– W najbliższych ośmiu tygodniach zrealizujemy szeroką kampanię informacyjną ‒ media i bezpośrednie szkolenia dla małych i średnich firm w całej Polsce – zapowiedział przed weekendem Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, instytucji odpowiedzialnej za wdrożenie programu PPK – pracowniczych planów kapitałowych.

Kampania przypadnie na finisz drugiej i trzeciej fali akwizycji PPK. Druga obejmuje firmy zatrudniające od 50 do 250 osób. Trzecia – mające od 20 do 50 zatrudnionych. Oba etapy kończą się w tym samym momencie. Drugi został przedłużony ze względu na kwarantannę w związku z pandemią.

– Już 45,9 proc. średnich i 13,1 proc. małych firm wybrało instytucję finansową – podawał w piątek Paweł Borys. Oznacza to, że na drugim etapie akwizycji do programu weszło już ok. 16,8 tys. przedsiębiorstw.

PPK są oferowane przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych, emerytalne i ubezpieczycieli. Większość z nich nie chce mówić o dotychczasowych wynikach akwizycji. Planują poczekać do finału wyścigu po klientów. Nie jest jednak tajemnicą, że część firm ma kłopoty z pozyskaniem chętnych do podpisania umów. Było to widać już po pierwszym etapie wdrażania programu – wśród największych firm. Sześć podmiotów ma mniej niż 1-proc. udział w dotychczas zgromadzonych aktywach.

Pod względem liczby umów z firmami na pozycję lidera wyszło TFI PZU, które informuje, że ma już w sumie ponad 9 tys. klientów. PKO TFI, które było na pierwszym miejscu na zamknięciu pierwszej tury akwizycji, teraz mówi o 4,5 tys. umów z firmami. Pekao TFI należące do grupy PZU chwali się przekroczeniem progu 2 tys. klientów.

Łukasz Kwiecień, wiceprezes PKO TFI, podkreślił, że sama liczba zawartych umów, istotna na pierwszym już dawno zakończonym etapie dla firm największych, nie jest celem na etapie przystępowania do programu mniejszych podmiotów. ‒ W naszym biznesie bowiem liczą się głównie zarządzane aktywa i liczba faktycznie inwestujących uczestników – stwierdził, dodając, że jedna firma z pierwszego etapu mogła zapewnić takie aktywa i tylu uczestników ile np. kilkadziesiąt małych firm z kolejnych etapów.

Wśród mniejszych podmiotów Axa zbliża się do tysiąca klientów, TFI Allianz ma na koncie ponad 600 umów na prowadzenie PPK, z czego więcej niż 500 zdobył w najnowszym rozdaniu, a NN Investment Partners TFI ma w sumie ok. 300.

– Generalnie firmy zapowiadają, że odłożą wdrożenie PPK na ostatnią chwilę, bo przez lockdown skupiły się na walce o przetrwanie i ratowaniu miejsc pracy. Trzeba im więc ten proces maksymalnie uprościć. Chodzi przede wszystkim o umożliwienie zdalnego, całkowicie online zawarcia umowy i udostępnienie narzędzi informatycznych, które usprawnią wprowadzenie programu i zautomatyzują obsługę – komentuje Mateusz Gołąb, szef projektu PPK w Axa.

– Ze względu na połączenie drugiej i trzeciej fali oraz dodatkowo okres urlopowy, widzimy, że dopiero we wrześniu większość pracodawców zintensyfikowała prace nad wyborem instytucji finansowej i wdrożeniem PPK. Spodziewamy się, że może to powodować spiętrzenie prac w najbliższych tygodniach – dodaje Anna Bąkała, członek zarządu TFI Allianz Polska.

Koronawirus stał się dla programu PPK przeszkodą, ale teraz w pewien sposób pomaga w prowadzeniu akwizycji. – To my przejmujemy cały ciężar związany z wdrożeniem PPK na siebie. Pracowników informujemy o oferowanych rozwiązaniach, a kadrowców przygotowujemy do ich obsługi. Oczywiście obecna sytuacja wymagała od nas zmiany podejścia i dostosowania się do panujących warunków. Właściwie od początku pandemii zmieniliśmy formę spotkań na zdalną, wykorzystując aplikacje internetowe i wirtualne pokoje telekonferencyjne – komentuje Jacek Janiuk, prezes Pekao TFI.

Firmy mają obowiązek wejścia do programu PPK. O sukcesie bądź jego braku decydować będzie zainteresowanie pracowników – ich udział jest dobrowolny. W drugiej i trzeciej fazie potencjalny rynek programu to 3,7 mln osób. O ich wyborze z jednej strony decydować będzie świadomość potrzeby posiadania oszczędności emerytalnych i rządowe dopłaty dla uczestników, z drugiej – sytuacja na rynku pracy, ale i na rynku kapitałowym. Najsłabsze fundusze zdefiniowanej daty od początku tego roku notują 7-, 8-proc. straty. Ale są też takie, które pokazują dwucyfrowe zyski.

– Krótkoterminowe stopy zwrotu nie powinny służyć wyborowi firmy zarządzającej PPK. To produkt o gigantycznym horyzoncie inwestycyjnym. Należy kierować się raczej doświadczeniem zarządzających i efektywnością w zarządzaniu, jaką znamy z dokonań innych funduszy inwestycyjnych, które od lat działają na rynku. Wsparcie ze strony instytucji, jeśli chodzi o kwestie księgowe, dziś wydaje się ważne, ale już za dwa‒trzy lata to nie będzie miało znaczenia. Wtedy ważne będzie to, jakie są efekty zarządzania pieniędzmi klientów – zwraca uwagę Michał Duniec, prezes firmy Analizy Online monitorującej rynek funduszy.