statystyki

Jak okiełznać rządzących? Szlachecki lud odkrył to pięć stuleci temu

autor: Andrzej Krajewski08.09.2017, 07:25; Aktualizacja: 08.09.2017, 08:14

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sposób na okiełznanie rządzących – by chcieli służyć Rzeczypospolitej – szlachecki lud odkrył pięć stuleci temu. Należało narzucić dobre prawa i pilnować ich przestrzegania.

Prawo jest narzędziem sprawiedliwości” – to nie hasło stworzone przez spin doktora PiS, lecz zdanie zapisane 600 lat temu przez Pawła Włodkowica. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego twierdził, że sprawiedliwość jest fundamentem wspólnoty, bo daje poddanym poczucie bezpieczeństwa oraz sprawia, że cenią państwo. Gotowi są więc go bronić, a także o nie dbać. Ale pod warunkiem że sprawiedliwe prawo jest egzekwowane – bez względu na okoliczności.

Dzisiejsza Polska właśnie zderza się z kwestią, co w zasadzie miałoby ją spajać i dać jej obywatelom poczucie wspólnoty. Apogeum rządów PiS wzmocniło kilka już wcześniej boleśnie widocznych kwestii. Należy porzucić marzenia, że nasza klasa polityczna potrafi wznieść się ponad własne interesy oraz działać na rzecz dobra całej wspólnoty. Czyli służyć obywatelom, a nie traktować ich jak dojne krowy.

Idąc po władzę, PiS zapewniał, że jest propaństwowe. Jednak zafundowana nam przebudowa instytucji sprowadza się do tego, że zostały one obsadzone partyjnymi funkcjonariuszami – ale działają po staremu. Patologie nie zostały zlikwidowane, tylko zalegalizowane, jak np. rezygnacja z konkursów i wszelkich wymogów dla osób ubiegających się o kierownicze stanowiska w administracji. Przy tej okazji prawo stało się uznaniowym wytrychem. Sprowadzono je do roli parawanu, którego nikt nie traktuje poważnie. Bo wiadomo, że istnieje dla osłaniania potrzeb aparatu partii rządzącej. Gdy zaś tenże aparat poczuje się wystarczająco pewien, zacznie czerpać profity. Sięgając po staropolski wzorzec „hulaj dusza, piekła nie ma”. Nieuchronny upadek zdegenerowanego od nadmiaru szczęścia obozu władzy niczego nie zmieni. Bo kadry opozycji są podobnej miernej jakości.

W tej sytuacji obywatel nie powinien się spodziewać niczego dobrego. Dla klasy rządzącej jest tylko koniecznym elementem wyposażenia kraju wytwarzającym frukta. Wyposażeniem, którym należy tak zarządzać, aby nie stawiało oporu i co jakiś czas pofatygowało się do urny wyborczej. I nic ponad to.

Prywatny kraj

Państwo będące własnością kliki to nic nowego w dziejach świata. To raczej sytuacje, kiedy decydujący głos mają obywatele, należą do rzadkości. Choć w przypadku Polski nie są aż tak znowu niespotykane. Co więcej, gdy rządy sprawowała u nas nie wąska elita, lecz potężny ruch obywatelski, kraj miał się najlepiej.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • Ziutek(2017-09-10 22:28) Zgłoś naruszenie 20

    No cóż, WŁADZA i WOLNOŚĆ mają tylko jedną wspólną cechę ... nadużywanie....i nic tego nie zmieni - chyba, że ludzie zaczną myśleć ......

    Odpowiedz
  • Actio(2017-09-11 18:05) Zgłoś naruszenie 10

    Było i jest dokładnie odwrotnie jak pisze nieznający historii autor. Polska była silna gdy rządzili silni i niezależni wobec sąsiadów władcy. Gdy coraz wiecej przywilejów zaczynała zyskiwać szlachta Polska stawała sie coraz słabsza. Dodatkowo osłabiały ja niekorzystne relacje oraz najazdy sąsiadów. Dzis jest identycznie. Tylko silna władza jest gwarantem silnej Polski nie poddającej sie obcym naciskom i manipulacjom pseudo Polaków pragnących tylko władzy i kasy

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie