- Ograniczenie sprzedaży alkoholu - ale jakie?
- Koniec z „darmowym” piwem w dyskontach?
- Ile kosztuje Polskę nadmierne spożycie alkoholu
- Stacje paliw czy całodobowe sklepy monopolowe?
- Obawy o polskie winiarstwo i handel w sieci
Podczas piątkowego pierwszego czytania w Sejmie posłowie pochylili się nad dwoma projektami zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Pierwszy z nich, firmowany przez Lewicę (druk nr 2007), zakłada radykalne ograniczenie dostępności fizycznej alkoholu. Drugi, autorstwa Polski 2050 (druk nr 2010), skupia się na aspektach finansowych, zwiększeniu uprawnień samorządów oraz walce z marketingowymi trikami, takimi jak tzw. „alkotubki” czy napoje bezalkoholowe łudząco przypominające procentowe odpowiedniki.
Ograniczenie sprzedaży alkoholu - ale jakie?
Uzasadniając projekt Lewicy, posłanka Joanna Wicha podkreślała, że obecna sytuacja, w której alkohol jest dostępny niemal na każdym rogu o każdej porze, jest nie do zaakceptowania. Według wnioskodawców nadszedł czas, by państwo przestało przedkładać interesy wielkich koncernów nad bezpieczeństwo obywateli. Jak zaznaczyła posłanka Wicha, cel projektu jest prosty: ograniczenie społecznych kosztów nadużywania alkoholu, które dziś obciążają wszystkich podatników.
- Zyski sektora alkoholowego stoją ponad zdrowiem i bezpieczeństwem ludzi w naszym kraju. Ta ustawa ma na celu to zmienić. Jako Lewica uważamy, że zarobki tego czy innego prezesa są mniej ważne niż zdrowie dzieci urodzonych z alkoholowym zespołem płodowym czy życie ludzi zabijanych przez pijanych kierowców – mówiła z sejmowej mównicy Joanna Wicha. Projekt ten przewiduje m.in. ogólnokrajowy zakaz sprzedaży alkoholu do spożycia poza miejscem sprzedaży w godzinach 22:00–6:00, co miałoby wyeliminować zjawisko nocnych wypraw po „dolewkę”.
Koniec z „darmowym” piwem w dyskontach?
W debacie niezwykle mocno wybrzmiał problem agresywnego marketingu cenowego, stosowanego przez największe sieci handlowe. Poseł Grzegorz Lorek zwrócił uwagę na mechanizm promocji ilościowych, które jego zdaniem sztucznie napędzają konsumpcję i omijają ideę odpowiedzialnego handlu. Chodzi o popularne akcje typu „8+8 gratis” czy „12+12”, które sprawiają, że alkohol staje się towarem impulsowym, kupowanym przy okazji codziennych zakupów spożywczych.
- Alkohol nie powinien być narzędziem do przyciągania klientów i zwiększania koszyka zakupowego poprzez gratisy. Ten produkt nie jest żadną realną korzyścią ekonomiczną dla klienta, jest finansowany z marż na innych produktach. W praktyce to obejście sensu społecznej odpowiedzialności handlowej – argumentował Grzegorz Lorek. Nowe przepisy mają wprowadzić minimalną cenę sprzedaży, która nie będzie mogła być niższa niż suma podatku akcyzowego i VAT, co de facto zlikwiduje możliwość oferowania alkoholu w cenach dumpingowych.
Ile kosztuje Polskę nadmierne spożycie alkoholu
Argumenty o stratach dla budżetu państwa, które często pojawiają się w kontekście ograniczania handlu alkoholem, zostały skontrowane twardymi danymi dotyczącymi kosztów ochrony zdrowia i pomocy społecznej. Z przedstawionych przez posłankę Wichę analiz wynika, że koszty społeczno-ekonomiczne nadużywania alkoholu w Polsce sięgają obecnie astronomicznej kwoty 180 miliardów złotych rocznie. Składają się na to wydatki na leczenie, interwencje policji, wymiar sprawiedliwości oraz utracone PKB z powodu przedwczesnej śmierci lub niezdolności do pracy.
Szczególnie uderzające jest zestawienie wpływów z podatków z kosztami likwidacji skutków picia. Jak wskazano w debacie, na każdą złotówkę, która wpływa do budżetu z tytułu akcyzy alkoholowej, państwo musi wydać 4 złote na pomoc osobom uzależnionym i ich rodzinom. Sytuacja ta dotyka również najmłodszych – szacuje się, że w Polsce ponad 900 tysięcy dzieci żyje w rodzinach z problemem alkoholowym, co stanowi aż 13 procent całej populacji w tej grupie wiekowej.
Stacje paliw czy całodobowe sklepy monopolowe?
Jednym z najbardziej zapalnych punktów debaty okazał się postulat całkowitego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Według Joanny Wichy, stacje paliw w Polsce stały się w praktyce całodobowymi punktami sprzedaży napojów wyskokowych, co stoi w sprzeczności z bezpieczeństwem ruchu drogowego i promuje model „picia w podróży”. Wnioskodawcy argumentują, że stacja powinna służyć tankowaniu i serwisowaniu pojazdów, a nie być głównym źródłem zaopatrzenia w alkohol po godzinie 22:00. Przeciwnicy zakazu wskazują jednak na potencjalne straty dla właścicieli obiektów, dla których marża na alkoholu stanowi istotny procent dochodu, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie stacja paliw jest jedynym punktem handlowym czynnym w późnych godzinach.
Obawy o polskie winiarstwo i handel w sieci
Mimo szerokiego poparcia dla idei ochrony zdrowia, w Sejmie nie zabrakło głosów ostrzegawczych. Poseł Łukasz Horbatowski z Koalicji Obywatelskiej podkreślał, że ustawa musi być nie tylko skuteczna, ale też proporcjonalna, by nie zniszczyć legalnie działających, małych przedsiębiorstw. Szczególne obawy dotyczą polskiego winiarstwa, browarnictwa rzemieślniczego oraz produkcji cydru, które w wielu regionach, jak Lubuskie czy Dolny Śląsk, stanowią fundament lokalnej turystyki i dziedzictwa kulturowego.
Krytyce poddano również projektowany zakaz sprzedaży alkoholu przez internet. Przeciwnicy tego rozwiązania wskazują na paradoks: polski konsument nie będzie mógł zamówić wina z winnicy w Kazimierzu Dolnym, ale bez przeszkód zakupi je w winnicy czeskiej, co stawia rodzimych producentów w gorszej pozycji konkurencyjnej.
Ograniczenie sprzedaży alkoholu - projekt Polski 2050
Projekt Polski 2050 zakłada również istotne wzmocnienie roli gmin. Samorządy mają otrzymać większą swobodę w ustalaniu nocnej „ciszy alkoholowej”, a także dodatkowe środki finansowe. Proponowane jest dwukrotne podniesienie stawek za wydawanie zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych. Dodatkowe wpływy mają zasilić m.in. fundusze przeznaczone na zajęcia sportowe dla dzieci, co ma być formą profilaktyki prozdrowotnej.
Obecnie ponad 180 gmin w Polsce już zdecydowało się na wprowadzenie nocnych ograniczeń sprzedaży. Według autorów projektów, samorządy te oceniają skutki takich decyzji jednoznacznie pozytywnie, notując mniejszą liczbę interwencji służb porządkowych i poprawę bezpieczeństwa mieszkańców. Nowe regulacje mają sprawić, że walka z nadmierną dostępnością alkoholu stanie się standardem, a nie wyjątkiem, co ma przynieść wymierne efekty zdrowotne w perspektywie następnej dekady.
Oba projekty zostały skierowane do dalszych prac w komisjach sejmowych.
Jakie godziny obejmuje zakaz sprzedaży alkoholu poza miejscem sprzedaży w projekcie Lewicy (druk nr 2007)?
Projekt Lewicy przewiduje ogólnokrajowy zakaz sprzedaży alkoholu do spożycia poza miejscem sprzedaży w godzinach 22:00–6:00.
Co oznacza minimalna cena alkoholu w projektach zmian ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi?
Minimalna cena nie będzie mogła być niższa niż suma podatku akcyzowego i VAT, co de facto zlikwiduje możliwość oferowania alkoholu w cenach dumpingowych.
Jakie koszty nadużywania alkoholu w Polsce wskazała posłanka Joanna Wicha?
Koszty społeczno‑ekonomiczne nadużywania alkoholu sięgają 180 miliardów złotych rocznie. Na każdą złotówkę z akcyzy państwo wydaje 4 złote na pomoc. Ponad 900 tysięcy dzieci (13 proc.) żyje w rodzinach z problemem alkoholowym.
Jak projekt Polski 2050 (druk nr 2010) wzmacnia rolę gmin w ograniczaniu sprzedaży alkoholu?
Projekt Polski 2050 daje gminom większą swobodę w ustalaniu nocnej „ciszy alkoholowej” i zakłada dwukrotne podniesienie stawek za zezwolenia. Dodatkowe wpływy mają zasilić m.in. fundusze na zajęcia sportowe dla dzieci. Obecnie ponad 180 gmin w Polsce wprowadziło nocne ograniczenia i ocenia je pozytywnie.
Dlaczego rozważany jest zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych i jakie budzi obawy?
Według Joanny Wichy stacje paliw stały się całodobowymi punktami sprzedaży, co zagraża bezpieczeństwu i promuje „picie w podróży”. Przeciwnicy ostrzegają przed stratami dla właścicieli, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie marża na alkoholu jest istotna.