W ostatnich latach (zwłaszcza po kryzysie 2008 r.) w światowej ekonomii zaczęło dominować przekonanie, że cały współczesny spór o gospodarkę można sprowadzić do starcia dwóch gigantów. W jednym narożniku ekonomicznego ringu mamy więc guru myślenia leseferystycznego Friedricha von Hayeka. W drugim zaś już czeka gotów do walki domagający się aktywnej roli państwa w kiełznaniu kapitalistycznych cyklów koniunkturalnych John Maynard Keynes. Gdzie tu miejsce dla kogoś trzeciego?
Takie miejsce owszem jest - powiada Glapiński. Uważa on, że Schumpeter stoi… na barkach Hayeka i Keynesa. Można bowiem uznać, że ci giganci reprezentują jedynie dwa wielkie dążenia wynikające z dwóch najważniejszych stron natury ludzkiej. Hayek i leseferyzm to ludzka chciwość i owa niesamowita siła stałe pchająca człowieka do twórczej aktywności. Keynes reprezentuje zaś pragnienie bezpieczeństwa i stabilności politycznie wyrażane w formie protekcjonizmu. A Schumpeter? On wychodzi ponad nich, bo dopiero biorąc pod uwagę obie strony ludzkiej natury, będziemy w stanie zrozumieć, czym jest kapitalizm.