. Przypomnijmy, w pierwszym kwartale 2025 r. było około 9,8 tys. skarg, ponad 400 mniej niż rok wcześniej. Zdaniem ekspertów zatrudnieni zdali sobie sprawę, że kończy się rynek pracownika, a coraz więcej do powiedzenia mają zatrudniający.

Co zatem stało się w dalszej części roku, że przewidywania ekspertów nie sprawdziły się?

- Zadziałała promocja PIP – mówi wprost Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy oraz zarządzania i efektywności pracy. Dodaje, że przyczyniła się do tego nowelizacja ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia, ale też planowana reforma PIP.

- Więcej zaczęto mówić w przestrzeni publicznej, ale i mediach społecznościowych, o nowych uprawnieniach inspektorów, roli, jaką ma pełnić inspekcja. To przełożyło się na wzrost świadomości wśród pracowników na temat tego, gdzie mogą szukać pomocy w sprawach związanych z zatrudnieniem – dodaje Katarzyna Lorenc.

A wszystko to w sytuacji, gdy nastąpiło pogorszenie na rynku pracy. Jak zauważa prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka Federacji Przedsiębiorców Polskich, 2025 r. przyniósł wzrost planowanych zwolnień grupowych. Jak wynika z danych MRPiPS, miały objąć 21,2 tys. osób, wobec 16,8 tys. rok wcześniej. Dało się też zauważyć wyhamowanie w zatrudnianiu nowych osób przez pracodawców, którzy nawet gdy potrzebowali rąk do pracy, to przyjęli pozycję wyczekującą, w obawie o to, co będzie działo się w gospodarce. Efekt był taki, że - jak wynika z danych GUS - w końcu roku, w urzędach pracy było nieco ponad 30 tys. ofert zatrudnienia, wobec 51 tys. przed rokiem.

Co ważne, liczba skarg nie przełożyła się jednak wprost proporcjonalnie na liczbę kontroli. Dynamika wzrostu tych ostatnich była bowiem trzy razy niższa niż złożonych zawiadomień do PIP. Inspektorzy, oprócz kontroli planowych, których było 55 tys., przeprowadzili ponad 22,7 tys. tych na skutek zgłoszeń. Rok wcześniej było ich 21,5 tys.

Jest na to jednak wytłumaczenie. Jak wynika z danych PIP, odsetek zarzutów, których nie udało się zweryfikować, wyniósł 32,6 proc., wobec 23,8 proc. rok wcześniej. Wiele skarg okazywało się więc bezzasadnych. W 2025 r. ten odsetek stanowił niemal 30 proc. (o 5 p.p. więcej niż rok wcześniej).

- To kolejny dowód na pozytywny efekt promocji Inspekcji. Ale też sygnał, że pracodawcy mają lekcje do odrobienia. Pracownicy powinni najpierw skarżyć się do zatrudniających, a dopiero potem do jednostek publicznych – mówi Katarzyna Lorenc.

PIP planuje dalsze ograniczanie planowych kontroli. Na ten rok przewidziała ich 50 tys. Oprócz tego zapowiada kontrole ze skarg. Na ostateczny wynik i rodzaj kontroli może mieć wpływ to, czy dojdzie do wspomnianej, planowanej reformy inspekcji, w tym uskutecznienia walki z nadużywaniem np. zleceń, kontraktów B2B (PIP planowała w tym roku 200 kontroli umów cywilnoprawnych). Wciąż jednak trwają prace nad projektem ustawy w tej sprawy.

WIĘCEJ CZYTAJ TUTAJ.