Korzycki: Warszawa dla USA nie jest centrum świata

autor: Radosław Korzycki21.08.2019, 08:04; Aktualizacja: 21.08.2019, 08:08
Radosław Korzycki

Radosław Korzyckiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Polska nie jest w orbicie zainteresowań Stanów Zjednoczonych i nieroztropna dyplomacja Warszawy może przynieść nam sporo szkód, jeśli zmieni się amerykańskie przywództwo. Profesor Douglas Hecock z Bucknell University stwierdza, że gra, którą Donald Trump uprawia w Europie Wschodniej, jest niebezpieczna. Według niego i innych ekspertów bardziej multilateralnie nastawionych do stosunków międzynarodowych od obecnej ekipy, prezydent powoli, ale konsekwentnie próbuje wygasić Sojusz Północnoatlantycki.

Trump nazywał NATO szkodliwą instytucją już w czasie kampanii wyborczej, ale czym innym jest hazard kandydata, który chce wygrać, a czym innym deklaracja męża opatrznościowego całego świata, którym z urzędu od ponad 70 lat jest przywódca USA. – Po tym, jak prezydent zwrócił się na początku roku do Niemiec, by w całości pokrywały koszty kontyngentu US Army, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego John Bolton dorzucił do tego jeszcze 50-proc. haracz za to, że Stany Zjednoczone w ogóle angażują się w ochronę kogokolwiek – mówi Hecock w rozmowie z DGP.

Amerykańska infrastruktura w RFN jest kluczowa dla funkcjonowania całego Sojuszu. Landstuhl Regional Medical Center jest placówką medyczną klasy światowej, gdzie doprowadzano do zdrowia żołnierzy rannych w Iraku i Afganistanie. Do tego dochodzi strategiczna baza w Ramstein. W Kelley Barracks w Stuttgarcie mieści się też kwatera główna US Africom, dowództwa sił odpowiedzialnego za operacje na kontynencie afrykańskim. – Jeśli Berlin nie będzie chciał płacić haraczu, a jest oczywiste, że pod groźbą się takich rzeczy nie robi, zaś ekipa Trumpa zacznie przerzucać do Polski część infrastruktury, może to doprowadzić do waszej izolacji w Europie – dodaje Hecock.

Kolejnym przykładem na antagonizowanie krajów Unii Europejskiej było zorganizowanie w Warszawie w lutym konferencji poświęconej Iranowi. Publicyści zachodnich mediów głównego nurtu, pisząc o tym wydarzeniu, najczęściej używali słowa „kontrowersyjny”, a to z powodu jej antyirańskiego charakteru. W relacjach najmocniej przebiło się żądanie Mike’a Pence’a, by europejscy partnerzy wyszli z porozumienia nuklearnego z Teheranem, tak jak to wcześniej zrobiły USA. Słowa wiceprezydenta były cytowane przez wszystkie ważniejsze redakcje.


Pozostało jeszcze 41% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie