Ubiegłoroczne wydatki na zakup uzbrojenia, sfinansowane z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, wyniosły 51,4 mld zł – wynika z danych opublikowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego, który zarządza FWSZ. Tym samym udało się sfinansować blisko 79 proc. planowanych wydatków. W porównaniu do lat ubiegłych jest to znaczący postęp: w 2023 r. fundusz przeznaczył na zakup uzbrojenia 23,3 mld zł, a rok później niecałe 30 mld zł.
Nie pożyczą, nie sprzedadzą
Operujący dziesiątkami miliardów złotych FWSZ to stosunkowo świeży, pozabudżetowy twór, powołany do życia w 2022 r. na mocy ustawy o obronie ojczyzny. Poprzez emitowanie obligacji i zaciąganie pożyczek oraz kredytów finansować ma modernizację Wojska Polskiego. Rok 2025 pokazał, że cel swój osiąga często poprzez zawieranie umów kredytowych z bankami państw, które sprzedają Polsce sprzęt.
Przykładem jest Korea Południowa. W drugiej połowie 2025 r. podpisaliśmy z nią kontrakt na zakup 180 czołgów K2. Wartość: 6,5 mld dol. Umowy kredytowe BGK podpisał między innymi z koreańskim bankiem rozwoju Korea Export-Import Bank. Podobny jest mechanizm finansowania zakupu sprzętu z USA. Jak przyznała w rozmowie z Defence24 Marta Postuła, wiceprezes BGK, Polska pozyskała już ze Stanów Zjednoczonych 15 mld dol. kredytów w ramach programu Foreign Military Financing. Dzięki tym pieniądzom stać nas będzie na sfinansowanie zakupu m.in. śmigłowców Apache, myśliwców F-35 czy elementów systemu obrony powietrznej Wisła.
W ocenie specjalistów mechanizm ten jest korzystny nie tylko dla Polski, ale też dla państwa, które zgodzi się pożyczyć nam pieniądze. – Jesteśmy klientem, który bierze kredyt, a dzięki temu państwo udzielające nam tych gwarancji kredytowych wie, że to ono będzie miało przychody dla gospodarki. Przykładem są Koreańczycy, którzy wiedzieli, że muszą nam zapewnić kredytowanie, bo inaczej nam czołgów K2 nie sprzedadzą – mówi DGP Mariusz Cielma, redaktor naczelny Nowej Techniki Wojskowej.
Potrzeby są znacznie większe
Po trzech latach działalności zadłużenie FWSZ przekroczyło 80 mld zł. W planie finansowym na 2026 r. zakłada się ponad 72 mld zł wydatków funduszu na sprzęt dla wojska. Choć kwoty robią wrażenie, to potrzeby wojska są jeszcze większe. Jak na dłoni pokazuje je wyposażanie naszej armii w czołgi. Przy obecnej strukturze czterech dywizji, wojsko mówi o konieczności kupienia nawet tysiąca nowoczesnych czołgów. Do tej pory nabyliśmy 360 Abramsów i 360 koreańskich K2 Black Panther. W planach jest budowa kolejnych dwóch dywizji, co w ocenie specjalistów spowoduje, iż zapotrzebowanie jedynie na same czołgi sięgnąć może 1,5 tys. szt.
– Kolejnym workiem bez dna będzie obrona powietrzna. A będziemy dokładać kolejne programy. Przykładem niech będzie fakt, że mamy zakontraktowanych osiem baterii rakiet Patriot, a to plany sprzed kilkunastu lat. Dziś Ukraina mówi, że potrzebuje kilkudziesięciu baterii, aby w miarę zabezpieczyć terytorium kraju – mówi Cielma.
Już rok 2025 pokazał przedsmak skali zakupów, które są dopiero przed nami. Agencja Uzbrojenia zawarła łącznie 150 umów na kwotę 105 mld zł. Wśród zamówionego sprzętu znalazło się m.in. 111 wozów bojowych Borsuk (6,5 mld zł), 180 czołgów K2 (6,5 mld dol.), satelity i radary oraz masa pocisków i amunicji. Trwa modernizacja myśliwców F-16 (3,8 mld dol.). Na horyzoncie jest zakup śmigłowców i samolotów transportowych oraz finansowanie wartego 15 mld zł programu obrony przeciwlotniczej San.
Część z planowanych wydatków uda się pokryć z europejskiego programu SAFE, z którego Polsce przyznano równowartość 185 mld zł. SAFE to również pożyczki, ale o niższym oprocentowaniu i terminie spłaty do 45 lat.
Mimo to wsparcie FWSZ w kolejnych latach zostanie jednym z głównych źródeł pozyskiwania pieniędzy na modernizację polskiej armii. W 2025 r. obsługa kosztów pożyczek i kredytów, zaciągniętych przez FWSZ, wyniosła 6,4 mld zł.