Swing states po polsku, czyli regiony łamiące zasady

wybory parlamentarne 2019 2
wybory parlamentarne 2019 2ShutterStock
24 października 2019

Są okręgi, m.in. obwarzanek warszawski, które od początku istnienia, czyli od 2001 r., zawsze bezbłędnie stawiały na zwycięzców.

Prócz warszawskiego to jeszcze okręgi legnicki, toruński, częstochowski i krakowski. W ostatnich wyborach cała piątka zagłosowała wbrew utartemu podziałowi na liberalno-lewicowy zachód i konserwatywny wschód. We wszystkich teraz zdecydowanie wygrało Prawo i Sprawiedliwość, a i w 2015 r. miało lepszy wynik niż PO i Nowoczesna razem. Jednocześnie PiS odniósł teraz minimalny sukces na obszarach zdominowanych dotąd przez opozycję – okręgach wrocławskim, bydgoskim czy gdyńskim.

W USA „wahliwe” stany, jak Floryda czy Ohio, nazywa się swingującymi i o nie trwa zawsze zacięta walka, bo wiadomo, że i tak Teksas pozostanie naturalnym bastionem republikanów, a Kalifornia – demokratów. O decyzjach polskich wyborców przesądza zarówno kontekst historyczny, jak i zmieniająca się sytuacja społeczno-ekonomiczna elektoratu. A także specyfika regionu.

Leżący na Dolnym Śląsku okręg legnicki naturalnie wpisuje się w schemat ziem odzyskanych, wspierających najpierw SLD, a potem, wraz z osłabieniem tej partii, Platformę Obywatelską. Ale też część elektoratu – wbrew reszcie województwa – od lat wykazuje niechęć do liberałów. Dlaczego? – W 1992 r. rządzący podjęli próbę prywatyzacji KGHM. Wywołało to największy strajk w przemyśle w historii III RP. Odtąd liberalne partie są tam słabsze niż w większości Dolnego Śląska, z czego korzystają PiS i SLD – tłumaczy politolog prof. Rafał Chwedoruk z UW.

W tych wyborach PiS osiągnął tam ponad 42 proc. poparcia. Okręg toruński to z jednej strony przedwojenna endeckość i działalność Radia Maryja, z drugiej – miasto inteligenckie i akademickie. – Tu PiS-owi, umacniającemu się na wsi i w mniejszych ośrodkach poza Toruniem, sprzyjał podział opozycji. Wciąż silnej i zyskującej nowych wyborców PO towarzyszył wzrost poparcia dla Lewicy – ocenia prof. Chwedoruk.

Okręg częstochowski jest z kolei podzielony w sposób przypominający raczej łódzkie niż resztę województwa śląskiego. – Widać to przy wyborach samorządowych – urząd prezydenta Częstochowy sprawowali już politycy związani z prawicą, PO i SLD. Na rzecz PiS i SLD mogły przemawiać trwające zawirowania wokół huty, największego pracodawcy w mieście. Wiele osób liczy na wsparcie interwencjonistycznego rządu – twierdzi politolog.

Wyniki obwarzanka warszawskiego, odbiegające od rozkładu głosów w stolicy, są efektem wymieszania dwóch grup: od dawna mieszkających tam osób o konserwatywnych poglądach i „emigrantów” z Warszawy, którzy wyprowadzają się na obrzeża aglomeracji.

Natomiast okolice Krakowa, zasiedlone w ostatnich latach przez wyborców wyprowadzających się z samego miasta, wykazują dość wysokie poparcie dla PO, ale tradycyjne wiejskie społeczności Małopolski konsekwentnie trwają przy prawicy. Konserwatyzm kulturowy i aktywna polityka społeczna pozwalały PiS pogłębić tam poparcie – ocenia profesor.

Tegoroczne wybory pokazały, że sytuacja na mapie może ulegać zmianie. – Rządzący zawdzięczają zwycięstwo wysokiej frekwencji, mobilizacji nowych wyborców, a także podziałowi opozycji – SLD i wchodzący do miast PSL wzięły część głosów należących niegdyś do PO. Jednak według prognoz prof. Chwedoruka ten trend raczej nie ma szans na to, by utrzymać się w kolejnych latach. Zwłaszcza jeśli frekwencja będzie niższa. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.