Prezydent zapowiada kolejne spotkanie z szefami służb. Premier wyrazi na nie zgodę?
Trudno mi to dziś przesądzać. Pamiętam, jakie perypetie towarzyszyły pierwszemu spotkaniu. Zamiast po prostu wystąpić o zgodę premiera pismem szefa kancelarii prezydenta, wywiązała się wielka awantura. Sytuacja jest jasna: ministrowie i szefowie służb są podwładnymi premiera. Elementarny ład państwa wymaga, by to premier wyrażał zgodę na takie spotkania. Premier też nie zaprasza urzędników prezydenta bez jego wiedzy i zgody.
Kancelaria Prezydenta wystosowała już zaproszenie?
Z tego, co wiem, do dziś żadne pismo do nas nie wpłynęło. Gdy wpłynie, premier podejmie decyzję. My – zarówno ja, jak i szefowie służb – jesteśmy zawsze gotowi. Z resztą prezydent otrzymuje informacje w trybie wynikającym z art. 18 ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To cały czas się dzieje i żadne polityczne napięcia tego nie zakłócają.
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego prezydent zapowiadał, że na spotkaniu ze służbami będzie chciał dowiedzieć się więcej o poświadczeniach bezpieczeństwa marszałka Włodzimierza Czarzastego i jego „wschodnich kontaktach”.
Tak jak już wielokrotnie mówiłem, marszałek jest objęty ochroną kontrwywiadowczą i służby nie mają w tym zakresie żadnych zastrzeżeń. Te oskarżenia oparte są na emocjach i sugestiach, więc bardzo łatwo jest budować narrację o powiązaniach. Zwłaszcza, że dotyczy to przeciwnika politycznego. W takich sprawach trzeba zachować zdrowy rozsądek. Można marszałka nie lubić i go nie popierać, ale podniesienie tego tematu na RBN było absurdalne. Prowadzenie takiej rozmowy w gronie 30 osób jest niepoważne.
W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, że marszałek powinien dla świętego spokoju wypełnić ankietę bezpieczeństwa.
Nie ma takiego obowiązku. Żaden z marszałków wcześniej – również z PiS – takiej ankiety nie wypełniał. Oczywiście nie ma przeszkód, żeby Czarzasty publicznie wyjaśniał różne kwestie. Natomiast jeśli wypełniłby ankietę i w wyniku postępowania otrzymałby dostęp, opozycja i tak by to zakwestionowała. Role są tu już rozdane.
Czy kontrola ABW w związku z dopuszczaniem do obrad RBN szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza już się rozpoczęła?
Jeszcze nie, ale na pewno się odbędzie. Nie chcę, żeby ta sprawa była prowadzona w nerwowej atmosferze czy pod wpływem emocji. To będzie spokojne, rutynowe sprawdzenie, w jaki sposób osoba bez poświadczenia została dopuszczona do prac objętych klauzulą.
Pałac twierdzi, że szef Kancelarii Prezydenta wydał Cenckiewiczowi jednorazowy dostęp.
Osoba, której poświadczenie cofnięto i wobec której trwa postępowanie kontrolne, nie może otrzymać jednorazowego dostępu. To byłoby sprzeczne z ustawą. Można je przyznać komuś, kto w ogóle poświadczenia nie posiada.
15 kwietnia ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Naczelny Sąd Administracyjny. Jeśli orzeknie na korzyść Cenckiewicza, odzyska poświadczenie?
Jeśli sąd tak zadecyduje, to konieczne będzie – i tak było również za rządów PiS – powtórzenie procedury. Nie ma automatyzmu polegającego na tym, że po wyroku poświadczenie po prostu wraca. Trzeba złożyć nową ankietę, ABW przeprowadzi postępowanie sprawdzające i na tej podstawie podejmie decyzję, czy dostęp zostaje przyznany, czy nie. Dodatkowo nad tą sprawą wisi akt oskarżenia dotyczący ujawnienia planu obrony Polski. Już same te zarzuty mają znaczenie dla oceny. W praktyce sytuacja Cenckiewicza może zostać definitywnie wyjaśniona dopiero wtedy, gdy i ta sprawa się rozstrzygnie. Dopóki sytuacja nie będzie klarowna, dostęp nie wróci.
Wnioski dotyczące awansów oficerskich z rozszerzonym uzasadnieniem trafiły na biurko prezydenta. Spodziewa się pan, że zostaną podpisane?
Nie chcę spekulować. 15 stycznia odbyło się spotkanie, podczas którego ten temat został omówiony. Odpowiedzieliśmy na pytania i odnieśliśmy się do wątpliwości. Mam nadzieję, że zostały rozwiane. Spokojnie czekamy na decyzję.
Nieoficjalnie usłyszałam, że chodzi o osoby bez doświadczenia operacyjnego, a awanse mają rzekomo służyć podwyższeniu im emerytur.
Nie wiem, na jakiej podstawie formułuje się takie oceny. Każda nominacja ma uzasadnienie przygotowane przez przełożonych. Argument o emeryturach jest absurdalny – większość tych osób ma jeszcze daleko do emerytury. Jeżeli logistyk zasługuje na awans, bo jego służba jest wysoko oceniana, to jego praca jest tak samo ważna, jak każdego innego funkcjonariusza. Publiczne deprecjonowanie tych ludzi jest krzywdzące.
W tym tygodniu aresztowano Mołdawianina, który próbował przeprowadzić kolejny atak dywersyjny. Jaka jest realna skala działań sabotażowych w Polsce?
Na bieżąco informujemy o kolejnych zatrzymaniach, aresztowaniach i wydaleniach – to daje obraz skali. Mieliśmy najbardziej spektakularne przypadki, jak wysadzenie części torów pod Garwolinem czy pożar centrum handlowego przy Marywilskiej w Warszawie w 2024 r. Oprócz tego klasyfikujemy co najmniej kilkanaście innych udaremnionych prób.
Pod koniec ubiegłego roku weszła w życie polsko-ukraińska umowa o wymianie informacji i współpracy w sprawach związanych z sabotażem i przestępczością. Ze strony służb pojawiły się głosy świadczące o braku zaufania do strony ukraińskiej.
Mówimy o państwie, które od kilku lat skutecznie prowadzi wojnę. Warunki wojenne powodują chaos – Ukraina nie kontroluje części swojego terytorium. Po ataku na tory strona ukraińska przekazała nam informacje. My mamy prawo je weryfikować i wyciągać wnioski. Nie mam jednak wątpliwości co do intencji – bardzo rzetelnie przekazali informacje, które posiadali.
Czy służby i policja przygotowują się na skutki ewentualnego zakończenia wojny w Ukrainie?
Tak. To duży temat: przemieszczenia ludzi, większa dostępność broni, osoby z doświadczeniem bojowym. Trzeba patrzeć na wojnę i jej zakończenie całościowo – również z perspektywy bezpieczeństwa wewnętrznego.
Na maj planowana jest likwidacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Można jednak zakładać, że prezydent nie podpisze ustawy.
Nie chcę uprzedzać faktów, dopóki prezydent nie podejmie decyzji. Na dziś, podkomisja sejmowa zakończyła prace nad projektem ustawy. Niebawem można spodziewać się głosowania w Sejmie, później projekt trafi do Senatu. Uważam, że istnieją bardzo poważne argumenty, również dla prezydenta i jego środowiska, żeby ten projekt rozpatrzyć merytorycznie, a nie odrzucać go z góry z powodów ideologicznych.
Jakie to argumenty?
Znakomita większość spraw, którymi zajmuje się CBA, to sprawy o charakterze lokalnym, które może prowadzić policja. W żadnym sensie nie osłabi to walki z korupcją. Korupcja nie funkcjonuje dziś w izolacji – przenika się z handlem ludźmi, narkotykami, bronią i cyberprzestępczością. Umieszczenie tych kompetencji w strukturach policji ma sens systemowy. Drugim argumentem jest konieczność uporządkowania systemu oświadczeń majątkowych – dziś archaicznego, papierowego i nieprzejrzystego. Potrzebny jest system elektroniczny, nad którym pracujemy z wicepremierem Krzysztofem Gawkowskim.
Polska 2050 podzieliła się na dwa niezależne kluby parlamentarne. Jak to wpłynie na koalicję rządzącą?
Podział Polski 2050 stał się faktem. Najważniejsze w tej nowej sytuacji jest utrzymanie spójności koalicji rządowej. Z mojej perspektywy nie ma tutaj zagrożeń ani dla większości, ani dla stabilności rządu.