Zgodnie z opublikowanym projektem ustawy o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości, datowanym na 12 grudnia 2025 r., zmianie ma ulec m.in. kodeks postępowania cywilnego. Proponowany art. 4776a k.p.c. ma stanowić: „W przypadku naruszenia praw lub obowiązków związanych z zasadą równego traktowania w zatrudnieniu w zakresie prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości sąd na wniosek powoda i na koszt pozwanego może wydać:
1) nakaz zaprzestania naruszenia lub
2) nakaz podjęcia środków służących zapewnieniu, aby stosowane były prawa lub obowiązki związane z zasadą równego traktowania w zatrudnieniu w zakresie prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości”.
Art. 17 dyrektywy o równości płac jest źle przetłumaczony na polski
Zapewne przepis ten ma wdrożyć do polskiego systemu prawnego art. 17 dyrektywy. Zgodnie z ust. 1 jej polskiej wersji językowej: „Państwa członkowskie zapewniają, aby w przypadku naruszenia praw lub obowiązków związanych z zasadą równości wynagrodzeń właściwe organy lub sądy krajowe, zgodnie z prawem krajowym, mogły wydać, na wniosek powoda i na koszt pozwanego:
a) nakaz zaprzestania naruszenia;
b) nakaz podjęcia środków służących zapewnieniu, aby stosowane były prawa lub obowiązki związane z zasadą równości wynagrodzeń”.
Z kolei według ust. 2: „W przypadku gdy pozwany nie przestrzega nakazu wydanego na podstawie ust. 1, państwa członkowskie zapewniają, aby ich właściwe organy lub sądy krajowe były w stanie, w stosownych przypadkach, wydać nakaz powtarzalnej kary pieniężnej, z myślą o zapewnieniu przestrzegania przepisów”. Może się więc wydawać, że projektodawca wykonał poprawnie swoje zadanie. Istnieją jednak poważne argumenty za tym, że proponowany w projekcie przepis nie ma z dyrektywą nic wspólnego.
Polska wersja art. 17 jest bowiem pełna prawniczych aberracji. Bo jak to rozumieć, że zgodnie z art. 17 ust. 1 powód może zgłaszać roszczenia przeciwko pozwanemu do organu innego niż sąd? Nadto, jak to jest, że zgodnie z art. 17 ust. 2 sąd w procesowym postępowaniu cywilnym ma wydawać nakazy, a nie wyroki? Jak wytłumaczyć to, że zgodnie z treścią art. 17 ust. 2 sąd w postępowaniu cywilnym powinien nakładać kary na pozwanego? Nie chodzi wszak o grzywny w celu przymuszenia, bo te nakładane są na podmiot, który już pozwanym nie jest.
Jak więc wyjaśnić owe aberracje? Wyjaśnienie jest dość proste, o ile zachowamy kluczową dla pracy prawnika dociekliwość oraz wykorzystamy wiedzę z zakresu teorii prawa. Jeśli użyjemy tych narzędzi, okaże się, że dyrektywa jest spójna i logiczna – pod jednym wszakże warunkiem: trzeba się przyjrzeć jej wersjom obcojęzycznym.
Skorzystajmy z angielskiej. Analiza prowadzi do kilku ważnych wniosków. Po pierwsze, wbrew polskiej wersji dyrektywy, w przepisie nie użyto pojęcia „powód”, lecz „the claimant”. Słowo to ma szersze znaczenie niż „powód”. Oznacza bowiem nie tylko osobę mającą roszczenie, lecz także tę, której przysługuje skarga lub która składa skargę. Po drugie, wbrew polskiej wersji językowej dyrektywy, wersja angielska nie używa słowa „pozwany”, czyli „defendant”. Zapisano tam słowo „respondent”, które odnosi się do uczestnika postępowania, w tym przypadku posądzonego o naruszenie prawa.
Tym samym wszystko staje się jasne. Te przepisy nie dotyczą postępowań sądowych, lecz administracyjnych. W polskiej kulturze prawnej oznacza to, że nakazy, o których w mowa w przepisie, powinien wydawać organ administracji publicznej, np. inspektor pracy lub organ ds. równości, a od tych nakazów powinno przysługiwać odwołanie do sądu administracyjnego.
Możemy oczywiście wybrać rozwiązanie, zgodnie z którym nakaz będzie wydawał sąd. Tyle że będzie to czynił na skutek skargi pracownika, a nie wskutek pozwu. Tym samym sąd stanie się organem administrującym, co w kontekście naszego porządku prawnego nie ma sensu. Mamy bowiem bardzo rozbudowaną infrastrukturę prawną przewidzianą dla spraw administracyjnych.
Ponadto art. 17 ust. 2 dotyczy kar administracyjnych. Nie powinny być one nakładane na osobę fizyczną, lecz na pracodawcę. W celu przymuszenia kary mogą być więc powtarzalne, albowiem w odróżnieniu od piastunów organów (np. prezesów zarządów) pracodawca zawsze pozostaje ten sam. I wreszcie – te kary mogą być wymierzane dopiero wtedy, gdy pracodawca nie wykonał otrzymanego nakazu.
Fragment dyrektywy o grzywnach także to potwierdza
Powyższe wywody są spójne z art. 23 dyrektywy. Zgodnie z jego treścią państwa członkowskie powinny wprowadzić skuteczne, proporcjonalne i odstraszające kary, mające zastosowanie w przypadku naruszeń praw i obowiązków związanych z zasadą równości wynagrodzeń. Zgodnie z treścią jego ust. 2 elementem tego systemu są grzywny. Myliłby się jednak ktoś, kto sądziłby, że chodzi o grzywny w rozumieniu polskiego prawa karnego. Słowo „grzywna” zostało bowiem użyte w motywie 55 dyrektywy. Wynika z niego jasno, że chodzi o grzywny nakładane na pracodawcę, czyli o kary administracyjne. Z tego powodu, zgodnie z treścią tego motywu, ich wysokość „może być uzależniona od rocznego obrotu brutto pracodawcy lub całkowitych kosztów wynagrodzeń”.
Podsumowując, proponowana treść art. 4776a k.p.c. ma niewiele wspólnego z dyrektywą. Jest to zresztą przepis antypracowniczy, ponieważ zamiast prostej i szybkiej administracyjnej procedury skargowej w przypadku niewykonywania obowiązków przez pracodawcę narzuca długotrwałą, skomplikowaną i z natury kosztowną dla pracownika procedurę sądową. Przeczy więc sensowi dyrektywy, która ma poprawić egzekucję prawa. Ponadto projekt ustawy w tym kształcie w ogóle nie wdraża ani art. 17 ust. 2, ani art. 23 dyrektywy. Wprowadza natomiast w art. 50 katalog grzywien nakładanych na osoby fizyczne, co nie ma nic wspólnego z dyrektywą.
Wszystko to jest mocno zaskakujące. Błędy w tłumaczeniu dyrektywy niczego tu nie usprawiedliwiają. Nie dość bowiem, że polska wersja językowa art. 17 nie ma logicznego sensu, to pominięcie art. 23, zwłaszcza w kontekście motywu 55, nie da się usprawiedliwić niczym. ©℗