Z wypowiedzi premiera Donalda Tuska wynika, że Polska nie dołączy do Berlina i Paryża, które do końca roku mają ustalić nowe zasady współpracy wywiadowczej. 

Szef naszego rządu starał się też minimalizować znaczenie afery szpiegowskiej. "Służby specjalne i wywiady to nie są szkoły dobrych manier. Nie oszukujmy się, ale generalnie służby specjalne buduje się po to, żeby wiedziały coś o innych" - tłumaczył Donald Tusk. I zalecał w tej sprawie wstrzemięźliwość. "Wolałbym, żeby Europa nie wpadła w groźną przesadę, bo jeżeli uznamy, że głównym celem jest konfrontacja ze Stanami Zjednoczonymi po tym, co publikuje Snowden z terenu Rosji, to można bardzo szybko wpaść w przesadę i zapomnieć, że istnieją jeszcze Rosja, Chiny i wiele innych państw, które też mają możliwości techniczne i ambicje. Dlatego rozumiejąc oburzenie, wolałbym nie udawać, że wierzę w to, że wszyscy się przeproszą na świecie i powiedzą, że nikt nikogo nie będzie podsłuchiwał" - powiedział premier Donald Tusk dziennikarzom w Brukseli. 

Sprawa podsłuchów zdominowała zakończone w stolicy Belgii dwudniowe spotkanie europejskich przywódców.