W marcu 2020 roku, w obliczu lockdownu, państwo polskie za pośrednictwem PFR uruchomiło Tarcze Finansowe, aktywnie zachęcając przedsiębiorców do składania wniosków o subwencje. Środki te miały na celu ratowanie biznesów, utrzymanie zatrudnienia i płynności w czasie kryzysu. Wnioski rozpatrywano błyskawicznie, często w ciągu jednego lub dwóch dni roboczych, w dużej mierze na podstawie oświadczeń – co było bezprecedensowym aktem zaufania do przedsiębiorców.
Program szybki, weryfikacja późna
Warunki subwencji były jasne: w zależności od spadku obrotów, firmy mogły liczyć na częściowe lub całkowite umorzenie, pod warunkiem utrzymania działalności przez rok oraz zachowania określonego poziomu zatrudnienia. Większość firm spełniających te kryteria uzyskała umorzenie w granicach 25-75%, a reszta była nieoprocentowana i rozłożona na 24 raty.
Problem pojawił się po zakończeniu pandemii, gdy PFR rozpoczął następczą weryfikację i rozliczanie subwencji. Przedsiębiorcy, którzy spokojnie wrócili do prowadzenia biznesów, zaczęli otrzymywać wezwania do zapłaty, a następnie pozwów sądowych.
Jak zauważa adwokat Łukasz Chacia, w rozmowie ze Szymonem Glonkiem z „Dziennika Gazety Prawnej”, część pozwanych firm mogła niesłusznie skorzystać z pomocy lub nie spełniła warunków umorzenia, a część po prostu nie regulowała harmonogramowej spłaty zwrotnej części subwencji. Jednakże, duża część pozwanych to firmy, które sądy w toku postępowań coraz częściej uznają za działające w dobrej wierze.
Algorytmy i rekomendacje CBA
Weryfikacja PFR w dużej mierze opierała się na algorytmach, które czerpały dane z ZUS i Urzędów Skarbowych, m.in. sprawdzając brak zaległości oraz poziom zatrudnienia. Następnie stworzono wewnętrzną komórkę antyfraudową.
Największą kontrowersją są pozwy oparte o negatywne rekomendacje Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), które objęło Tarczę „tarczą antykorupcyjną”. Rekomendacje te dotyczyły wytypowanej grupy firm i często były bardzo ogólne – wskazując na „ryzyko nadużyć, przestępstw korupcyjnych, finansowania terroryzmu” – i co kuriozalne, formuła ta była identyczna dla 1900 przedsiębiorstw.
Okazuje się, że w sądzie negatywna rekomendacja CBA często opiera się na trywialnych i historycznych uchybieniach, takich jak:
- Opóźnienia w złożeniu sprawozdań finansowych.
- Złożenie wniosku o restrukturyzację w trakcie trwania programu.
- Kilkunastodniowe opóźnienie w zapłacie podatku PIT-4 z 2013 roku!
PFR, składając pozwy, powołuje się na samo ryzyko niewłaściwego wydatkowania subwencji, a nie na faktyczne udowodnienie malwersacji.
Sądowa walka i zmiany regulaminu
Przedsiębiorcy, którzy udowadniają, że wydatkowali środki zgodnie z regulaminem, utrzymali zatrudnienie i nie mają problemów z prawem, muszą teraz toczyć długotrwałe procesy.
Jakie są wyroki? PFR chwali się korzystnymi wyrokami, jednak kancelarie prawne wskazują, że sądy coraz częściej oddalają roszczenia PFR, zwłaszcza te oparte wyłącznie na rekomendacjach CBA. Sędziowie biorą pod uwagę cel programu i to, czy ewentualne naruszenie miało związek z wydatkowaniem subwencji.
Dodatkowym problemem jest to, że PFR zmienił regulamin Tarcz w 2021 roku, wprowadzając możliwość żądania zwrotu całości subwencji w przypadku identyfikacji ryzyka. Wcześniej regulamin dawał prawo jedynie do odmowy udzielenia subwencji. Sądy nierzadko kwestionują taką wsteczną modyfikację regulaminu.
Spóźnione działania i koszty publiczne
Zarówno dziennikarz, jak i adwokat, podkreślają, że działania PFR są spóźnione. Negatywne rekomendacje CBA były znane w 2021 roku, a masowe wezwania i pozwy zaczęły się 2,5 roku później.
„Rozpoczęcie tych windykacji po 2,5 roku, ci co chcieli oszukać, ci co chcieli te środki wyprowadzić, pewnie znaleźli sposób, jak to zrobić. To są działania spóźnione, a ci z kolei uczciwi przedsiębiorcy, którzy wydali tę subwencję zgodnie z prawem, teraz muszą się mierzyć z tymi problemami.”
Koszty sporów sądowych obciążają ostatecznie Skarb Państwa, czyli nas wszystkich. Szacuje się, że 5% opłat sądowych w skali całego programu może wynieść przynajmniej 175 milionów złotych. Zamiast wydawać miliony na procesy, PFR mógł zatrudnić więcej analityków do rzetelnej weryfikacji i szukania ugód.
Obecne postępowanie PFR negatywnie wpływa na zaufanie przedsiębiorców do państwa jako rzetelnego i stabilnego partnera. Zamiast skupiać się na rozwoju, tysiące firm muszą angażować czas i środki w walkę w sądach z instytucją, która miała im pomóc. Postawa PFR, polegająca na braku chęci do zawierania ugód i weryfikacji indywidualnych przypadków, rzuca cień na cały, skądinąd sprawnie przeprowadzony, program pomocowy.