Porozumienie zawarte w piątek w Białym Domu przybliża Armenię i Azerbejdżan do pokoju i ma zwiększyć gospodarcze zaangażowanie Waszyngtonu w regionie, ale do podpisania traktatu pokojowego jeszcze daleko. Tego samego dnia prezydent Azerbejdżanu İlham Aliyev zastrzegł, że wcześniej Armenia powinna zmienić konstytucję.
Podczas spotkania z udziałem prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i premiera Armenii Nikola Paszinjana Aliyev oświadczył, że za rolę Białego Domu gospodarzowi należy się Pokojowa Nagroda Nobla. Biały Dom regularnie sugeruje, że tak powinno być. – Prezydent Trump zakończył konflikty między Tajlandią a Kambodżą, Izraelem a Iranem, Rwandą a Demokratyczną Republiką Konga, Indiami a Pakistanem, Serbią a Kosowem i Egiptem a Etiopią – mówiła w lipcu rzeczniczka Trumpa Karoline Leavitt, choć w przypadku części z nich rola prezydenta była dyskusyjna. Siódmym zakończonym sporem ma być ten między Baku a Erywaniem.
Rosji nikt tu już nie chce
Trzej liderzy podpisali deklarację o „potrzebie kontynuowania wspólnych działań na rzecz osiągnięcia podpisania i natychmiastowego ratyfikowania porozumienia”. W zamian Amerykanie obiecali koncesje ekonomiczne. Znieśli obowiązujący od lat 90. zakaz sprzedaży broni do Azerbejdżanu, a Armenii obiecali projekty w branży mikroprocesorów i sztucznej inteligencji. Azerbejdżan właściwy ma połączyć z eksklawą nachiczewańską szlak komunikacyjny przebiegający przez terytorium Armenii, który ma powstać we współpracy z USA. Deklaracja określa go mianem TRIPP, szlakiem Trumpa ku międzynarodowemu pokojowi i dobrobytowi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.