Dziennikarz Telewizji Republika oraz „Gazety Polskiej” Piotr Nisztor wyliczał ostatnio w audycji „Poranny ring” budzące wątpliwości polityczne dokonania Włodzimierza Czarzastego. I zauważył, słusznie, że mogłyby one zostać naświetlone wcześniej. Nawet gdyby zostały, w czasach antypisowskiego wzmożenia trudno było, by tak rzec, dwie pieczenie upiec na jednym rożnie. Jednak jedna pieczeń to zwycięstwo prawdy, druga – oburzenie narodu politycznego i zaszkodzenie karierze polityka lubiącego Rosjan. (Nawiasem mówiąc, lubienie Rosjan to nie jakiś grzech. Akurat w życiu polityka polskiego naszych czasów stanowi skłonność ryzykowną).
Polityka emocji
Powiedzmy sobie prawdę. W warunkach polaryzacji opartej na ideałach moralnych wątpliwości zawsze przemówią na korzyść oskarżonego. Po prostu własny obóz na pewno potraktuje wiele ujawnianych niesłusznych faktów jako pseudofakty produkowane przez Tak Obrzydliwych Ludzi, jak PiS (KO). A obóz drugi, im wścieklej będzie oskarżonego wdeptywał w ziemię, tym bardziej uwiarygadniać będzie narrację kompletnego fałszu podłych intryg wrogów.
W kraju normalnym – a jest ich bardzo niewiele – jednak sprawy marszałka nie potraktowano by lekko. Ktoś podejrzewany o powiązania ze służbami rosyjskimi znajduje się w otoczeniu Włodzimierza Czarzastego? Sprawa jednoznaczna nie jest, może być dziennikarską nadinterpretacją, może być niczym – ale nie musi. Ci, którzy powołani są do wnikliwego sprawdzania, nie zrobili tego; sam zainteresowany nie poddał się, kiedy miał okazję, prześwietleniu. Gdyby Rosja nie stała się państwem prowadzącym wojnę, a w ramach propagandy nie straszyła atakiem na Polskę, pewno dymu by nie było. Skoro jest, jak jest, dymek trzeba sprawdzić.
Czarzasty niezbadany?
Tylko kim? Specsłużbami, które opozycja nazywa „służbami Tuska”? A może dziennikarzami, których koalicja rządowa nazywa „agentami Kaczyńskiego”? Nie będzie nam łatwo dowiedzieć się całej prawdy o (domniemanych) kontaktach marszałka Sejmu z niebezpiecznymi ludźmi. Ale gdyby cała prawda została podana nam na tacy, okaże się, że trudno będzie nam w nią uwierzyć, jeśli nie będzie zgodna z przekazem dnia naszej partii. ©Ⓟ