Poglądy adwersarzy mają wspólny mianownik – rosnącą inflację. Zrozumienie argumentów stron będzie łatwiejsze, jeśli będziemy wiedzieli, czym kierowali się bankierzy centralni, ustalając cel inflacyjny w okolicach 2 proc. (od 2004 r. NBP utrzymuje go na poziomie 2,5 proc.).
Podstawowym czynnikiem branym pod uwagę przy ustalaniu jest fakt, że inflacja jest kosztowna: im wyższa, tym więcej nieefektywności w gospodarce. A przecież ceny odgrywają kluczową rolę – kupującym dostarczają informacji o kosztach produkcji, a wytwórcy zyskują dzięki nim wiedzę, jak bardzo ich towary są cenione, co pozwala im planować produkcję i inwestycje. Inflacja zaburza ten mechanizm i może prowadzić do nieefektywność zarówno po stronie produkcji, jak i inwestycji. Z czego to wynika? Nie cały biznes reaguje na zmiany cen w tym samym stopniu.