Kontrole u pracodawców podejmowane na skutek złożonych na nich skarg rosną w siłę. W ubiegłym roku ich odsetek w ogóle kontroli Państwowej Inspekcji Pracy stanowił już niemal 40 proc. To o 5 pkt proc. więcej niż w 2024 r. W sumie inspektorzy przeprowadzili ich 22,7 tys. – wynika z danych przygotowanych przez PIP na prośbę DGP. To potwierdza zapowiedzi PIP o tym, że stawia na jakość, a nie ilość, a co za tym idzie – na celowane kontrole.

Kto się skarży?

W toku kontroli inspektorzy potwierdzili zasadność 29 proc. podniesionych zarzutów, a 29,8 proc. uznano za bezzasadne. 8,6 proc. spraw wciąż jest w toku, a w pozostałych nie potwierdziły się zarzuty wskazane w skargach.

Nadal najczęściej donoszącymi na pracodawców są pracownicy i byli pracownicy. – Pogorszenie się sytuacji gospodarczej, a co za tym idzie – sytuacji na rynku pracy, z czym mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, przekłada się na niezadowolenie zatrudnionych z warunków pracy – zauważa Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka ds. stosunków pracy, dialogu społecznego i rynku pracy w Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Jednak w obu grupach nastąpił spadek skarżących, przy czym większy miał miejsce w przypadku pracowników. Odsetek zatrudnionych zgłaszających nieprawidłowości wyniósł 25,3 proc., a byłych pracowników – 24,3 proc. Dla porównania – w 2024 r. na 43,9 tys. skarg 20,2 tys. pochodziło od pracowników, a 12,7 tys. od byłych zatrudnionych.

Według adwokata Piotra Bocianowskiego z Forum Ekspertów Ad Rem to pokazuje, że gdy pogarsza się sytuacja na rynku pracy, jak w 2025 r., kiedy bezrobocie rosło, pracownicy skupiają się raczej na utrzymywaniu zatrudnienia niż zgłaszaniu nieprawidłowości, nawet jeżeli takie występują. To oznacza też, że więcej skarg napływało od osób prywatnych czy anonimowych, pracowników bez umowy i instytucji.

Wynagrodzenie na czele listy

Jeśli chodzi o tematy skarg, to nadal dominują te związane z wypłatą wynagrodzenia za pracę i innych świadczeń. Jednak, jak zwraca uwagę PIP, ich liczba obniżyła się w ubiegłym roku do 27,6 tys. z 28,1 tys. rok wcześniej. Eksperci uważają jednak, że to w sumie niewielka zmiana. Ponad 10 tys. skarg dotyczyło niewypłacenia pensji.

Zdaniem Piotra Bocianowskiego to niepokojące zjawisko, bo może świadczyć o pogorszeniu sytuacji gospodarczej i firm, a to z kolei może zapowiadać dalsze redukcje stanowisk i cięcia w zatrudnieniu.

O tym, że kondycja firm się pogorszyła, świadczą m.in. dane Coface, z których wynika, że po trzech kwartałach 2025 r. ogólna liczba postępowań związanych z niewypłacalnością przedsiębiorstw wzrosła o niemal 17 proc. do 5215. To wskazuje, że wiele firm ma kłopoty finansowe, co przekłada się na terminowość wypłacania pensji. Do tego eksperci podkreślają, że wynagrodzenia nadal wypadają słabo w różnego rodzaju badaniach. Nic więc dziwnego, że znajdują się ciągle na pierwszej pozycji na liście skarg.

Na kłopoty w tym zakresie wskazują też dane ZUS. Na koniec pierwszego półrocza 2025 r. zadłużenie względem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych miało 625,8 tys. aktywnych płatników składek. Oznacza to wzrost rok do roku o 0,6 proc. Kwota tego zadłużenia wyniosła 21,069 mld zł, czyli zwiększyła się o 7,6 pkt proc. rok do roku.

Z jakimi problemami zgłaszano się do Inspekcji częściej? Przede wszystkim sygnalizowano na większą skalę problemy związane ze stosunkiem pracy, czyli np. z niepotwierdzeniem umowy o pracę na piśmie, oraz z czasem pracy (14,9 tys. skarg wobec 16,6 tys. przed rokiem). Natomiast liczba skarg w zakresie warunków pracy, m.in. dotyczących przygotowania do pracy, oraz w zakresie legalności zatrudnienia i innej pracy zarobkowej pozostała na podobnym poziomie. Było ich odpowiednio 3,9 tys. i 3,7 tys.

Odbicie jak w lustrze

Zdaniem ekspertów przedmiot skarg odzwierciedla sytuację pracodawców. Do wyhamowania liczby skarg co do wynagrodzenia przyczyniły się mniejsze wzrosty wynagrodzenia minimalnego i ogólnie pensji. W 2025 r. minimalne zwiększyło się tylko raz, do 4666 zł brutto, wobec dwóch podwyżek w 2024 r. (w styczniu do 4242 zł, a od lipca do 4300 zł brutto). Nominalny wzrost wynagrodzeń wynosił natomiast ok. 7 proc. wobec 13,6 proc. w 2024 r.

Duża liczba skarg związanych z wynagro-dzeniami to niepokojące zjawisko. Może świadczyć o pogorszeniu sytuacji firm, a to z kolei może zapowiadać redukcje stanowisk i cięcia w zatrudnieniu

Wzrosły natomiast zwolnienia grupowe. Pracodawcy wstrzymywali się też z zatrudnianiem nowych osób. Jeśli przy tym obowiązków do wykonania nie ubywało, to mogło się to przełożyć na większe obciążenie dotychczasowych pracowników pracą.

– Więcej zadań do wykonania z kolei mogło przekładać się na wzrost niezadowolenia wśród pracowników z wykonywanej pracy. Do pracy w mniej komfortowych warunkach doszły stres, wypalenie zawodowe – wyjaśnia Grażyna Spytek-Bandurska.

A jaki będzie nadchodzący rok? Wiele zależy od tego, czy wejdzie w życie reforma PIP oraz jak będzie kształtowała się sytuacja na rynku pracy. Eksperci zwracają uwagę na to, że firmy nie rekrutują już na zapas, lecz skupiają się na wypełnianiu krytycznych wakatów. Dodatkowo sami pracownicy z reguły nie myślą o zmianie pracodawcy. ©℗

Skargi zgłaszane do PIP (tys.)
ikona lupy />
Skargi zgłaszane do PIP (tys.) / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe