statystyki

Senat(orium). A może izba gorszego sortu?

autor: Radosław Korzycki24.10.2019, 07:33; Aktualizacja: 24.10.2019, 09:01
Radosław Korzycki

Radosław Korzyckiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Prawo i Sprawiedliwość, zaskoczone wynikiem wyborów, oczekuje ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu: nr 75 w Katowicach i nr 100 w Koszalinie. – Składamy protesty, bo w tych okręgach było dużo głosów nieważnych, a różnice między wynikami kandydatów niewielkie – tłumaczy rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

Protesty wpłynęły 18 października, a Sąd Najwyższy zwrócił się do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej, prokuratora generalnego i przewodniczących obu okręgowych komisji wyborczych z prośbą o pilne zajęcie stanowiska. W okręgu nr 75 wybrano wiceprezes partii Wiosna Gabrielę Morawską-Stanecką z KW SLD. Poparło ją 50,9 proc. głosujących. Jej kontrkandydat, senator minionej kadencji Czesław Ryszka (PiS), otrzymał 49,1 proc. głosów. Na Morawską-Stanecką głosowało 64,2 tys. osób, a na Ryszkę – 61,8 tys. Z kolei w okręgu nr 100 mandat zdobył poseł PO Stanisław Gawłowski startujący z własnego komitetu. Dostał 45 tys. głosów i poparcie na poziomie 33,7 proc. O mandat w okręgu nr 100 rywalizowało z nim dwóch kandydatów. Krzysztof Nieckarz z PiS uzyskał 44,6 tys. głosów (33,4 proc.), Krzysztof Berezowski z KO – 43,9 tys. głosów (32,9 proc.).

Do tego dochodzą cztery kolejne okręgi, w których PiS będzie dążyć do powtórzenia głosowania. Ale okręgów, w których zarówno PiS, jak i opozycja źle rozegrały wybory do Senatu i straciły mandat przez obecność w wyścigu kandydatów o podobnym profilu, którzy nawzajem odbierali sobie głosy, jest o wiele więcej. Choćby okręg nr 63 na Pomorzu, obejmujący m.in. Kartuzy i Kościerzynę. O reelekcję ubiegał się senator Waldemar Bonkowski, wyrzucony z PiS za serię antysemickich komentarzy w mediach społecznościowych. Odebrał on głosy oficjalnemu kandydatowi PiS Dariuszowi Drelichowi, dzięki czemu do Senatu dostał się Stanisław Lamczyk, poseł PO od czterech kadencji.

Obie strony sporu i obserwatorzy sceny politycznej są zaskoczeni rezultatami wyborów do drugiej izby, ale wynika to z tego, że od 30 lat jest ona traktowana przez partyjnych li derów jako – parafrazując klasyka – gorszy sort polskiego parlamentaryzmu. – W politologii nazywa się to nierównoprawną dwuizbowością. Senat ma o wiele mniejsze kompetencje od Sejmu – mówi DGP prof. Tomasz Słomka z UW. Dość powiedzieć, że izba dostaje od Sejmu gotową ustawę, a nie projekt ustawy. Senat może najwyżej zgłaszać poprawki, które posłowie mogą potem odrzucić.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie